[recenzja filmu] Kolory zła: Czerń. Reż. Adrian Panek

"Kolory zła: Czerń" to polski film kryminalny w reżyserii Adriana Panka, twórcy konsekwentnie eksplorującego gatunkowe kino napięcia i horroru psychologicznego, który w tym przypadku przenosi swoją wrażliwość na grunt thrillera społecznego. Scenariusz oparty jest na literackim pierwowzorze z cyklu "Kolory zła" autorstwa Małgorzaty Oliwii Sobczak, a za warstwę muzyczną odpowiada Bartosz Chajdecki. W rolach głównych występują: Jakub Gierszał jako prokurator Leopold Bilski, Marianna Zydek jako Julia Sarman, a także Robert Gonera, Andrzej Chyra oraz Beata Ścibakówna, Piotr Żurawski i inni.


Film opiera swoją akcję na przesunięciu ciężaru emocjonalnego do analizy społecznej budowanej kosztem klasycznego kryminału, co oznacza, że centralnym problemem nie jest pytanie o tożsamość sprawcy, lecz o strukturę warunków społecznych i psychologicznych, które umożliwiają zaistnienie zbrodni oraz jej późniejsze maskowanie. Zniknięcia dzieci nie funkcjonują więc jako przypadkowe zdarzenia, lecz jako objaw kompleksowemu zanikaniu więzi społecznych, w których odpowiedzialność jest rozproszona na całą wspólnotę, a reakcje instytucji odpowiedzialnych za porządek okazują się spóźnione lub niewystarczające.

"Czerń" buduje więc obraz wspólnoty, która działa na zasadzie niepisanego porozumienia o niewypowiadaniu pewnych rzeczy wprost polegającego na zmowie milczenia. To społeczność, w której cisza nie jest brakiem informacji, lecz jej aktywną formą funkcjonowania. Wiedza istnieje, ale jest fragmentaryczna i celowo niepełna, podobnie zresztą jak dialogi między bohaterami filmu — co ma swoje uzasadnienie, gdy spojrzymy na to wszystko jak na walutę wymienną w relacjach zależności, a nie jako narzędzie poznania prawdy. W efekcie nie jest ona ukryta w jednym miejscu, lecz rozproszona w sieci relacji społecznych, gdzie każdy uczestnik poznał jedynie jej fragment, często zniekształcony przez własne interesy, lęki, traumy lub lojalności.

W tym sensie film Panka wpisuje się w tradycję nurtu nordic noir, ale przefiltrowanego przez polski kontekst małomiasteczkowy, gdzie głównym mechanizmem nie jest instytucjonalna opresja, lecz społeczna samokontrola zdarzeń oparta na unikaniu konfliktu. Film zatem sugeruje, że przemoc nie tyle jest realna, co ulega normalizacji poprzez cykliczne ignorowanie sygnałów ostrzegawczych.

Na plus należy również zapisać ambicję tematyczną filmu, który próbuje wyjść poza ramy klasycznego thrillera i dotknąć zagadnień psychologicznych oraz społecznych. "Czerń" sugeruje, że przemoc nie jest nagłym wydarzeniem, lecz procesem wynikającym z kumulacji traum, braku wsparcia emocjonalnego oraz systemowych zaniedbań. W tym sensie film stara się łączyć kryminał z refleksją o mechanizmach wyparcia i izolacji, co nadaje mu dodatkową warstwę interpretacyjną. Warto także zauważyć, że pojedyncze sekwencje – szczególnie sceny porwań, retrospekcje czy nocne działania bohaterów – są zrealizowane z wyraźnym wyczuciem napięcia i potrafią skutecznie angażować widza.

Narracyjnie "Czerni" opiera się na proceduralnym modelu śledztwa, który organizuje rzeczywistość zaprezentowaną w następstwie logicznych etapów. Każdy krok w dochodzeniu prowadzonym przez prokuratora Bilskiego wynika z poprzedniego, co tworzy poczucie spójnej, niemal matematycznej strukturze fabularnej. Taki model ma oczywistą zaletę: eliminuje chaos informacyjny i pozwala odbiorcy utrzymać pełną orientację w procesie następujących po sobie wydarzeń.


Jednocześnie jednak ta dokładnie zaplanowana organizacja opowiadania działa jak system kontroli nad emocjami. Film nie dopuszcza do sytuacji, w której widz musiałby zmierzyć się z wątpliwą strukturą funkcjonowania społeczności lub brakiem informacji. Każda część fabuły zostaje wcześniej przygotowana, a prawie każda luka w tej fabule szybko domknięta. W konsekwencji napięcie nie wynika z nieprzewidywalności, lecz z rytmu ujawniania informacji.

Ta systemowa, małomiasteczkowa logika sprawia, że "Czerń" działa bardziej jak ściśle zaprojektowana machina organizacyjna niż żywy dialog. W efekcie, zamiast dawanie widzowi możliwości odkrywania, jest on prowadzony — film nie pozwala się wyłączyć ani na moment, ale też rzadko pozwala się zaskoczyć w sposób, który zburzyłby jego kompozycję.

