Cześć!
Mam na imię Sylwia i witam Cię na stronie Kulturalne Rozmowy! Jeśli jesteś Wydawcą lub Autorem napiszę dla Ciebie autorską i analityczną recenzję książki albo przeprowadzę szczery, pogłębiony wywiad. Mogę też objąć patronatem Twoje literackie dzieło. Porozmawiamy zatem o literaturze. Znajdziesz tutaj, też pasjonujące historie zwyczajnych ludzi oraz wywiady z osobowościami z show-biznesu. Rozgość się!

Zainspiruję Cię do osiągania wyższych celów.
Sprawdź, jak robią to inni!
CZYTAJ WIĘCEJ

WSPÓŁPRACA

  • 1
    DLA WYDAWCÓW
    Przeprowadzę dla Ciebie szczery, wnikliwy wywiad i napiszę oryginalną, popartą analizą recenzję książki.
    SPRAWDŹ TUTAJ
  • 2
    DLA AUTORÓW
    Spojrzę na Twoją książkę okiem analityka i wysłucham Twojej historii.
    SPRAWDŹ TUTAJ
  • 3
    ART. SPONSOROWANY
    Napiszę o Twojej marce oraz o jej wartości, misji i wpływie na świat czy ludzi.
    SPRAWDŹ TUTAJ
  • 4
    MARKA OSOBISTA
    Opowiesz mi o historii Twojej marki, o jej celu oraz wpływie na klientów.
    SPRAWDŹ TUTAJ

[rozmowa o książce] Jakub Kucner: Najłatwiejszym "kąskiem" dla osób zajmujących się seks biznesem są młodzi mężczyźni pochodzący z małych miejscowości


O świecie modelingu i związanymi z nim nadużyciami mówi się i pisze od lat. Najczęściej jednak problem dotyczył kobiet, więc to one były głównymi bohaterkami wszelkich afer związanymi nie tylko z wagą, ale również z nadużyciem seksualnym. Co jednak, jeśli sprawa zatacza coraz szersze kręgi i wplątani są w nią również młodzi mężczyźni? O tym właśnie pisze Jakub Kucner w swojej debiutanckiej książce pt. "Cena nie gra roli", w której odsłania brudny świat pokryty luksusem, blichtrem oraz wielkimi pieniędzmi. To tu, czyli podczas męskich konkursów piękności, rozgrywają się największe dramaty, a jedna decyzja może przekreślić, nie tylko dobrze zapowiadającą się karierę, ale całe życie. Z autorem rozmawiamy o męskim idealne urody, modelingu oraz zagrożeniach w świecie pozbawionym zasad moralnych. Zapraszam – będzie ciekawie.

Jakub Kucner Cena nie gra roli wywiad

Aktor, model czy aktywista – która z tych aktywności najbardziej Cię rozwija i która była Twoim marzeniem?

Jakub Kucner: Moim pierwszym wyborem po liceum teatralnym i studium aktorskim był zawsze aktor. Modelem nigdy się nie czułem, jednak, kiedy zostałem Misterem Polski, to musiałem się jednak tego modelingu nauczyć. Aktywistą społecznym zostałem z tego względu, że angażowałem się w różne działania charytatywne i później utworzyłem fundacje Power Chengers. Mimo wszystko zawsze chciałem iść w kierunku aktorstwa.

Opowiedz coś więcej o tym liceum teatralnym, bo, przyznam szczerze, nie jest to dość powszechny kierunek w szkole średniej. Jak to się stało, że tam trafiłeś?

