[recenzja książki] Laura Anna Tomczyk: Życie Kate
Ile z własnego życia można poświęcić, żeby zasłużyć na miłość najbliższej osoby? Jak długo można udawać, że wszystko jest w porządku, kiedy wewnątrz narasta lęk, poczucie winy i przekonanie, że być może z nami samymi jest coś nie tak? I wreszcie — czy matczyna miłość zawsze potrafi być bezpiecznym miejscem, czy czasem, nawet jeśli rodzi się z troski i strachu, może stać się klatką, z której dorastająca córka rozpaczliwie próbuje się wydostać?
"Życie Kate" Laury Anny Tomczyk to książka, która nie prowadzi czytelnika wyłącznie przez kolejne wydarzenia z życia swojej bohaterki, lecz przede wszystkim zagląda pod powierzchnię jej zachowań, decyzji i relacji z ludźmi, pokazując, jak łatwo cudzy lęk może stać się naszym własnym, a poczucie winy może przez lata udawać odpowiedzialność. To historia o dorastaniu w cieniu trudnych doświadczeń, o potrzebie akceptacji i o niezwykle skomplikowanej więzi między matką a córką, w której miłość nie zawsze oznacza bliskość, a troska nie zawsze daje poczucie bezpieczeństwa.
Kim właściwie staje się człowiek, który od najmłodszych lat uczy się kontrolować własne emocje, przewidywać nastroje innych i zastanawiać się, czy jego zachowanie przypadkiem kogoś nie zrani? Co dzieje się z dzieckiem, które zamiast po prostu dorastać, zaczyna stopniowo przejmować ciężar emocji dorosłych? I czy można naprawdę zacząć żyć własnym życiem, jeśli przez lata było się przekonanym, że własne potrzeby powinny zawsze ustępować potrzebom innych?
Właśnie wokół tych pytań — bardziej niż wokół samej fabuły — koncentruje się siła "Życia Kate". To opowieść o psychice młodej kobiety, która próbuje zrozumieć siebie, swoje reakcje i relacje z bliskimi, jednocześnie mierząc się z konsekwencjami doświadczeń, których nie da się po prostu zostawić za sobą. Najważniejsza okazuje się tutaj nie odpowiedź na pytanie, co wydarzy się dalej, lecz to, jak wszystko, co wydarzyło się wcześniej, ukształtowało Kate i jej sposób patrzenia na samą siebie.
A najbardziej przejmującą płaszczyzną tej historii pozostaje relacja Kate z matką — pełna napięć, niedopowiedzeń, lęku, potrzeby kontroli i uczuć, których żadna z nich nie potrafi łatwo nazwać. To właśnie w tej relacji powieść stawia jedno z najtrudniejszych pytań: gdzie kończy się troska o dziecko, a zaczyna przenoszenie na nie własnych lęków?
To zatem powieść, która pozornie mogłaby zostać odczytana jako historia młodej kobiety boleśnie doświadczanej przez los, jednak im dalej w nią wchodzimy, tym wyraźniej widać, że jej prawdziwym tematem nie jest samo cierpienie, lecz jego długofalowe konsekwencje: sposób, w jaki trauma zmienia postrzeganie siebie, innych ludzi i własnego miejsca w świecie. Autorka już w prologu umieszcza Kate w zupełnie innym punkcie jej życia, pokazując kobietę, która potrafi być blisko drugiego człowieka, choć jednocześnie nadal nosi w sobie lęk, że szczęście może okazać się czymś nietrwałym. Ten zabieg od początku nadaje historii dodatkowy wymiar, ponieważ czytelnik nie obserwuje wyłącznie tego, co przydarza się bohaterce, ale przede wszystkim próbuje zrozumieć, jak kolejne wydarzenia kształtują jej psychikę.
Najciekawsza w tej fabule jest właśnie Kate, ponieważ jej zachowanie nie daje się sprowadzić do prostego schematu "dobrej dziewczyny, której przytrafiają się złe rzeczy". To bohaterka pełna sprzeczności, a jej psychologiczny portret budowany jest przede wszystkim poprzez codzienne, pozornie nieistotne reakcje. Kate jest inteligentna, wrażliwa, oczytana, ambitna i zdecydowanie bardziej introspektywna niż większość otaczających ją osób, ale jednocześnie bardzo często podważa własną wartość i doszukuje się winy w sobie. Po śmierci ojca zaczyna funkcjonować w świecie, w którym bezpieczeństwo przestaje być czymś oczywistym, dlatego jej potrzeba kontroli i ostrożność w relacjach stają się coraz bardziej widoczne. Nawet w sytuacjach, w których obiektywnie nie ponosi odpowiedzialności, ma skłonność do zastanawiania się, czy mogła zrobić coś inaczej. Dobrym przykładem jest jej reakcja na wydarzenia związane z Chrisem: mimo że to nie ona odpowiada za jego zachowanie, długo nie potrafi całkowicie uwolnić się od poczucia odpowiedzialności za konsekwencje jego decyzji.
