[recenzja książki] Aleksandra Fila: Portale uczuć. Frekwencja 350. Tom 4

Czy w świecie, w którym potrafimy komunikować się natychmiast, naprawdę umiemy się jeszcze usłyszeć? Czy w rzeczywistości pełnej kontaktu tracimy zdolność do prawdziwej bliskości? Ilu ludzi – tu, na Ziemi – żyje dziś obok siebie, dzieląc przestrzeń, ale nie doświadczenie? I wreszcie: czy największą odległością, jaką jesteśmy w stanie pokonać, jest naprawdę dystans między gwiazdami, czy raczej ten, który powstaje między dwojgiem ludzi, którzy przestają się rozumieć?
 

Te pytania, choć zakorzenione w bardzo współczesnym doświadczeniu "ziemian" – ludzi funkcjonujących w świecie nadmiaru bodźców, informacji i powierzchownych relacji – okazują się zaskakująco dobrze rezonować z tym, co proponuje powieść "Portale uczuć. Frekwencja 350. Tom 4". To książka, która pod pozorem opowieści o podróżach międzygwiezdnych mówi coś znacznie bardziej niewygodnego: że rozwój cywilizacyjny niekoniecznie idzie w parze z rozwojem emocjonalnym, a zdolność do kontaktu nie jest tym samym, co zdolność do bliskości.

Ta powieść to literatura, która świadomie wymyka się prostym klasyfikacjom gatunkowym. Na pierwszy rzut oka mamy do czynienia z rozbudowanym science fiction: międzygwiezdne podróże, obce cywilizacje, portale czasoprzestrzenne i złożona metafizyka rzeczywistości. Jednak bardzo szybko okazuje się, że wszystkie te elementy pełnią funkcję tła – imponującego, ale podporządkowanego temu, co najważniejsze: psychologii postaci i relacjom międzyludzkim. Kosmos nie jest tu przestrzenią przygody, lecz lustrem dla emocji bohaterów – chłodnym, bezkresnym, a nawet bezlitosnym. I właśnie w tej sprzeczności – między ogromem wszechświata a intymnością ludzkiego doświadczenia – rodzi się najważniejsze napięcie tej historii.

Już w pierwszych rozdziałach widać wyraźnie, że autorka świadomie zestawia ogrom wszechświata z kruchością ludzkiego doświadczenia. Opisy podróży przez przestrzeń, gdzie znika poczucie kierunku, a Układ Słoneczny staje się jedynie cienkim dyskiem światła, nie są jedynie estetycznym dodatkiem – stanowią symboliczne odcięcie od znanego świata, ale też od stabilności emocjonalnej. Lot "w serce pustki" można czytać zarówno dosłownie, jak i metaforycznie – jako wejście w przestrzeń wewnętrznych konfliktów, które nie dają się już ignorować. Próżnia, przez którą podróżują bohaterowie, okazuje się mniej dotkliwa niż ta, która powstaje między nimi. Im dalej bohaterowie oddalają się od tego, co znane, tym bliżej znajdują się konfrontacji z samymi sobą – i tym mniej mogą polegać na dotychczasowych mechanizmach obronnych.

W tym sensie powieść jest historią, która tylko pozornie opowiada o podróży przez kosmos. W rzeczywistości jest to wielowarstwowa fabuła o ludzkiej psychice, o relacjach, które kształtują nas bardziej niż jakiekolwiek zewnętrzne wydarzenia, oraz o trudnym procesie odzyskiwania siebie w świecie pełnym sprzecznych oczekiwań. Kosmos staje się przestrzenią obnażenia – miejscem, w którym znika iluzja kontroli, a na powierzchnię wypływa to, co dotąd było skutecznie tłumione.

Najbardziej poruszającym wątkiem książki pozostaje relacja Korwetty i Cothleya – relacja, którą można czytać nie tylko jako historię rozpadającego się związku, ale jako zderzenie dwóch odmiennych strategii przetrwania. To związek, który nie rozpada się gwałtownie, lecz powoli się rozszczelnia. Nie ma tu jednego momentu zdrady czy spektakularnego konfliktu – zamiast tego pojawiają się subtelne przesunięcia: brak odpowiedzi, opóźnione reakcje, zmieniony ton, unikanie emocjonalnej konfrontacji. Korwetta wyczuwa zmianę, choć początkowo nie potrafi jej nazwać. Dostrzega, że problem nie dotyczy już fizyczności, lecz czegoś głębszego – czegoś, co zniknęło znacznie wcześniej.

