Najnowsze

Natasza Urbańska: Teatr jest miejscem na wyłączenie rzeczywistości na kilka godzin

Natasza Urbańska – kobieta-orkiestra, która szerszej publiczności znana jest jednak za sprawą Teatru Studio Buffo, gdzie dojrzewała jako tancerka, a potem wokalistka. Ma za sobą role w kultowym „Metrze” czy w „Policie”. Żyje na granicy dwóch światów – teatru, w którym spełnia sią jako aktorka musicalowa oraz w rzeczywistym jako solowa wokalistka i bizneswoman. Portalowi Kulturalne Rozmowy opowiada o tych właśnie przestrzeniach oraz o sobie jako artystce, kobiecie i matce. Zapraszam na rozmowę. 


Natasza Urbańska – piosenkarka, tancerka, aktorka filmowo-serialowa, kreatorka mody i właścicielka marki Muses. Czy coś pominęłam albo zgubiłam kolejność? Którą z tych ról lubisz najbardziej? Czy jest coś, co robisz tylko przy okazji? Czy w każdej z tych ról chcesz się spełniać w 100%?

Natasza Urbańska: Każda z tych dziedzin sztuki uzupełnia następną. Dla mnie to nierozerwalne elementy, jeśli chcesz być na scenie na 100 %. Na ekranie szklanego telewizora pojawiam się sporadycznie, bo całkowicie pochłonęła mnie scena i studio nagraniowe. Kocham wszystkie trzy dziedziny, więc nadal staram się kształcić i rozwijać w każdej z nich.

Żyjesz na pograniczu dwóch światów – teatru i świata rzeczywistego jako wokalistka i właścicielka domu mody wraz ze wszystkimi jego konsekwencjami. Czym różnią się obie te przestrzenie? Jakie prawa rządzą w obu tych przestrzeniach?

O tym właśnie opowiada mój ostatni utwór „Ile”. Moje dwa światy w kontraście do siebie uzupełniają się doskonale. Świat teatru, czyli świat kreacji jest niezwykle wymagający a zarazem magnetyczny i wciągający. Świat matki, żony, businesswoman. Tu jestem niezależna, równie silna i przede wszystkim konsekwentna.

Co jest „Nieuchronne”, jak śpiewasz w swoim utworze, według Nataszy Urbańskiej?

Nieuchronne jest przemijanie, nieuchronna jest przyszłość i tylko on nas zależy, jak chcemy ją przeżyć. opowiadam o zagubieniu w świecie zdominowanym przez świat Internetu, czyli świat, w którym relacje międzyludzkie wydają się być sztuczne, zagłuszane i tym samym wypierane przez social media. O szukaniu na nowo bliskości z drugą osobą, o budowaniu relacji z najbliższymi, gdzie zwykły dotyk, uśmiech czy czas spędzony razem staje się niezwykły. Tylko razem stajemy się pełniejsi, silniejsi wobec coraz bardziej agresywnego świata.

W swoim życiu najbardziej doceniam u ludzi…

Szczerość, lojalność.

Kocham siebie za…

Pracowitość i optymizm.

Z domu nie wychodzę bez…

Telefonu (śmiech).

5 słów, które Cię definiują.

Matka. Żona. Wokalistka. Aktorka. Tancerka. 


Z czego jako artystka jesteś najbardziej dumna? 

Długo pracowałam nad swoja niezależnością artystyczną. Dojrzałam do momentu, kiedy komponuję i decyduję o końcowym kształcie płyty czy moich koncertów. To jest doświadczenie, które zdobyłam współpracując na wielu płaszczyznach przy projektach teatralnych przez ostatnie 26 lat. Jestem dumna z tego co razem z mężem artystycznie zbudowaliśmy przez te wszystkie lata.

W życiu i na scenie Natasza Urbańska to ta sama osoba? Czy jednak się od siebie różnicie: kobieta i artystka?

Schodząc ze sceny teatralnej, wskakuję w jeansy, ściągam perukę i pędzę do mojej córki. Teatr jest miejscem na twórcze skupienie, na wyłączenie rzeczywistości na kilka godzin. Daje niesamowite możliwości kreacji przy tworzeniu roli. Życie wymaga innych poświęceń i priorytetów. Staram się więc znaleźć równowagę i iść naprzód. Praca nad płytą daje mi ogromna satysfakcję. Spełniam się muzycznie i duchowo na zupełnie innym polu. Ta mozaika różnych światów składa się w ciekawą różnorodną całość.

Jakich dźwięków i ważnych słów posłuchamy na Twojej najnowszej płycie? Co chcesz przekazać kobietom?

