Najnowsze

Książka jest idealnym narzędziem kształtującym w dziecku dobro, szlachetność, odwagę i inne cechy, o które w tych czasach coraz trudniej – rozmowa z Arturem Jasińskim


Bajki i baśnie z reguły kojarzone są z księżniczkami, smokami, czarnoksiężnikami czy elfami. To klasyka, którą pewnie wielu z nas zna z dzieciństwa. Niektórzy pewnie jeszcze mają swoje egzemplarze w domowych biblioteczkach i czytają dzieciom wieczorami. Obecnie jednak ten gatunek ewoluował i powstały nowe, zupełnie odmienne historie, które niekoniecznie oddają ducha gatunku. Jednak są tacy, którym ten kryzys bajkopisarstwa doskwiera i zaczynają snuć własne opowieści z pogranicza klasyki oraz współczesności. Taka właśnie jest „Baśń o dębowym sercu” napisana pierwotnie do szuflady dla własnych dzieci i rodziny przez Artura Jasińskiego. Ta historia łączy w sobie klasyczne elementy baśni, czyli walkę dobra ze złem, czary i magię z wątkiem przyrodniczo-ekologicznym. Zapraszam na rozmowę o wyjątkowym debiucie literackim, o życiu w świecie bajek i dziecięcych marzeń. 




Kim jest współczesny bajkopisarz, czy w – jak jest w Twoim przypadku – baśniopisarz?

Artur Jasiński: Myślę, że osoba zajmująca się pisaniem dla dzieci przepełniona jest specyficznym rodzajem wrażliwości, która otwiera drogę do serc i wyobraźni najmłodszych. Prawdopodobnie większość pisarzy literatury dziecięcej ma swoje pociechy i to właśnie dla nich zaczęli pisać. Tak było w moim przypadku. Świat najmłodszych jest piękny i inspirujący. Z jednej strony nieskomplikowany, a z drugiej pełen wyjątkowych uczuć, przemyśleń, pytań, a także marzeń. Jest kreatywny oraz otwarty. Współczesny bajkopisarz jest osobą rozumiejącą potrzeby najmłodszych oraz pragnącą nadal bywać w ich pięknym, dziecięcym świecie.

A kim jest sam Artur Jasiński?

Artur Jasiński jest takim właśnie Piotrusiem Panem, który – mimo 40 lat na karku – nadal czuje się jak młodzieniec, a momentami wręcz jak dziecko. Jestem odpowiedzialnym i kochającym mężem i ojcem, a przy tym czynnym muzykiem, autorem tekstów piosenek i debiutującym pisarzem. Moje życie to podróż między domem, koncertami a spotkaniami autorskimi. Wszystko to sprawia mi ogromną przyjemność. Jestem człowiekiem pełnym pasji i uwielbiam, kiedy dużo się dzieje.

Bajkopisarz – mówiąc ogólnie, to nie jest dość powszechna profesja. Jaka była Twoja droga ku niej?

To wynikło naturalnie. Kiedy urodziły się moje dzieci, razem z żoną sporo im czytaliśmy. Zauważyłem, że na rynku jest bardzo mało współczesnych baśni. Właściwie, jeżeli ktoś chciał zabrać swoje dziecko do pięknego baśniowego świata, musiał sięgać po klasykę. Trochę mnie zdziwił fakt, że na półkach w księgarniach można spotkać właściwie tylko bajki opowiadające o życiu dzieci w XXI wieku. Gdzie się podziały smoki, czarodzieje i czarnoksiężnicy? Gdzie piękne, wzruszające historie, magiczne postacie i nierealne krainy? Przecież wyobraźnia dziecka jest nieograniczona. Skoro my dorośli tęsknimy do baśni z naszego dzieciństwa, dlaczego nie czytamy takich swoim dzieciom? Któregoś wieczora moja córka – znudzona znaną jej bajką – poprosiła mnie, żebym opowiedział jej coś nowego. Skoro córka prosi... Zacząłem opowiadać Alicji i Adasiowi zmyślone na poczekaniu historie albo zmieniać zakończenia znanych im bajek. Pewnego razu moja żona zasugerowała, żebym spróbował coś napisać. No i napisałem. Oczywiście minęło sporo czasu, zanim plany zamieniłem w czyny, ale się udało. Muszę powiedzieć, że mocno mnie to wciągnęło.