Cothley reprezentuje przeciwległy biegun – jego sposób funkcjonowania opiera się na dystansie, analizie i nieustannym "procesie". Nie jest pozbawiony troski, ale jego język to język terapeuty, nie partnera. To nie tylko cecha charakteru, lecz wyraźna strategia: ucieczka w intelekt, która pozwala mu zachować kontrolę i uniknąć pełnego wejścia w emocjonalne doświadczenie. Nawet kiedy wspiera, robi to z poziomu rozumienia, nie współodczuwania – zarządza emocjami, zamiast w nich uczestniczyć. W tym sensie jego obecność jest pozorna: jest obok, ale nie jest "z". Jego sposób funkcjonowania jest emocjonalnie bezpieczny dla niego samego, ale jednocześnie kosztowny dla drugiej osoby – ponieważ utrzymując kontrolę, odbiera przestrzeń na prawdziwe spotkanie. To właśnie tutaj wybrzmiewa jedna z najważniejszych tez powieści: zrozumienie nie zastępuje bliskości. Można nazywać emocje, analizować je i rozkładać na czynniki pierwsze, ale bez autentycznej obecności relacja zaczyna się rozpadać – często w sposób cichy, niemal niewidoczny.

Proces wewnętrznej przemiany Korwetty stanowi emocjonalne centrum powieści i można go odczytywać jako niezwykle trafne studium mechanizmu psychicznego. Doświadczenie pracy z kryształem nie jest jednorazowym przeżyciem, lecz wieloetapową konfrontacją z własnym wnętrzem. Kolejne warstwy odsłaniają się stopniowo: od bólu, przez złość, aż po wstyd i głęboko zakorzenione przekonanie o własnej niewystarczalności. To nie tylko reakcje na konkretne wydarzenia, lecz element większego systemu – wewnętrznego wzorca, który organizuje sposób, w jaki bohaterka buduje relacje.

Kluczowe jest uświadomienie sobie przez Korwettę, że przez całe życie funkcjonowała jako
ta, którą można poświęcić". To nie pojedyncze doświadczenie, lecz powtarzalny schemat – wynik tożsamości opartej na byciu silną, samowystarczalną, "tą, która sobie poradzi". W praktyce oznacza to jednak coś znacznie bardziej bolesnego: bycie pomijaną, odkładaną na później, uznawaną za mniej pilną. To doświadczenie można nazwać wprost: Ta postać funkcjonuje w schemacie odrzucenia, w którym jej wartość budowana jest na byciu "tą silną" – osobą, która nie wymaga, nie domaga się i potrafi znieść więcej niż inni. Problem polega na tym, że taka siła bardzo łatwo staje się społecznym przyzwoleniem na jej pomijanie. Kulminacją tego procesu jest nazwanie własnego doświadczenia jako "unieważnienia siebie" przez siebie i przez społeczeństwo – moment przełomowy, w którym bohaterka nie tylko rozpoznaje swój ból, ale nadaje mu język.

W tym miejscu książka dotyka jednego z najbardziej nieoczywistych i odważnych tematów – krytyki "wyższej moralności". Autorka pokazuje, że moralność oparta na poświęceniu może prowadzić do tworzenia nieformalnej hierarchii cierpienia, w której jedne emocje są uznawane za ważniejsze od innych. W takim systemie krzywda staje się akceptowalna, jeśli można ją uzasadnić "większym dobrem". Najbardziej dotknięte są tym osoby silne – właśnie dlatego, że są w stanie znieść więcej. W efekcie ich potrzeby zostają zepchnięte na dalszy plan, a ich milczenie traktowane jest jako zgoda. To odwrócenie perspektywy ujawnia, jak łatwo moralność może stać się narzędziem wykluczenia.

Z tym wiąże się także temat lojalności, który w powieści zostaje przedstawiony jako wartość ambiwalentna. Lojalność Korwetty prowadzi ją do utraty siebie, podczas gdy Robert – w równoległym wątku – kieruje ją ku córce, odsuwając partnerkę. Jego wybór nie jest jednak jednoznaczny: z jednej strony moralnie zrozumiały, z drugiej – emocjonalnie bezpieczny oraz społecznie akceptowalny. W tym sensie jego decyzja nie jest wyłącznie aktem miłości, ale także formą unikania trudniejszej konfrontacji. Wątek Roberta, Kitty i Galiny staje się tym samym studium hierarchii miłości – pokazującym, że uczucia nie rozkładają się równomiernie, lecz podlegają wyborom, które zawsze mają swoje konsekwencje.

Relacje rodzinne ukazane są jako przestrzeń napięcia i niedopowiedzeń. Nawet momenty bliskości wydają się kontrolowane, jakby bohaterowie bali się autentyczności. Kitty, mimo młodego wieku, nie jest biernym obserwatorem – wyczuwa emocjonalne napięcia i aktywnie wpływa na rzeczywistość. To ważny element pokazujący, jak dzieci funkcjonują w polu emocjonalnym dorosłych – nie jako neutralni uczestnicy, lecz jako jego wrażliwe odbiorniki.