Ja również nie wiedziałem, że w ogóle są licea o takim profilu. Znalazłem takie w Poznaniu. Myślałem o aktorstwie już od czasu gimnazjum. Pamiętam, że nawet wystawialiśmy jakieś szkolne przedstawienia teatralne. Wtedy moje plany związane z tym zawodem nie były jeszcze aż tak poważne. Postanowiłem jednak spróbować i złożyłem papiery na ten właśnie kierunek. Zajęcia w szkole wyglądały standardowo, ale spory nacisk kładziono na przedmioty humanistyczne. Natomiast po szkole były też zajęcia aktorskie z aktorem pracującym w teatrze, a na zakończenie nauki robiliśmy dyplomatorium, czyli wystawialiśmy spektakl w Centrum Kultury "Zamek", gdzie widzami byli rodzice i najbliżsi. Nawet gdzieś jeszcze mam nagraną płytę DVD ze spektaklu. Dla mnie było to bardzo stresujące, ale fajne doświadczenie.

Jak to się stało, że startowałeś w konkursie na Mistera Polski? Czyja to była inicjatywa – Twoja czy Twoich najbliższych?

Nie pamiętam szczegółów, ale to była inicjatywa moich najbliższych, pamiętam, jak raz siedziałem sobie w kuchni z mamą, a siostra się tam gdzieś krzątała i to ona gdzieś wyczytała ogłoszenie, że trwa nabór do konkursu na Mistera Polski. Obie namówiły mnie, abym wysłał zgłoszenie. Wtedy w ogóle nie czułem się żadnym misterem, ani na takiego nie wyglądałem. Jednak pamiętam, że w czasach szkolnych jeszcze miałem zorganizowaną w Centrum Kultury "Zamek" pierwszą w życiu profesjonalną sesję zdjęciową, więc wysłałem aplikację tak trochę dla żartu. Potem o tym kompletnie zapomniałem, a po trzech miesiącach dostałem odpowiedź na maila z zaproszeniem na casting do Warszawy. Kompletnie mnie to zdziwiło i wcale nie chciałem jechać, ale rodzina znów mnie namówiła.

A potem był Mister Global, w którym też brałeś udział. Jaka jest różnica między tymi dwoma konkursami?

Chciałem tylko zaznaczyć, że pierwszy raz startowałem w 2015 r. w Konkursie Mister Polski i nie wygrałem. Dopiero, gdy wziąłem w nim udział dwa lata później – zająłem pierwsze miejsce. Co do Konkursu Mister Global, to uczestnikiem może być jedynie zwycięzca tego pierwszego konkursu. Pojechałem więc na tę imprezę reprezentować nasz kraj, podobnie zresztą jak misterzy z całego świata. Oba konkursy są do siebie podobne. Opierają się na tych samych zasadach. Niemniej w konkursie Mister Global nie chodzi tylko, żeby dobrze wyglądać, co też jest oczywiście ważne. Trzeba też wziąć udział w szeregu zadań sportowych czy sprawdzających inteligencję oraz rozwój osobisty. Chodzi głównie o to, co dobrego robisz dla swojego kraju czy zaangażowanie w różne inicjatywy, działania charytatywne, a nie tylko o to, że podpierasz ścianki jako Mister Polski. Za tym tytułem musi iść coś więcej niż tylko wygląd. Podczas trwania konkursu, który trwa dwa tygodnie, kandydat jest stale obserwowany, a organizatorzy oraz jury prowadzą z nim rozmowy, podczas których kandydat musi przedstawić swoje mocne strony i pokazać, co robi i jaki ma pomysł na tytuł, gdy już go zdobędzie. Tym charakteryzują się konkursy międzynarodowe.

A czy zdarza Ci się obserwować kolejne konkursy i czy zauważasz jakieś istotne zmiany, jakie zaszły w tej imprezie?

Ostatnie dwa lata po pandemii z różnych względów Mister Polski nie był organizowany, a wznowiono go dopiero w tym roku. Dostałem zaproszenie do jury i nawet nagrałem krótki film dla kandydatów, ale nie obserwowałem, jak to teraz wyglądało, więc nie jestem w staniem powiedzieć, czy coś się zmieniło. Podejrzewam, że niewiele się zmieniło od czasu, kiedy ja startowałem. Oczywiście, gdy otrzymałem tytuł, to musiałem być aktywny, ale potem to już nie wiem do końca, jak to wyglądało.