Mówisz o kryzysie współczesnego bajkopisarstwa, jakie zatem bajki Ty sam czytałeś w dzieciństwie?

Dobrze pamiętam klasykę Braci Grimm, ale najbardziej utknęła mi w pamięci książka pt. „Kiermasz Bajek”. Był to zbiór kilkudziesięciu krótkich, ale ciekawych opowiadań różnych polskich autorów. Mam tę książkę do dzisiaj. Wydanie jest z 1962 roku.
Muszę się przyznać, że jestem takim dziwnym pisarzem, ponieważ w dzieciństwie i młodości bardzo mało czytałem. Zawsze o tym mówię dzieciom na spotkaniach autorskich, ale zaraz tłumaczę im, dlaczego tak właśnie ze mną było. Otóż każdą wolną chwilę spędzałem na ćwiczeniach i marzeniach o zostaniu perkusistą.
Rys. Paweł Kasperek
Dużo rozmawiasz z najmłodszymi, jaki jest więc Twój  stosunek do dzieci?

Tu odpowiedź będzie bardzo krótka. Kocham dzieci. Bardzo dobrze je rozumiem i świetnie się z nimi dogaduję. Dzieci są wspaniałe... nie tylko te moje.

Muzyk, autor tekstów piosenek, ostatnio autor baśni dla dzieci. Dużo tego. Jak sobie radzisz z urodzajem talentu?

Jak napisałem wcześniej, jestem facetem z pasją. Bardzo dobrze radzę sobie w artystycznym świecie i czuję się w nim jak ryba w wodzie. Wiem, że mogę osiągnąć jeszcze więcej i staram się o to z całych sił. Nie lubię nudy. Przy okazji dziękuję mojej żonie za wyrozumiałość, zrozumienie i wsparcie. Bez niej by się nie udało.

Ile trzeba mieć w sobie odwagi i jaką trzeba mieć w sobie mądrość życiową, aby napisać baśń?

Jeżeli rozumiemy świat dzieci, to nie potrzebujemy odwagi, by dla nich pisać. Jeżeli znamy ich wrażliwość i otwartość, nie skrzywdzimy ich banalną i nudną książką. My, dorośli mamy ogromny bagaż doświadczeń tych złych i tych dobrych. Każdy z nas chciałby zmienić świat na lepszy. Co może dać nam na tę szansę? Edukowanie najmłodszych. Uczenie ich dobrych nawyków i zachowań, dbanie o ich empatię i tolerancję. Książka jest idealnym narzędziem kształtującym w dziecku dobro, szlachetność, odwagę i inne cechy, o które w tych czasach coraz trudniej.

W jakim celu pisze się bajki? Po co w ogóle opowiadamy sobie te wymyślone historie i jak to się dzieje, że zaczynamy w nie wierzyć, interpretować, znajdować „drugie dno”?

Na to pytanie w dużej mierze odpowiedziałem przed chwilą. Uzupełniając, dodam, że moim zdaniem każda książka dla dzieci powinna mieć ukryte w treści co najmniej jedno ważne przesłanie. Dzieci są mądre, więc bez trudu potrafią je odnaleźć i zrozumieć. To się dzieje naturalnie. W mojej baśni skupiłem się na relacji człowiek-przyroda. Poruszyłem bardzo współczesny problem jej ochrony. Dzieci od razu to zauważają i chętnie rozmawiają ze mną na ten temat. To mnie bardzo cieszy, ponieważ zaczynają dostrzegać, że my bez przyrody nie damy sobie rady. 
Bajki pisze się po to, by sprawiać dzieciom przyjemność, rozwijać ich wyobraźnię i kreatywność, a co najważniejsze – budować w nich i podtrzymywać dobro.

Jaki jest przepis na dobrą literaturę dziecięcą?

