Najnowsze

„Irlandczyk” – co się dzieje w kręgu gangsterskiego świata?

Lubię filmy oparte na prawdziwych wydarzeniach. Świadomość, że oglądam na ekranie część historii, która naprawdę się wydarzyła to coś, co buduje moją ciekawość. Dlatego też sięgnęłam po film „Irlandczyk”, czyli kolejną produkcję Netflixa. Dodatkowo do obejrzenia skłoniła mnie obecność Roberta De Niro, która gwarantuje dobrą fabułę i akcję. Nieco przeraził mnie fakt, że film trwa aż 3,5 godziny, ale zaryzykowałam i było warto.


„Irlandczyk” Martina Scorsese to niezwykle ciekawa i wciągająca historia o świecie gangsterskich porachunków mających miejsce w lata 70/80. Pokazuje mechanizmy działające w środowisku mafii oraz polityki, które to światy – co się okazuje – są ze sobą blisko związane. Opowiada o sposobach walki o władzę, zawiłościach związanych z kontaktami środowisk mafijnych, ale też o tym, co dzieje się z etatowymi mordercami, którzy nie są już w stanie wykonywać swoich obowiązków.

Wszystkie te „brudne” sprawy dzieją się pod okiem rodzin gangsterów – ich żon i dzieci dających widzom pozorne tylko złudzenie normalnego życia. Na co dzień kochający mąż i ojciec broniący swojego ogniska domowego za wszelką cenę, traktuje rodzinę jak świętość, której nie można tknąć nawet palcem. Aż dziwne, że tak naprawdę jest on okrutnym mordercą pozbawionym uczuć czy wszelkich zahamowań.

Film stawia na relacje i pokazuje mechanizmy podejmowania najtrudniejszych decyzji przez członków gangsterskiego światka. Widzimy tu każdą rozterkę, każde wahanie oraz ból czy rozterki bohaterów związane z rangą podejmowanych zadań. Wszystko, co powiedzą czy zrobią ci ludzie, ma swoje konsekwencje.

Całość dopełnia dość specyficzny jak dla mnie humor oraz klimat powojennego Nowego Yorku, ale też ironiczne dialogi o rodzinie, przyjaźni i współczuciu próbujące uczłowieczyć nieco brutalny i mroczny świat morderców. O dziwo, jest w nim też miejsce na prawdziwe relacje nie tylko damsko-męskie, ale także bardzo bliskie przyjaźnie.

Tytułowy Irlandczyk to Frank Sheeran (w tej roli
Robert De Niro), którego poznajemy jako pensjonariusza domu spokojnej starości poruszającego się na wózku, dla którego najwyraźniej przyszedł czas rozliczeń ze sobą, z popełnionych zbrodni oraz win.

Za pomocą retrospekcji ukazana została cała jego przeszłość oraz droga od oszusta pracującego w branży gastronomicznej, po członka gangsterskiej społeczności najniższego szczebla, początkującego mordercę aż po będącego jednym z najważniejszych ludzi w związku mafijnym. Bohater bez żalu, skruchy czy poczucia winy opowiada o swoich mafijnych przygodach i nie oczekuje na litość, ponieważ sam jej nie miał dla swoich ofiar. Dom spokojnej starości to dla niego jedynie miejsce pustki, symbol oczekiwania na koniec, który z pewnością kiedyś nadejdzie po całym tym mafijnym raju, w którym długo pełnił swoją funkcję. Dla Sheerana to także czas oczekiwania na przebaczenie od najważniejszej osoby. Czy nadejdzie? Tego niestety nie wiemy.

Poszczególne morderstwa czy też egzekucje to działania szybkie, sprawne i niepozostawiające wątpliwości o winie. Kto zagroził, zawinił – musi zostać usunięty z hukiem. Nie ma tutaj długich negocjacji czy błagania o litość. Jest akcja i reakcja. Nie ma odwrotu. Rozkaz trzeba wykonać. To też pokazuje, że z wcześniej obranej drogi bohaterowie nie mają szans zawrócić. Wszyscy doskonale wiedzą, co robią i do czego to może doprowadzić. Widzowie nie zobaczą tutaj scen z alkoholem czy narkotykami w roli głównej. Każdy tutaj jest absolutnie trzeźwy i świadomy konsekwencji podjętych decyzji. Wie też, że lojalność – nawet za cenę utraty przyjaźni – trzeba zachować. O takich właśnie trudnych wyborach opowiada reżyser.

„Irlandczyk” ukazuje typowo męski świat, w którym kobiety stanowią niewielką jego część, jedynie wycinek z życia głównych bohaterów. Są traktowane jak wystrojone damulki z papierosem w dłoni zajmujące się domem. Najwięcej do powiedzenia, chociaż tylko niewerbalnie, ma córka Franka. Dziewczynka, a potem dorosła kobieta to zmaterializowane sumienie gangstera. Odkąd się pojawia na ekranie, widzowie mogą zobaczyć, jak coraz bardziej przestaje ufać ojcu, aż w końcu nieodwracalnie go nienawidzi. Z tym właśnie przyjdzie mu się mierzyć do końca życia.

Momentami film przepełnia się melancholią i przydługimi dialogami o życiu czy przyjaźni. Wielość pojawiających się bohaterów również może przyprawić o zawrót głowy. Warto jednak obejrzeć, aby przekonać się, jak wygląda władza nad życiem i śmiercią innych. Można również dowiedzieć się wiele ciekawych faktów z historii, którą wydałaby się, że znamy. 

Brak komentarzy