Czy są jakieś różnice w konkursach piękności dla kobiet i mężczyzn? Chodzi mi o kryteria nie tylko dotyczące wyglądu.

W obu przypadkach chodzi o to, aby były to osoby wykształcone, czyli takie, które oprócz tego, że ładnie wyglądają, mają jakieś pojęcie o świecie, mają coś do powiedzenia. Na początku było to domeną damskich konkursów, ale potem się to wyrównało. Jako tako te imprezy się nie różnią. Zasady są te same – każdy musi być zaangażowanym społecznie kandydatem.

Jakub Kucner Cena nie gra roli wywiad

A komu obecnie jest łatwiej zrobić karierę w modelingu – kobiecie czy mężczyźnie?

Ciekawe pytanie. Kiedyś mi się wydawało, że właśnie kobiecie jest łatwiej, ale z drugiej strony nie wiem, czy akurat teraz kobietom nie jest trudniej. Dziewczyn jest więcej w branży modelingowej niż panów. Mężczyźnie, gdy ma ciekawą urodę, chyba jednak troszkę łatwiej jest się wybić, ponieważ wśród pań jest chyba trochę większa rywalizacja. Ale to może być tylko moje spostrzeżenie.

Jak wyglądają relacje między modelkami a modelami? Chodzi mi tu o wsparcie, a nie wzajemne zwalczanie się…

Właśnie miałem o tym wspomnieć. Panowie chyba jednak bardziej się wspierają i mają trochę inne podejście do zawodu, a panie faktycznie potrafią sobie na odcisk nadepnąć. Są jednak trochę bardziej zacięte w stosunku do koleżanek, są bardziej walczące. Jest to dostrzegalne także przeze mnie. Tym się różni modeling damski od męskiego.

Dlaczego mężczyzna w ogóle decyduje się na karierę w modelingu, zawodzie – jakby nie patrzeć – bardzo sfeminizowanym?

Osobiście sam z siebie nigdy nie zdecydowałbym się na karierę w modelingu. Gdy zostałem Misterem, to został mi ten zawód automatycznie dopisany, ponieważ musiałem brać udział w różnego rodzaju sesjach zdjęciowych. Wydaje mi się, że decydują się na ten zawód, ponieważ dobrze się czują ze swoim wyglądem, co jest bardzo ważne. "Sprzedają się mężczyźni z męską urodą, którzy są naprawdę przystojni, ale też ci o charakterystycznych rysach. Agencje wyłapują właśnie takich młodych mężczyzn. Wiadomo, że za tym idzie też kariera i kontrakty w tym te międzynarodowe i pieniądze.

Z jakimi konkretnymi wymaganiami w kontekście modelingu Ty się spotkałeś?

Przez lata kładło się nacisk na to, żeby pani była "wieszakiem", czyli najzwyczajniej musi być chuda. Do tego ideału się dążyło. Wszystkim kobietom na świecie wmawiano, że muszą właśnie takie być. Uznawano to za światowy trend. Tak wyglądały przecież wszystkie modelki na plakatach. Jednak od jakiegoś czasu widać wyraźną zmianę w tym kierunku, ponieważ na wybiegach czy w kampaniach reklamowych pojawiają się panie, które już nie wyglądają jak wieszaki na ubrania. Mają już te kobiece kształty, są lekko zaokrąglone. Widać, że to nie są modelki sprzed dekady.

Natomiast jeśli chodzi o mężczyzn to tutaj jest troszkę inaczej, ponieważ – jakkolwiek są tutaj również różne sylwetki od szczupłych po bardziej zbudowanych – to jednak musiałem włożyć więcej pracy, aby zrobić sylwetkę tzw. misterowej. Gdy szedłem do konkursu w 2015 r. to zwyczajnie miałem nadwagę, byłem lekkim grubaskiem (śmiech).

Serio?