Napisałem dopiero jedną baśń, więc nie jestem wyrocznią, ale moim zdaniem każda dobra książka dla dzieci powinna mieć następujące cechy:
a) główny bohater, którego możemy zawsze przedstawić jako wzór do naśladowania;
b) zła postać, której zachowanie uczy dzieci jak nie postępować;
c) ciekawa, ale nie za bardzo skomplikowana fabuła z mądrym przesłaniem;
d) zwroty akcji;
e) książka powinna skupiać w sobie mnóstwo najróżniejszych emocji;
f) pozytywne zakończenie.
Rys. Paweł Kasperek
Co ludzi przyciąga ku bajkom, że tak często po nie sięgają zarówno w literaturze, jak i kinie, telewizji? Dodam, że robią to nie tylko dzieci?

Jeżeli chodzi o dzieci, to odpowiedź jest nam wszystkim znana. Bajki są stworzone głównie dla nich, więc dostosowane do ich potrzeb i możliwości. Opowiadają o tym, o czym dzieci chcą usłyszeć. Oprócz historii przyciągają również ilustracje, bez których – jak wiadomo – bajki w oczach dzieci niewiele znaczą. Kino i telewizji idzie jeszcze dalej, gdyż cała opowieść jest niezwykle atrakcyjnie i kolorowo animowana.
W nas... dorosłych – mimo dojrzałości – nadal drzemią wspomnienia z dzieciństwa i niepohamowana tęsknota za beztroską. Kiedy czytamy lub oglądamy bajki, na chwilę stajemy się dziećmi, które jeszcze tylko muszą umyć ząbki i z głową pełną marzeń położyć się smacznie spać. Właśnie ta chwila dziecięcego odlotu sprawia, że sięgamy po bajki.

„Baśń o dębowym sercu” to klasyczna opowieść o walce dobra ze złem, jak wspomniałeś, ma w sobie też ważny obecnie wątek eko. Co więc takiego niezwykłego jest w tej książce? Dlaczego, my czytelnicy, powinniśmy po nią sięgnąć?

„Baśń o dębowym sercu” to przede wszystkim baśń. Nie współczesna bajka czy opowiadanie, ale napisana w klasycznym stylu baśń. Starałem się, by wzbudzała w czytelnikach emocje. Moja córka w jednym momencie zawsze bardzo się wzrusza, zresztą nie tylko ona. Wiem, że niektóre dzieci i dorośli reagują podobnie. To dla mnie wielka radość, że moja opowieść wyzwala takie emocje, choć nie brakuje też radosnych. Kolejną ważną sprawą są zawarte w niej przesłania. Bądźmy szlachetni i odważni. Dbajmy o przyrodę, ponieważ żyjemy dzięki niej. Walczmy ze złem. Wspierajmy potrzebujących. Nie oceniajmy innych z wyglądu, ale patrzmy na nich przez pryzmat ich duszy.
”Baśń o dębowym sercu” pisałem z potrzeby serca. Nie robiłem tego dla sławy czy pieniędzy. Na początku miała być tylko dla moich dzieci. Jest szczera, prawdziwa i poruszająca. Mówi o tym, co w tych czasach jest filarem człowieczeństwa. Do tego ma piękne ilustracje wykonane przez mojego kolegę Pawła Kasperka. Nic tylko brać się za czytanie.

Pisałeś jak sam powiedziałeś do szuflady, dla swoich dzieci, co zachęciło Cię więc do oficjalnego debiutu w kategorii literatura dla dzieci?

Kiedy okazało się, że bardzo spodobała się moim dzieciom, postanowiłem pokazać ją też innym. Porozsyłałem do rodziny i kilku znajomych, by poczytali swoim pociechom. Okazało się, że odbiór był zaskakujący. Wszyscy byli zachwyceni. Wtedy zaczął kiełkować pomysł, by pokazać się dużo szerszej grupie odbiorców. Udało się dzięki Wydawnictwu Psychoskok z Konina, za co im bardzo dziękuję. Baśń swoją premierę miała 7 czerwca tego roku. Od tamtej pory moje życie artystyczne o wiele się wzbogaciło i pchnęło mnie na nowe, nieznane dotąd wody.

Czym albo raczej kim jest Dąb? Jaki ma cel? Czego jest symbolem?