To właśnie poczucie winy jest jednym z najważniejszych elementów konstrukcji psychologicznej bohaterki. Kate bardzo często przyjmuje na siebie emocjonalny ciężar sytuacji, które nie powinny należeć do niej, jakby nauczyła się, że najlepszym sposobem na zachowanie względnego spokoju jest dostosowanie się, przewidywanie cudzych reakcji i minimalizowanie własnych potrzeb. Widać to szczególnie mocno w relacji z matką. Kate przed wejściem do domu potrafi przewidywać, że Elizabeth będzie miała do niej pretensje, a jej zachowanie podporządkowane jest często nie temu, czego sama chce, lecz temu, jak uniknąć kolejnego konfliktu. To niezwykle ważny szczegół, ponieważ pokazuje, że kontrola Elizabeth działa również wtedy, gdy fizycznie nie musi ona niczego nakazywać — Kate zaczyna kontrolować samą siebie za nią.
Relacja Kate i Elizabeth jest bez wątpienia jednym z najmocniejszych elementów książki i zarazem jej najbardziej interesującym problemem psychologicznym. Nie jest to bowiem relacja pozbawiona uczuć, lecz relacja, w której uczucia zostały przykryte przez traumę, gniew, kontrolę i lęk przed kolejną stratą.
Śmierć Petera nie tylko pozbawia obie kobiety męża i ojca, lecz także niszczy wcześniejszy model ich rodziny. Kate pamięta ojca również jako człowieka kochającego i wspierającego, podczas gdy Elizabeth po jego śmierci zaczyna patrzeć na niego przede wszystkim przez pryzmat samobójstwa. Ta różnica jest fundamentalna. Dla Kate ojciec pozostaje jednocześnie człowiekiem, który zrobił coś strasznego, i ojcem, z którym łączyły ją dobre wspomnienia. Elizabeth natomiast wydaje się stopniowo upraszczać jego obraz, ponieważ łatwiej jest skierować gniew na człowieka, którego już nie ma, niż zmierzyć się z bezradnością wobec jego cierpienia.
Elizabeth nie potrafi jednak przepracować własnej traumy w sposób, który pozwoliłby jej odzyskać emocjonalną dostępność dla córki. Zamiast tego wybiera strategię kontroli i emocjonalnego dystansu. Jej przekaz jest właściwie bardzo konsekwentny: życie jest nieprzewidywalne, ludzie mogą zranić, więc trzeba być samodzielnym, nie ufać zbyt mocno i nie pozwalać sobie na nadmierne okazywanie uczuć. Problem polega na tym, że Elizabeth przekazuje Kate nie tylko lekcję niezależności, lecz także własny lęk przed bliskością. Jej rady są więc jednocześnie próbą ochronienia córki i nieświadomym przekazaniem jej własnej traumy.
To sprawia, że Elizabeth jest postacią znacznie ciekawszą niż stereotypowa "zła matka". Jej zachowanie bywa krzywdzące, chłodne i niesprawiedliwe, ale książka pozwala dostrzec, że za tym chłodem znajduje się człowiek, który sam nie potrafił poradzić sobie z utratą. Nie usprawiedliwia to jej zachowania wobec Kate, lecz je psychologicznie komplikuje. Elizabeth zdaje się wierzyć, że przygotowuje córkę do życia, podczas gdy z perspektywy Kate jej "twarda szkoła życia" staje się kolejnym źródłem emocjonalnego cierpienia.
Najbardziej bolesne jest to, że Kate wcale nie przestaje potrzebować matki. Wręcz przeciwnie: im bardziej Elizabeth ją odpycha, tym bardziej dziewczyna pragnie choćby niewielkiego dowodu akceptacji. Świetnie widać to w scenie urodzinowej, kiedy Kate otrzymuje od matki prezent. Sama możliwość otrzymania czegoś od Elizabeth budzi w niej nadzieję, ponieważ przez długi czas nie doświadczała od niej podobnych gestów. Reakcja Kate pokazuje, jak niewiele potrzeba, by uruchomić w niej pragnienie odbudowania relacji.