Tak. Dlatego bardzo się zdziwiłem, że ja jako właśnie ten lekki grubasek, przeszedłem dalej. Widać urzekłem jury rozmową. Dopiero, gdy przeszedłem do następnego etapu, to wziąłem się za siebie. Musiałem włożyć sporo pracy, aby osiągnąć sylwetkę, którą reprezentowali pozostali kandydaci. Wszyscy byli dobrze zbudowanymi mężczyznami, czyli mającymi sylwetki fitnessowe. To też było dla mnie priorytetem, a potem utrzymanie tego tej formy. Na konkursach międzynarodowych ważnym czynnikiem jest, aby dobrze wyglądać. Wtedy też zacząłem zwracać uwagę na to, jak się odżywiam, jaki prowadzę styl życia. Trochę jak sportowiec.

Ale nie było aż tak trudno?

Nie, nie było, ponieważ kształtowałem w sobie ten zdrowy styl życia. Miałem świadomość, że jako Mister Polski muszę o to zadbać. Ludzie zaczęli zwracać na mnie uwagę, jak się gdzieś pojawiłem czy opublikowałem zdjęcie w sieci. To było dla mobilizujące. Wiedziałem, że chcę i przede wszystkim, lubię to. Lubię sport i zdrowe odżywianie, a przede wszystkim dobrze się z tym czuję. Tak więc wyszło to u mnie naturalnie.

Jakie typy osobowości obecnie nadają się do modelingu?

Niedawno napisałem książkę właśnie o męskim modelingu. To w zasadzie jest historia kryminalna, ale z wplecionymi wątkami będącymi moim osobistym doświadczeniem, lub które zasłyszałem.

Trzeba zauważyć, że ten zawód rozpoczynają bardzo młodzi mężczyźni, którzy mają po piętnaście, szesnaście lat, więc oprócz wyglądu, muszą mieć poukładane w głowie, aby umieć dobrze wybierać i kierować swoją karierą. Istotne jest również wsparcie najbliższych i zapytać o radę, ponieważ wiadomo, że taki młody człowiek, gdy dostaje kontrakt zagranicą, jest narażony na mnóstwo niebezpieczeństw.

Jak media wpływają na postrzeganie męskiego modelingu? Czy to się jakoś zmienia?

Ciekawe pytanie. Kiedyś zauważałem, że gdy się mówiło o mężczyznach-modelach, to niemalże z ironią. Jednak sporo się już zmieniło w tej kwestii. Wpłynął na te również program Top Model, ponieważ rzucił inne spojrzenie na męski modeling. Na zachodzie było to już normalną sytuacją, ale u nas to dopiero dojrzewało.

Wcześniej wspomniałeś już o swojej książce pt. "Cena nie gra roli", więc czas, by o niej porozmawiać. Gdy ją przeczytałam, to zauważyłam, że modelingu jest tam stosunkowo niewiele. Na razie opowiadasz historie bohaterów. Tak miało być czy to wpływ redakcji?

Tak, taki był mój cel. Trochę też redakcja tak zasugerowała. Jednak, gdy zbierałem materiał do książki, to się okazało, że jest go tak dużo, że będzie z tego trylogia. Nie chciałem więc od razu o wszystkim pisać, aby wszystkiego nie zdradzić już w pierwszej części. Stąd pomysł, aby – tak jak zauważyłaś – rozpocząć fabułę, aby wprowadzić czytelnika w ten świat. Chciałem wprowadzić postaci, aby przedstawić ten świat od podstaw.

Jakub Kucner Cena nie gra roli wywiad

W książce poruszasz temat seksualnego wykorzystywania mężczyzn, czyli temat dedykowany kobietom. Dlaczego do tej pory nikt o tym nie mówił? Dlaczego uważasz, że powinno się o tym mówić?

Właśnie dlatego, że mówiło się w tym kontekście jedynie o kobietach, a temat mężczyzn został przemilczany. Wydaje mi się, że obecnie jest to tak samo duży problem i nawet się zastanawiam, czy za kilka lat nie będzie to większy problem w świecie mężczyzn niż kobiet. Po rozmowach z moimi kolegami uświadomiłem sobie, że nie dość, że ten świat funkcjonuje, to jeszcze świetnie prosperuje niemal jak korporacja. Jest doskonale zakamuflowana, ale o tym się nie mówi. Ten temat kompletnie nie istnieje. A już na pewno nie, że mężczyzna musi się poddać temu wykorzystywaniu. Często jest już tak uwikłany, że trudno mu się wydostać, albo się zwyczajnie wstydzi. Gdzie facet się do tego przyzna, prawda? Dlatego ten problem jest tak duży.