Dąb jest przedstawiony w baśni jako król roślin. Jest symbolem siły i potęgi przyrody. Dba o ludzi i pilnuje, by żyli w dostatku. Utożsamia moc, jaką dysponuje otaczający nas świat roślin i zwierząt. Z drugiej strony pokazuje, co może się stać, kiedy ktoś spróbuje go zniszczyć.
Odnosząc się do naszych czasów, Dąb można postawić jako filar funkcjonowania ludzkości. Kiedy go zetniemy, wszystko się zawali...
Rys. Paweł Kasperek
A jakim dzieckiem jest Antek?

Podczas spotkań zawszę mówię dzieciom, że „Antkiem może być każdy z nas”, ...nawet powinien być każdy z nas. Bo jaki jest Antoś? Jest szlachetny, ponieważ poświęca siebie, by ratować innych. Jest odważny, gdyż jako jedyny ze wszystkich mieszkańców wioski podejmuje się walki o przyrodę. Jest wrażliwy, co widać po tym, jak traktuję swoją kochaną mamusię i jak reaguje na smutną historię Dębu. Pokazuje dzieciom, że nie trzeba być dużym i silnym, by stać się bohaterem. Tak... Antkiem powinien być każdy z nas!!!

Jak przebiegał proces tworzenia baśni – od pomysłu do wydania? Jak długo się ją pisze? Czy pisząc „Baśń o dębowym sercu”, myślałeś o konkretnych obrazach, zachowaniach, symbolach? 

Zanim zabrałem się do pisania, zasięgnąłem języka od doświadczonych twórców. Przeczytałem szereg wywiadów, artykułów i obejrzałem sporo filmików na temat literatury dziecięcej. Chciałem się przygotować jak najlepiej. Kiedy myślałem, że byłem gotowy, spotkałem się z murem. Po prostu nie mogłem rozwinąć pomysłu, jaki pierwotnie wpadł mi do głowy. Prawie się poddałem, ale jednego dnia napotkałem tak wielką wenę i kiedy złapałem pomysł, nie mogłem oderwać się od pisania. Zaczynając pisanie, nie wiedziałem, co wydarzy się w fabule i jak skończy się ta historia. Dałem się ponieść. W ten oto sposób zdarzył się mój mały cud i napisałem „Baśń o dębowym sercu”, co zajęło mi jedynie 5 dni.

Czy łatwo jest w obecnych czasach wydać tak nietypowy gatunek literacki, zwłaszcza że baśnie czy bajki piszą głównie celebryci?

To bardzo trudne zadanie, szczególnie dla debiutanta. Po prostu wydawnictw nie interesuje współpraca z kimś, kto jest na początku swojej pisarskiej drogi. Jest to zrozumiałe, gdyż nie mają pewności, czy autor zaangażuje się promocje i czy będzie poczytny itd. Mówiąc wprost, boją się inwestować w kogoś niepewnego.
Jedno z wydawnictw odpisało mi, że baśń jest ładna, ale jej nie wydadzą, ponieważ baśnie się nie sprzedają. Na szczęście ilość sprzedanych egzemplarzy „Baśni o dębowym sercu” temu zaprzecza.
Pewnego dnia trafiłem na Wydawnictwo Psychoskok, które otworzyło mi drogę do półek w księgarniach i bibliotek, za co bardzo im dziękuję.
Rys. Paweł Kasperek
Jak Twoi najbliżsi zareagowali na pomysł wydania książki?

Na początku to miała być niespodzianka, ale szybko się wydała. Dzieci oraz żona byli bardzo podekscytowani i mocno trzymali za mnie kciuki. Nie mogli się doczekać, kiedy wezmą do rąk pięknie wydaną i pachnącą książkę. Bardzo im dziękuję za wsparcie.

Czy masz plany na kolejne tytuły dla dzieci?

Mam kilka pomysłów i nie mogę się doczekać, kiedy wezmę się za pisanie. Na razie jestem na etapie analizowania różnych opcji. Bardzo mi zależy, aby kolejna baśń, która wyjdzie spod mojego pióra była równie mądra i pouczająca jak „Baśń o dębowym sercu”.

I tego Ci życzę. Dziękuję za bardzo ciekawą rozmowę. 

Rozmawiała
Fragment audiobooka czytany przez Alberta Osika można posłuchać tutaj

1 komentarz: