Najnowsze

Monika Miller: Muzyka jest dla mnie rozrusznikiem emocji

Monika Miller – dla większości jest jedynie wnuczką Leszka Millera. Swoim wyglądem wzbudza ogromne zainteresowanie otoczenia. Jednak niewiele osób wie, kim tak naprawdę jest ta drobna, utalentowana dziewczyna. Skończyła Grafikę Artystyczną na międzynarodowej uczelni Vistula, wystąpi w najnowszej edycji „Dancing with the Stars. Taniec z Gwiazdami”, a 13. września światło dzienne ujrzy jej debiutancki singiel pt. „W Bezruchu”. O tym m.in. właśnie opowiada na portalu Kulturalne Rozmowy.  


Lubisz, jak nazywa się Ciebie „wschodzącą gwiazdą”? Masz do tego (do gwiazdorstwa) jakiś stosunek?

Monika Miller: Nie zwracam na to uwagi. Już chyba z 4 razy czytałam o tym, że „mam swoje 5 minut”. „5 minut” zamieniło się w 3 lata i nie zapowiada się na to, aby to była końcówka, a wręcz przeciwnie.

Wielu osobom jesteś znana tylko z tego, że Twój dziadek był szefem rządu. Kim więc naprawdę jest Monika Miller jako osoba prywatna i osobowość medialna? 

Jestem wrażliwą i dość ekscentryczną jednostką. Zawsze wolałam spędzać czas sama i grać w gry komputerowe lub rysować i malować. Od 15. roku życia moją główną przewodzącą pasją był śpiew, chciałam nawet studiować wokalistykę w Akademii Muzycznej w Krakowie, kiedy miałam 17 lat. 

Twój wygląd może szokować, wzbudzać kontrowersje i prowokować komentarze. Skąd pomysł na taki look u Ciebie? Zawsze chciałaś się wyróżniać? 

Nigdy nie chciałam się wyróżniać. Często próbowałam jakoś wpasowywać się w środowiska, w których się obracałam oraz nie odstawać od rówieśników, ale wyrażanie samej siebie jakoś zawsze było dla mnie najważniejsze. Kiedy przyszłam do studia tatuażu i zrobiłam sobie pierwszy tatuaż, pierwszy raz miałam tak bliski kontakt z osobami, które były wytatuowane i bardziej alternatywne – zakochałam się w tej perspektywie życia i od tamtej pory była dla mnie jak magnez. Ja sama nie cierpiałam, kiedy ktoś zwracał na mnie uwagę. Jednak przez tatuaże nagle ludzie zaczęli mnie bardzo zauważać, było to dla mnie nie zbyt przyjemne, ale z czasem się przyzwyczaiłam.

Skąd się wzięły tatuaże na ciele tak drobnej kobiety? Czym one dla Ciebie są? Po co w ogóle człowiek się tatuuje? 

Dla mnie tatuaż to forma wyrażania siebie. Jeżeli coś jest dla mnie bardzo ważne i jest mi bardzo bliskie, tatuując sobie to na skórze. Oddaję temu coś w rodzaju „pamięci”, czyli dosłownie oddaję kawałek samej siebie, aby uwiecznić ważny dla mnie obrazek. Dla mnie moje tatuaże to mapa życia – wszystko, co mi się przydarzyło i co jest w jakiś sposób ze mną związane. Mogę to zobaczyć u siebie na ciele – to cudowne. Pierwszy tatuaż to był malutki klucz wiolinowy na tyle przedramienia. To był hołd dla mojej pasji związanej z muzyką.

sukienka Dominiak Design
Z tego co wiem, w dzieciństwie chodziłaś do szkoły muzycznej i uczyłaś się gry na gitarze. Czym więc jest dla Ciebie muzyka? Jakie miejsce zajmuje w Twoim życiu?

Zgadza się. Muzyka jest sztuką, czymś unikalnym dla każdego z nas, szczególnie jeżeli chodzi śpiew. Muzyka jest dla mnie rozrusznikiem emocji. To niesamowite i wręcz fascynujące – sposób, w jaki możemy się poczuć lub momenty, o których możemy pomyśleć słysząc dany gatunek muzyczny lub nawet tylko konkretną piosenkę. Muzyka bardzo pomogła mi szczególnie w najcięższych momentach mojego życia.

Po latach milczenia muzycznego jednak zamierzasz wydać singiel. Co to będzie za utwór? 

Tytuł mojego debiutanckiego singla to „W Bezruchu”. Szybki dark pop, który opowiada o moich doświadczeniach życiowych jeżeli chodzi o randkowanie.

Skąd decyzja o powrocie do śpiewania? Jaka będzie Monika Miller-wokalistka? 

Śpiew cały czas był – dosłownie codziennie. Po prostu zdobyłam się na odwagę określić swój plan i działać tylko na swoich zasadach.

Dla kogo chcesz śpiewać? 

Dla siebie i osób, które w jakiś sposób będą mogły się odnieść do mojej twórczości i mojej osoby.

Czym jest piękno?

Wszystkim, czego tylko chcemy.

Skończyłaś grafikę artystyczną na międzynarodowej uczelni Vistula, jesteś więc już dyplomowaną artystką, ale podobno nie lubisz pokazywać swoich prac, więc muszę Cię zapytać, czy potrafisz swoje dzieła opisać w kilku zdaniach czy słowach? Co byś o nich powiedziała?   

Ludzie, którym kiedyś pokazywałam swoje prace mówili, że jestem zaburzona, natomiast moja rodzina mówiła, że są smutne. Nie wiem, czemu tak jest. W moich pracach lubię mocno stawiać na symbolikę i mieszać realizm z nowoczesną graficzną kreską.

sukienka Dominiak Design
Niebawem widzowie telewizji Polsat będą mogli oglądać Cię na parkiecie „Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami”. Jak doszło do tego, że zdecydowałaś się na udział w tym programie? Mówiono o tym już od dość dawna… 

Zdecydowałam, że strach nie powinien być dla mnie ograniczeniem. Doświadczenie, jak do tej pory, nauczyło mnie, że życie jest tylko jednorazową przygodą i powinno się zdawać z tego faktu sprawę. Ostatni rok w szczególności mocno obudził we mnie to przekonanie. Taka szansa jak udział w „Dancing with the Stars. Taniec z gwiazdami” nie każdemu może się przytrafić, kiedy taki zaszczyt spotkał mnie, oczywiście, skorzystam!

Czym jest taniec dla Ciebie? Czego się spodziewasz po udziale w tym programie?

Taniec to sztuka. Pomimo braku komunikacji słownej, ludzie pokazują swoje emocje mową ciała. Tańcem można wyrazić uczucia lub nawet opowiedzieć historie. Jest to dużo trudniejsze niż się wydaje i wymaga bardzo dużej świadomości swojego ciała i ducha. Nie potrafię powiedzieć, czego spodziewam się po programie. Życie nauczyło mnie już, żeby spodziewać się niespodziewanego.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w tańcu oraz podczas promocji singla

Brak komentarzy