Fajnie tą książką otworzyłeś drzwi do uzewnętrznienia pewnych zachowań, emocji, o których wręcz zakazuje się mężczyznom mówić.

Bardzo bym chciał, żeby tak było. Decydując się na wydanie tej książki, chciałem przede wszystkim ostrzec tych mężczyzn przed tym, jakie zagrożenia na nich czyhają. Nie mówię, że świat mody czy konkursów piękności jest bardzo zły, ponieważ dzieją się tam również dobre rzeczy. Gdyby nie Mister Polski, nie zrobiłbym wielu dobrych rzeczy, a moja kariera mogłaby się potoczyć w zupełnie innym kierunku lub w ogóle. Najważniejsze jest to, że po ukazaniu książki, dostaję mnóstwo wiadomości od młodych mężczyzn i ich rodziców, których synowie mają umowy z agencjami. Uczulam, aby dobrze wybierali i nie dali się skusić na szybką karierę, na łatwe pieniądze. Za tym często idzie ten seks biznes, wykorzystywanie. Namawiam, żeby wybierali dobrą drogę, która zajmuje więcej czasu, ale zmniejsza ryzyko wciągnięcia w ten „brudny” świat. Można przecież zbudować sobie fajną karierę, gdy wybiorą sobie odpowiednią drogę.

Czy da się określić procentowo, która droga przeważa?

Niestety, nie, bo – jak już wspomniałem – o tym się nie mówi. Wieloma historiami, które usłyszałem, byłem przerażony skalą problemu. Są jednak młodzi mężczyźni, których nie skusi perspektywa zarobku dużych pieniędzy. Są odpowiedzialni, rozsądni i mają głowę na karku.

Czy gdybyś drugi raz miał okazję wejść w to środowisko, wszedłbyś?

Tak. Gdy startowałem w konkursie, nie byłem już bardzo młodym chłopakiem. Miałem dwadzieścia siedem lat, a gdy wygrałem – miałem dwadzieścia dziewięć lat, więc to był ostatni dzwonek. Miałem więc za sobą bagaż doświadczeń, coś w życiu przeżyłem. Miałem też wsparcie rodziny, wpojone pewne wartości, które mi przekazano. Potrafiłem więc rozpoznać zagrożenia, więc szybko wyczuwałem, w którą stronę mogę pójść.

Inaczej to wygląda w przypadku bardzo młodych mężczyzn mających po osiemnaście, dziewiętnaście lat, albo młodszych. Oni jeszcze nie są świadomi niebezpieczeństwa, a do tego dochodzi brak wsparcia ze strony najbliższych, więc nie mają kogo się poradzić. Dlatego ich jest dużo łatwiej zwerbować do tego "brudnego", pełnego seksu świata niż starszego faceta. Odpowiadając na Twoje pytanie, myślę, że bym się zdecydował nawet, gdybym był młodszy, bo odkąd pamiętam, to zawsze uważałem na tego rodzaju propozycje, raczej nigdy bym w nie wszedł.

Jak branża reaguje na doniesienia o wykorzystywaniu seksualnym? Bagatelizują czy jednak coś z tym robią?

Po premierze książki był duży odzew właśnie z branży, szczególnie z mediów. Dostałem też kilka próśb od kolegów, żeby pod żadnym pozorem nie pisać o nich. Nie przytaczać ich historii. Dostawałem wiele wiadomości od początkujących modeli z prośbą o radę, przestrogę. Nie miałem jednak jakiś negatywnych wiadomości, w każdym razie nic takiego do mnie nie dotarło. Mam nadzieję, że są jednak agencje, które dbają o interesy swoich podopiecznych, ale jednak jest to biznes działający z ukrycie, więc trudno powiedzieć. Ten temat jest trudny do ruszenia przez osoby z zewnątrz. Każdy każdego kryje, więc nie da się zajrzeć, co się dzieje pod powierzchnią.