Jednym z najbardziej przejmujących motywów powieści jest emocjonalna samotność. Bohaterowie nie są fizycznie odizolowani – przeciwnie, często znajdują się blisko siebie – a jednak nie dochodzi między nimi do prawdziwego spotkania. To samotność wynikająca z braku słyszalności, z niespójności emocjonalnej, z niemożności bycia naprawdę zobaczonym. To doświadczenie nie jest jednak wyjątkowe – wielu ludzi zna je z własnego życia, choć rzadko potrafi je tak precyzyjnie nazwać: moment, w którym bycie "silnym" zaczyna oznaczać bycie niewidzialnym.

Symbolika świata przedstawionego wzmacnia tę interpretację. Planeta Granadi jawi się jako przestrzeń oczyszczenia – swoiste laboratorium świadomości, w którym nie działają dotychczasowe mechanizmy obronne. To właśnie tam Korwetta przechodzi najważniejszy proces wewnętrzny. Z kolei "glony" można odczytywać jako metaforę systemów wpływu – struktur społecznych, technologicznych i psychologicznych, które działają w tle, ale także kształtują rzeczywistość bohaterów, często poza ich pełną świadomością.

Motyw kontroli i jej iluzji stanowi kolejną istotną warstwę powieści. Bohaterowie dysponują zaawansowaną technologią oraz możliwością manipulowania rzeczywistością, a mimo to nie potrafią kontrolować tego, co najważniejsze – własnych emocji, a co najważniejsze, relacji. Im większą kontrolę bohaterowie mają nad rzeczywistością zewnętrzną, tym bardziej tracą ją w świecie wewnętrznym – jakby rozwój technologiczny odbywał się kosztem dojrzałości emocjonalnej, co można również zauważyć we współczesnym społeczeństwie, które żyje w dobie rozwijających się mediów społecznościowych. Kryształ z powieści nie daje władzy, lecz odbiera złudzenie kontroli i zmusza do konfrontacji. To, co miało być narzędziem, staje się doświadczeniem.

Na poziomie formalnym książka operuje tempem emocjonalnym, nie fabularnym. Wydarzenia rozwijają się powoli, a ciężar narracji spoczywa na przeżyciach wewnętrznych. To sprawia, że lektura wymaga uważności, ale jednocześnie pozwala na głębokie zanurzenie się w psychice bohaterów. Styl autorki pozostaje spójny z tematyką – plastyczny i momentami poetycki w opisach kosmosu, a jednocześnie precyzyjny i oszczędny w warstwie psychologicznej. Język autorki nie tylko opisuje emocje, ale je odtwarza – sprawia, że czytelnik nie tyle rozumie stan bohaterów, ile zaczyna go współodczuwać.

Powieść nie oferuje prostych rozwiązań ani jednoznacznego katharsis. W powieści nie ma klasycznego antagonisty – źródłem napięcia nie są złe intencje, lecz niedopasowanie, lęk i nieuświadomione schematy. Proces Korwetty przynosi ulgę, ale nie zamyka jej historii. Relacje pozostają otwarte, niejednoznaczne, niedokończone – tak jak w rzeczywistości. To podejście nadaje książce autentyczność i sprawia, że nie jest ona jedynie opowieścią, lecz autopsją współczesności.

Ostatecznie "Portale uczuć" to książka, która okazuje się historią nie tylko o miłości, ale o odzyskiwaniu podmiotowości – o prawie do bycia ważnym bez konieczności udowadniania swojej wartości poprzez poświęcenie. Można odnieść wrażenie, że największym problemem bohaterów nie jest brak wiedzy o emocjach, lecz brak odwagi, by je naprawdę przeżyć — ponieważ zrozumienie, nawet najbardziej precyzyjne, wciąż nie zastępuje bliskości. Powieść w gruncie rzeczy nie mówi o tym, jak kochać, lecz o tym, jaką cenę płaci się za unikanie emocjonalnej odwagi. To historia, która nie daje prostych odpowiedzi, ale zmusza do zadania pytań o granice lojalności, sens moralności i naturę bliskości.

Największą pustką w tej powieści nie jest przecież kosmos, a jedynie przestrzeń między ludźmi, którzy przestali naprawdę się widzieć.

Recenzowała


Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat do rozmowy albo żebym przeczytała i zrecenzowała Twoją książkę? Skontaktuj się ze mną, pisząc maila na adres: sylwia.cegiela@gmail.com.

Dziękuję, że przeczytałaś/eś ten artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z kolejnymi nowościami wydawniczymi lub ciekawymi historiami, zapraszam do mojego serwisu ponownie!

Publikacja objęta jest prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie tylko i wyłącznie za zgodą Autorki niniejszego portalu.

Komentarze


Wyróżnione recenzje