Album jest kierowany do każdej osoby, która choć trochę jest ciekawa mojej osobistej wizji świata czy relacji międzyludzkich. Kilka lat temu postawiłam na siebie i nie bałam się podjąć ryzyka. Chciałam realizować swoje marzenia i tworzyć muzykę!

Czy jest coś, co chętnie byś zmieniła nawet dziś, tu i teraz? Co i dlaczego?

Czasami marzy mi się posiadać magiczne moce, może dlatego tak bardzo lubię oglądać z moją córką filmy Disneya (śmiech). Tam wszystko dobrze się kończy… Chciałabym, żebyśmy znowu byli blisko siebie, aby sztuka została bardziej doceniona w Polsce, aby ludzie nie musieli uciekać z kraju. Aby kobiety – niesamowite istoty, które dają życie, mogły w końcu oddychać w tym kraju. Mogłabym wymieniać…

Większość publiczności zna Cię jedynie z musicalu. Jakie umiejętności/cechy powinna mieć według Ciebie aktorka musicalowa?

Musical to trzy dziedziny, o których wspomniałaś w pierwszym pytaniu. Pracowitość nie tylko nad rolą, ale i swoim ciałem oraz umysłem. Trzeba być skupionym, mieć świetną kondycję, dbać o głos i nieustannie się rozwijać. 


Musical to połączenie muzyki, śpiewu, gry aktorskiej, opery – ma w sobie coś z baśni. Jaką misję społeczną niesie za sobą ta hybryda artystyczna?

Pięknie powiedziane! Musical porusza zmysły i przenosi w inny wymiar, jak choćby nasza ostatnia realizacja audiobooka "Piotruś Pan", gdzie w roli dorosłej Wendy pełnię rolę narratora całej opowieści. Uważam, że największą wartością tego audio musicalu jest sposób w jaki opowiadamy historię Piotrusia Pana. Jest tu przede wszystkim znakomita i oryginalna adaptacja literacka Jeremiego Przybory, wspaniale kompozycje i aranżacje Janusza Stokłosy w wykonaniu kilkudziesięcioosobowej orkiestry oraz niesamowite kreacje aktorskie Wiktora Zborowskiego i Edyty Geppert. Reżyser widowiska Janusz Józefowicz sprawił, że opowieść w wersji audio równie mocno oddziałuje na wyobraźnię słuchaczy zarówno tych najmłodszych, jak i tych nieco starszych. Porusza wyobraźnię i odciąga od telewizora. 

Masz swoją ulubioną kreację aktorską w musicalu (niekoniecznie graną przez siebie)?

Zdecydowanie Pola Negri! Gramy ten spektakl nieprzerwanie od 9 lat. Miałam ogromne szczęście grać Pole w Moskwie i Petersburgu przez kilka lat. Ten musical daje szansę wykazać się wszechstronnością. Wymaga ode mnie świetnej kondycji i ciągłej pracy aktorskiej. To najtrudniejsza rola, z jaką przyszło mi się mierzyć. Jestem związana z tą postacią bardzo mocno również emocjonalnie. 

Dlaczego tak bardzo zależało Tobie na byciu częścią Teatru Studio Buffo, że swoje starania o bycie jedną z tancerek zaczęłaś już będąc nastolatką? Co Cię ciągnęło do tego świata?

Teatr Studio Buffo to magiczne miejsce, mieszanka profesjonalizmu z młodzieńczą energią. Za sprawą Janusza Józefowicza taka właśnie mieszanka wydaje się być niemożliwa. Tam to wszystko staje się rzeczywistością. Technologie, wyobraźnia reżysera i nieustająca chęć tworzenia powodują, że ja ciągle chcę tam być. 

Obecnie wszyscy przedsiębiorcy musieli zwolnić z racji pandemii, również Twój dom mody Muses. Jak to wpłynęło na markę? 

Jak w każdym biznesie są momenty trudne i piękne, kiedy wypuszczamy kolekcję. Czas pandemii nie oszczędził przedsiębiorców, dlatego staramy się przetrwać w zamrożeniu już rok, ale walczymy dalej. Nie zapominajmy, że Muses to nie nazwa, ale konkretni ludzie, którzy codziennie wkładają swój talent i miłość, poświęcają się tworzeniu marki. Bardzo to cenie i szanuję, dlatego wierzę, że przetrwamy. 


Czym dla Ciebie osobiście jest moda? Jaki ma cel?

Moda to dla mnie forma ekspresji. Moda to dla mnie sztuka. Bez niej nie byłoby współczesnego Teatru i całego artystycznego show. Jest dla mnie ogromnie ważna. Poprzez modę wyrażam siebie.

Ikona stylu Nataszy Urbańskiej?

Bianka Jagger, Marlena Dietrich. 

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w dalszej karierze nie tylko aktorskiej. 

Rozmawiała

Brak komentarzy