Czy są pewne predyspozycje społeczno-psychologiczne, które czynią tych młodych mężczyzn poddanymi na wszelkie tego rodzaju sugestie, manipulacje?

Najłatwiejszym "kąskiem" dla osób zajmujących się seks biznesem są młodzi mężczyźni pochodzący z małych miejscowości, mają za sobą traumy i ogromne pragnienie, aby się wybić za wszelką cenę. Oni dużo łatwiej zdecydują się na to, żeby wejść w ten świat, ponieważ znajdą tam szybki, łatwy pieniądz. Obiecuje się im szybką karierę, kasę. Są więc oślepieni tą chęcią wybicia się i pokazania światu. Tak jak kiedyś wśród kobiet sprzedawało się dziewictwo, tak teraz wśród mężczyzn sprzedaje się niewinność, chłopięca uroda. To ona pociąga dla klientów, którzy są w stanie zapłacić sporo pieniędzy, żeby takiego chłopaka mieć dla siebie a potem go wykorzystywać. To spory problem, ponieważ często za tą niewinnością, delikatnością idzie niepełnoletność. Jego smutna historia jest też przyczyną tego werbunku.

A co należałoby zrobić, i czy to się w ogóle da, aby spróbować ten proceder?

Największym problemem jest kamuflaż, z którym schowany jest ten biznes. Często nawet nie mamy pojęcia, jacy ludzie najczęściej korzystają z usług seksualnych. Jedyne, co obecnie możemy zrobić, to mówić o tym, uświadamiać, pokazywać ten problem, aby młodzi mężczyźnie mieli świadomość zagrożenia.

Jakub Kucner Cena nie gra roli wywiad

Na jakie symptomy powinien zwrócić uwagę młody mężczyzna, aby zapalił mu się sygnał ostrzegawczy, że coś złego dzieje się wokół niego?

Takim sygnałem jest pojawianie się wokół niego starszych mężczyzn, którzy zapraszają go na jakieś wyjazdy, oferują mu obecność na imprezie na jachcie, czy dostaje dziwne wiadomości. Ewidentnie ktoś wtedy chce jego atencji i zwraca na siebie uwagę, aby pokazać chłopakowi świat bogactwa i wielu możliwości. Takiemu młodemu mężczyźnie, szczególnie gdy pochodzi z ubogiej rodziny, łatwiej jest zaimponować pieniędzmi, luksusowym życiem często oglądanym jedynie w telewizji czy filmów, o którym słyszał. Nagle może się pojawić na jachcie, uczestniczyć w imprezie. Ma dostęp do tego wszystkiego. Tutaj od razu widać, o co chodzi, ale młody człowiek jednak jest tym oszołomiony.

Pamiętam siebie, już nie aż tak młodego, gdy startowałem w konkursie i trafiłem do świata show-biznesu, kamer, celebrytów, to dla mnie było takie WOW. Byłem dumny, że się znalazłem w takim świecie. Dziś się z tego troszkę śmieję, ale wtedy jednak się zachwyciłem, mimo że nie byłem z malej miejscowości. Miałem normalną rodzinę w Poznaniu. Weźmy więc teraz takiego dużo młodszego niż ja, startującego w konkursie mężczyznę i nagle on trafia w ten świat, zaprasza się go na imprezy. Oszołomiony tym wszystkim, staje się łatwym towarem na rynku. Łatwiej go zwerbować. Ta granica jest bardzo cienka i wszystko dzieje się niezwykle szybko.