Leopold Bilski kreowany przez Jakuba Gierszała jest skonstruowany jako postać funkcjonująca na granicy dwóch porządków: chłodnej analizy, zdystansowania oraz pozornego spokoju i jednocześnie narastającego zaangażowania emocjonalnego. Jego podstawową cechą jest kontrola — zarówno nad sobą, jak i nad sposobem odbierania rzeczywistości. Początkowo Bilski pełni funkcję filtra, przez który widz ogląda świat przedstawiony, co czyni go raczej narzędziem postrzegania rzeczywistości bez zbędnych emocji.

Jednak film stopniowo wprowadza zmiany w zachowaniu prokuratora. Kontakt ze sprawą zaginięć dzieci uruchamia w nim bowiem proces myślowy, który nie polega na natychmiastowej zmianie postawy, lecz na powolnej zmianie w bardziej "ludzką" osobowość prawną. To wyjątkowo ważne, ponieważ Bilski nie doświadcza emocji w sposób dosadny, ale raczej zaczynają sprawiać, że sposób podejmowania decyzji i interpretacji faktów ulega zmianie.

W tym sensie jego postać nie rozwija się liniowo, lecz ulega subtelnemu rozdarciu między tym, co prawne a tym, co człowiecze. Będąc elementem śledztwa, zaczyna funkcjonować jednocześnie jako obserwator i uczestnik systemu społecznego, który analizuje. Ta zmiana perspektywy ma strategiczne znaczenie dla całej opowieści, ponieważ poddaje w wątpliwość podstawowe warunki umożliwiające zachowanie neutralności podczas analizy zbrodni w świecie objętym przez strukturalne zależności.


W kontraście do prokuratora Julia Sarman, w którą wcieliła się Marianna Zydek, zachowuje się zupełnie inaczej, choć jak na matkę, której zaginęło dziecko, zachowuje też względny spokój. Jednak stopniowo otwiera się emocjonalnie i momentami postępuje nieracjonalnie. Trudno jej się jednak dziwi, nikt przecież nie wie, co zrobiłby, gdyby znalazł się w podobnej sytuacji.

Warstwa psychologiczna "Czerni" opiera się na założeniu, że przemoc jest normalnym procesem, z którym da się funkcjonować, a nie wydarzeniem, co do którego należy prowadzić śledztwo. Film próbuje nakreślić widzom model, w którym zbrodnia wynika z nagromadzenia wielu czynników: emocjonalnych deficytów – braku jawnej komunikacji, instytucjonalnych zaniedbań – ochronie zbrodniarza oraz mechanizmu wyparcia, co obserwujemy w zachowaniu głównej bohaterki Julii Sarman. Wszystkie te czynniki funkcjonują w społeczeństwie zarówno na poziomie jednostkowym, jak i zbiorowym.

To podejście sprawia, że pojęcie jednostkowej winy traci swą moc na rzecz systemowej odpowiedzialności, co jest jednym z najbardziej ambitnych elementów filmu. Jednak problem polega na tym, że ten pomysł nie zawsze znajduje pełne odbicie w strukturze dramaturgicznej. Psychologia postaci jest często sygnalizowana, a nie rozwijana, co pozostawia widza z pewnym niedosytem, ponieważ pojawia się jedynie w dialogach lub w szybkich kadrach, ale rzadziej w reakcjach bohaterów, które pozwalałyby ją realistycznie "odczuć" jako proces.

W efekcie trauma odbierana może być bardziej jako kontekst interpretacyjny niż samo doświadczenie poszczególnych postaci. W konsekwencji widz otrzymuje informację o jej istnieniu, ale rzadziej zostaje w nią wprowadzony wprost. Dlatego film, mimo że próbuje być analizą psychologiczną ofiar, w praktyce może być odebrany jako podprogowy komentarz do psychologii postaci.

Prowincja w "Czerni" jest przedstawiona jako przestrzeń o charakterze systemowym, w której relacje społeczne nie są przypadkowe, lecz uporządkowane według niepisanych, ale stabilnych, wygodnych dla zachowania pozornego spokoju, reguł. To otoczenie, w którym każdy element społeczny jest powiązany z innymi poprzez sieć zależności, zobowiązań i niesformalizowanych układów.

Dodatkowym walorem jest osadzenie historii w kaszubskim krajobrazie oraz wykorzystanie lokalnego folkloru, który nie pełni jedynie funkcji dekoracyjnej, ale współtworzy atmosferę niepokoju i zamknięcia społecznego świata przedstawionego. Motyw legendy o Łopim wzmacnia aurę tajemnicy, choć film ostatecznie odcina się od nadprzyrodzonych interpretacji, konsekwentnie wskazując, że źródłem zła są ludzie, a nie siły metafizyczne.