W tym sensie książka pokazuje niezwykle paradoksalną sytuację: Kate próbuje zasłużyć na bliskość z matką poprzez bycie dokładnie taką osobą, jakiej matka od niej oczekuje, choć jednocześnie coraz bardziej traci w tym procesie kontakt z własnymi potrzebami.
"Życie Kate" interesuje się przede wszystkim tym, co dzieje się po traumatycznym wydarzeniu. To istotne, ponieważ sama tragedia jest tylko punktem wyjścia. Znacznie ważniejsze okazują się jej konsekwencje: trudność w zaufaniu, lęk przed odrzuceniem, nadmierna samokontrola, potrzeba przewidywania zagrożeń i przekonanie, że każda chwila szczęścia może zostać nagle odebrana.
Kate reaguje na świat tak, jak reaguje człowiek, który nauczył się, że bezpieczeństwo jest warunkowe. W relacjach z ludźmi nie potrafi do końca się rozluźnić, ponieważ bliskość oznacza dla niej jednocześnie możliwość szczęścia i możliwość kolejnego bólu. Bardzo dobrze pokazuje to prolog, w którym nawet w momencie pozornego spełnienia bohaterka nie potrafi całkowicie pozbyć się niepokoju. Jej problem nie polega więc wyłącznie na tym, że wydarzyło się w jej życiu wiele złych rzeczy, lecz na tym, że jej psychika nauczyła się oczekiwać następnego ciosu.
Szczególnie interesujący jest motyw maski. Kate potrafi funkcjonować społecznie, uśmiechać się, rozmawiać, odpowiednio się ubierać, podejmować studia i pracę, a jednocześnie wewnątrz niej istnieje ogromna przestrzeń lęku i niepewności. Autorka bardzo wyraźnie pokazuje rozdźwięk między tym, jak bohaterka może wyglądać z zewnątrz, a tym, co rzeczywiście przeżywa. Właśnie dlatego tak ważny jest dla niej moment, w którym może być przy drugiej osobie bez konieczności udawania siły.
Późniejsze doświadczenia dodatkowo komplikują ten mechanizm. Kate zaczyna postrzegać własne ciało i wygląd przez pryzmat wydarzeń, które ją spotykają, a pojawienie się blizny uruchamia kolejny poziom kryzysu tożsamości. Nie chodzi wyłącznie o fizyczną zmianę. Blizna staje się dla niej materialnym dowodem tego, że dawna wersja jej życia została przerwana. Co istotne, reakcja Kate nie jest przedstawiona jako zwykłe niezadowolenie z wyglądu, lecz jako znacznie głębszy lęk przed byciem oglądaną, ocenianą i definiowaną przez innych.
Najbardziej bolesna ironia: Elizabeth chce przygotować Kate do życia, ale odbiera jej możliwość bezpiecznego życia
Matka chce nauczyć swoje dziecko samodzielności, ponieważ sama doświadczyła nagłej utraty wszystkiego, co uważała za stabilne. Jednocześnie jednak jej sposób wychowania sprawia, że Kate coraz bardziej boi się popełniania błędów. Matka mówi jej, że musi być niezależna, ale jednocześnie nieustannie kontroluje jej decyzje. Wymaga odpowiedzialności, lecz często reaguje na pomyłki nieproporcjonalną krytyką. Chce, żeby córka była silna, ale nie daje jej bezpiecznej przestrzeni, w której mogłaby nauczyć się tej siły poprzez własne doświadczenia.
W rezultacie Kate przez długi czas znajduje się w osobliwym stanie zawieszenia: jest już dorosła, ale w domu nadal funkcjonuje jak dziecko, którego decyzje muszą zostać zaakceptowane przez matkę. Bardzo dobrze widać to przy jej studiach, pracy i późniejszych planach życiowych. Dziewczyna stopniowo zdobywa kompetencje i samodzielność, jednak Elizabeth wciąż traktuje ją tak, jakby każda decyzja córki mogła doprowadzić do katastrofy.
Dlatego konflikt między nimi jest czymś więcej niż zwykłym konfliktem pokoleniowym. To konflikt dwóch sposobów reagowania na traumę. Elizabeth odpowiada kontrolą, zamknięciem i emocjonalnym chłodem. Kate początkowo odpowiada podporządkowaniem, unikaniem konfliktu i próbą zasłużenia na akceptację, lecz z czasem zaczyna rozumieć, że dalsze funkcjonowanie w takim układzie oznaczałoby rezygnację z własnej podmiotowości.
Wątek relacji romantycznych jest ciekawy właśnie dlatego, że pozwala obserwować konsekwencje relacji rodzinnej poza domem. Kate chce być kochana, ale nie potrafi do końca uwierzyć, że może zostać pokochana bezwarunkowo. Każde kolejne doświadczenie może więc wzmacniać jej przekonanie, że związek jest czymś, co ostatecznie kończy się cierpieniem.