Wspomniałeś wielokrotnie, że często do modelingu trafiają niepełnoletni młodzi ludzie. Jak to więc wygląda pod względem prawnym? Przecież w świetle prawa, nie mogą decydować i podpisywać umów…

Jeśli chodzi o tego rodzaju sytuacje, to często agencja przekonuje rodziców, że syn ma za sobą możliwość kariery i jest świetnym modelem, zgłaszają się po niego największe agencje na świecie. Zapewniają opiekę, czyli wszystko jest OK, więc rodzice podpisują umowy. Potem nie mają już świadomości, że jak już się tam znajdzie, to musi mieć naprawdę dobrze poukładane w głowie, żeby nie skusić się na te błyskotki i obietnice, które dostaje. W przypadku modeli pełnoletnich decyzyjność jest oczywista, ale jednak potrzebny jest ten dobry kontakt z rodzicami. Wtedy kandydat jest w stanie przegadać wszystko z bliskimi i bywa w stałym kontakcie, więc jak będzie widział, że coś się dzieje, to łatwiej mu z tego zrezygnować lub poprosić o pomoc. Jeśli jest inaczej, czyli tego kontaktu brak, to takiego młodego człowieka nie ma kto ostrzec, doradzić. Wtedy robi się duży problem.

Jakie wyzwania psychologiczne czekają młodych mężczyzn, którzy jednak ulegną manipulacji i dadzą się wciągnąć w seks biznes? Czy udaje im się z tego wyjść?

To dość spory problem. Rozmawiając z moim kolegami, którzy znaleźli się w tym świecie, dowiedziałem się, że oni są już tak owinięci mackami, że praktycznie nie mają wyjścia. Im są kręcone filmy, zdjęcia. Ich się zwyczajnie szantażuje, że jeśli zechcą opuścić struktury, to wszystkie materiały o nich zostaną ujawnione. Dowie się rodzina, a trzeba przypomnieć, że rodzina nie ma pojęcia, co robią ich najbliżsi. Często tacy mężczyźni są też uzależnieni od narkotyków. Czują się – muszę tutaj użyć okropnego słowa – "zeszmaceni". Czują się sami źle ze sobą, że nie widzą innej drogi czy możliwości wyjścia. Ta machina wokół nich pozbawia ich nadziei na inne życie, więc zostają tu, gdzie są. Poddają się, mimo że chcieliby z tego wyjść. Na początku sobie myśleli, że pojadą na dwa, trzy weekendy i zarobią pieniądze, a potem ustawieni do końca życia, zrezygnują. Jednak to tak nie wygląda, a gdy jest się w tym coraz głębiej, to niezwykle ciężko jest z tego wyjść.

Jaki jest największy rynek zbytu na takie usługi. W książce wspomniałeś o Berlinie, ale czy tylko tam?

Nie tylko. Byłem też w Marabelli, ale takich miejsc jest więcej. Sam dostałem po Mister Global propozycję towarzyszenia pewnemu szejkowi. Potem do mnie dotarło, na czym miałaby polegać i wcale nie chodziło tylko o miłe spędzenie weekendu na imprezie, pokazanie się. Szło też za tym wykorzystanie seksualne. Kwota, którą miałbym dostać za tę imprezę, była faktycznie spora, aczkolwiek, ale w odpowiednim momencie coś mi zaświtało. Osoba, która się mną zajmowała, powiedziała mi dokładnie, o co w tym chodzi. Wiedziałem, że to nie jest dla mnie.

Jeśli chodzi o te rynki, to będzie to Bliski Wschód, Azja, Ameryka Południowa. O tym się nie mówi, ale w Europie również sporo polityków, celebrytów korzysta z tego rodzaju usług. To jest cała siatka bogatych i wpływowych ludzi.

A jak można zwiększyć świadomość dotyczącą męskiego modelingu i wykorzystywaniu seksualnemu? Czy są w tym kierunku wprowadzane jakieś inicjatywy?