Kluczowe jest to, że wiedza w tej przestrzeni nie ewoluuje. Przeciwnie — jej niekompletność staje się narzędziem kontroli społeczności, która wie tyle, ile pozwala jej pozycja w strukturze społecznej, a pełna wiedza jest w zasadzie wykluczona, ponieważ zawsze zostaje przefiltrowana przez interesy i lojalności osób rządzących prowincją.

W tym sensie nie jest ona więc miejscem, lecz zespołem elementów — systemem, który sam powiela własną nieprzejrzystość. Film pokazuje, że zbrodnia nie musi być ukrywana dosłownie; wystarczy, że środowisko społeczne jest ukształtowane w taki sposób, by jej pełne wykrycie było bardzo utrudnione.

Warstwa wizualna filmu operuje estetyką noir opiera się na budowaniu przestrzeni jako elementu izolującego bohaterów. Nocne sekwencje i sceny w półcieniu tworzą atmosferę zamknięcia i niepewności, która podbija psychologiczny wymiar filmu.


Jednak równolegle występuje warstwa czysto funkcjonalna, w której obraz podporządkowany jest przede wszystkim przekazywaniu informacji fabularnych poprzez krótkie, niemal schematyczne dialogi. W tych momentach wymiar artystyczny filmu zostaje uproszczony, aby umożliwić widzom czytelność kolejnych wydarzeń, co można czasami uważać za zbędne.

To wszystko powoduje, że film nie buduje jednolitego napięcia emocjonalnego. Zamiast zachować spójność scen, widz obserwuje nielinearny system przejść między kadrami, co dość chaotycznie miesza przeszłość z teraźniejszością, więc często trudno się połapać w czasie.

Udźwiękowienie filmu opiera się na minimalizmie, w którym najważniejsze są: cisza, przestrzeń i stonowana, spokojna, ale budząca grozę muzyka. W efekcie, zamiast wzmocnić emocje, dźwięk w "Czerni" pełni funkcję subtelnego budowania atmosfery, co pozwala współodczuwać napięcie. Widz nie jest skupiony na muzyce, lecz zmuszony do aktywnego oczekiwania na to, co za chwilę nastąpi.

Adaptacja literacka w "Czerni" opiera się na procesie selekcji, który redukuje rozbudowaną strukturę narracyjną książki do jej kluczowych elementów fabularnych. Te uproszczenia są konieczne, aby w pełni opowiedzieć za pomocą obrazu najważniejsze wydarzenia ze świata literackiego. W przeciwnym razie, zamiast filmu, musiałby powstać serial. Dlatego też o wielu postaciach wiemy tylko z eksponowanych dialogów między bohaterami, a istnienia innych jedynie się domyślamy. Można by również dyskutować o zasadności zmian fabularnych, gdzie Bilski zyskał zupełnie inne oblicze, a Julia staje się bardziej emocjonalna wobec niego i być może w pewnym momencie za dużo sobie pozwala wobec prokuratora. Sporna wydaje się też scena, kiedy kolega kobiety z czasów liceum wyznaje swoje uczucia wobec kobiety, co w obliczu zaginięcia jej syna, jest dość absurdalne, ale być może stworzono tę scenę na potrzeby scenariusza, aby naprowadzić widza na trop zbrodniarza lub zwyczajnie go zmylić. Takie rotacje winnym, stopniowo budowana intryga, selektywne ujawnianie informacji czy tajemnic śledztwa, powoduje w każdej chwili może przybrać nieoczkiwany obrót.

"Kolory zła: Czerń" pozostaje filmem świadomie skonstruowanym, który operuje pewnymi zabiegami psychologicznymi, które uświadamiają widza o istnieniu zagrożenia spowodowanego zmową milczenia i przymykaniem oczu na zbrodnie popełniane w zaciszu prowincjonalnej społeczności. Kryminał jest tutaj narzędziem diagnozy społecznej, o czym świadczy nadmierna ostrożność w ferowaniu wyroków oraz w minimalistycznych, wręcz schematycznych, często urywanych, ale wciąż logicznych dialogach, które jednocześnie oddają charakter napięcia, nerwowości oraz strachu przed tym, co się wydarzy, gdy prawda wyjdzie na jaw.

To więc film, które nie przełamuje gatunku, lecz go porządkuje, a jego znaczenie wynika bardziej z systemowej roli w ramach współczesnego polskiego kryminału niż z pojedynczych innowacji narracyjnych czy estetycznych.

Recenzowała


Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat do rozmowy albo żebym przeczytała i zrecenzowała Twoją książkę? Skontaktuj się ze mną, pisząc maila na adres: sylwia.cegiela@gmail.com.

Dziękuję, że przeczytałaś/eś ten artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z kolejnymi nowościami wydawniczymi lub ciekawymi historiami, zapraszam do mojego serwisu ponownie!

Publikacja objęta jest prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie tylko i wyłącznie za zgodą Autorki niniejszego portalu.

Komentarze


Wyróżnione recenzje