Są różne fundacje, które się tym zajmują. Po publikacji książki nawiązałem współpracę z Fundacją "Czas wolności", o której dopiero wtedy się dowiedziałem. Ta organizacja właśnie zajmuje się wykorzystywaniem seksualnym kobiet i mężczyzn. Nagłaśnia te problemy na całym świecie. Wtedy właśnie dowiedziałem się, że są takie miejsca, więc to jest fajne. Zwracają uwagę na ten problem, pomagają ofiarom. Trzeba sprawić, aby takich organizacji pojawiało się jak najwięcej i wspierało się ich działania. Obecnie tyle mogę zrobić w tym kontekście.

Wspomniałeś, że będzie ciąg dalszy tej historii. Co w takim razie nas czeka w drugiej części? Kiedy zostanie wydana?

W drugiej części będzie więcej historii zebranych od moich kolegów, czyli z tego "brudnego" świata modelingu męskiego. Zawarłem tam więcej ciekawostek – co pewnie zabrzmi brzydko – o których udało mi się dowiedzieć. Zostaną one wplecione w tą opowieść. A co do premiery, to chciałbym, żeby to było do końca tego roku. Jednak daty jeszcze nie znam.

Od początku pomysłu na książkę mówiłem, że bardzo mi zależy na ekranizacji tej historii. Film dużo szerzej nagłośniłby temat. Walczymy więc o to, ponieważ pisałem książkę właśnie z tą myślą, więc mam nadzieję, że tak się stanie.

Jakub Kucner Cena nie gra roli wywiad

Fajnie by było, ponieważ teraz wydało się mnóstwo książek z gatunku non fiction wartych ekranizacji. Mam tu na myśli Evę Minge czy Ewelinę Ślotałę. Na koniec chciałabym Cię jeszcze zapytać, gdzie Cię można zawodowo zobaczyć.

Jeśli chodzi o zawodowe sytuacje, to serial "M jak miłość", gdzie już gram dość długo. Również spektakle teatralne, czyli komedia "To tylko botoks" i teraz będzie nowa sztuka, nad którą będziemy pracować o ciekawym tytule "Lola" (śmiech). Bardzo kontrowersyjny temat. Tytułowa "Lola" to lalka miłości. Będzie to taki trochę spektakl przyszłości, o sztucznej inteligencji. Zjawisko mówi o tym, że będziemy mogli mieć sztuczną kobietę, która jest lalką gumową. Scenariusz jeszcze się pisze, ale próby zaczynamy we wrześniu, więc myślę, że będzie to ciekawe doświadczenie i temat na obecne czasy.

A jeśli chodzi o literaturę naszych czasów, to jestem ciekawa, jakie książki czytasz i jakie filmy oglądasz? Wolisz fikcję czy realizm?

Często wybierałem i wybieram sobie książki motywacyjne, opisujące naszą psychologię, postępowanie. Takie tytuły mnie motywowały. Chciałem poznać schemat działania ludzkiego umysłu, czyli jak możemy pokonywać swoje słabości. Najczęściej więc do takich książek siadam, czyli poradników, biografii.

A jeśli chodzi o filmy, to jeśli byś mnie zapytała, czy wybieram "Harry’ego Pottera" czy "Władce pierścieni", to zdecydowanie wybrałbym ten drugi tytuł. Lubię filmy przygodowe. Kiedy w wieku dwunastu lat obejrzałem film pt. "Gladiator", od razu sobie powiedziałem, że w takim filmie chciałbym zagrać.

Też uwielbiam ten film.

Uwielbiam filmy, które mają piękną muzykę, ujęcia, które mnie przenoszą w inny świat. To jest coś, co najbardziej lubię.

Dziękuję za poświęcony mi czas i czekam na kolejną część książki. 

Rozmawiała


Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat do rozmowy albo żebym przeczytała i zrecenzowała Twoją książkę? Skontaktuj się ze mną, pisząc maila na adres: sylwia.cegiela@gmail.com.

Dziękuję, że przeczytałaś/eś ten artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z kolejnymi nowościami wydawniczymi lub ciekawymi historiami, zapraszam do mojego serwisu ponownie!

Publikacja objęta jest prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie tylko i wyłącznie za zgodą Autorki niniejszego portalu.