Nieprzypadkowo jej relacje często mają w sobie element niepewności. Kate analizuje własne zachowanie, zastanawia się, czy zrobiła coś niewłaściwie, próbuje zrozumieć, dlaczego kolejna relacja nie działa, a jednocześnie nie zawsze potrafi jasno komunikować swoje emocje. W przypadku Grega szczególnie wyraźne staje się napięcie między jej pragnieniem bliskości a trudnością w całkowitym otwarciu się przed drugą osobą. Jego późniejsza diagnoza sytuacji — że Kate zbudowała wokół siebie niewidzialny mur — jest zresztą jednym z kluczowych psychologicznych komentarzy dotyczących bohaterki.
Co interesujące, Kate sama zaczyna dostrzegać ten mechanizm, choć nie zawsze potrafi go zmienić. To czyni ją bardziej wiarygodną psychologicznie, ponieważ świadomość własnego problemu nie oznacza automatycznie zdolności do jego rozwiązania.
Nie można pominąć roli literatury, ponieważ czytanie jest jednym z najważniejszych sposobów, za pomocą których Kate radzi sobie z rzeczywistością. Książki nie są dla niej zwykłym hobby. Stają się przestrzenią, w której może na chwilę przestać być córką Elizabeth, ofiarą traumatycznych wydarzeń czy dziewczyną mającą problemy z relacjami. Literatura daje jej możliwość wejścia w cudze historie, a tym samym czasowego opuszczenia własnej.
Jest w tym również ciekawa ironia. Kate kocha historie, w których można znaleźć określony sens, strukturę i zakończenie, podczas gdy jej własne życie jest dokładnym przeciwieństwem takiego porządku. To dlatego książki można odczytywać jako jej schronienie, ale również jako pewien model rzeczywistości, którego prawdziwe życie nie jest w stanie spełnić. Elizabeth zresztą wykorzystuje ten kontrast, przeciwstawiając córki literackie wyobrażenia brutalności świata realnego.
Nieprzypadkowo Kate wybiera również kierunek związany z językiem i literaturą, a później pracę z tekstem. W świecie, w którym przez lata trudno było jej powiedzieć na głos to, co naprawdę czuje, właśnie słowo pisane staje się obszarem, w którym czuje się kompetentna i bezpieczna. Jej zawodowe zainteresowania są więc nie tylko elementem fabuły, lecz również logicznym przedłużeniem jej charakteru.
Choć książka wykorzystuje wiele elementów charakterystycznych dla powieści obyczajowej, psychologicznej i momentami sensacyjnej, jej osią pozostaje proces zdobywania przez Kate podmiotowości. Nie chodzi wyłącznie o wyprowadzkę z domu rodzinnego czy znalezienie pracy. Chodzi o coś znacznie trudniejszego: o prawo do własnych emocji, własnych decyzji i własnego sposobu przeżywania świata.
W tym kontekście bardzo znaczące jest przeciwstawienie dwóch rodzajów "siły". Elizabeth utożsamia siłę z nieokazywaniem słabości, samowystarczalnością i odpornością na ludzi. Kate z czasem zaczyna odkrywać, że siła może oznaczać również przyznanie się do bólu, postawienie granicy, poproszenie o pomoc albo odmowę uczestniczenia w relacji, która jej szkodzi.
Dlatego szczególnie ważne są postaci drugoplanowe, takie jak Ashley czy Susan. Ich obecność pokazuje Kate zupełnie inny model relacji niż ten, który zna z domu. Susan wręcz stawia przed nią prostą zasadę: nie musi przepraszać za to, że jest sobą i nie musi mówić więcej, niż chce. To bardzo mocno kontrastuje z wieloletnim doświadczeniem Kate, która nauczyła się uważać, co mówi, jak mówi i jak jej zachowanie zostanie odebrane.
Właśnie dlatego Susan jest tak istotna dla psychologicznej wymowy powieści. Nie próbuje "naprawić" Kate, nie zmusza jej do zwierzeń i nie traktuje jej jak kruchej ofiary. Daje jej coś znacznie cenniejszego — możliwość pozostania sobą.
Powieść ma konstrukcję chronologiczną opartą na przeskokach czasowych. Prolog umieszcza czytelnika w późniejszym momencie życia Kate, a następnie historia cofa się i prowadzi przez kolejne etapy jej dorastania oraz wchodzenia w dorosłość. Dzięki temu od początku wiadomo, że bohaterka przetrwa wiele z opisanych doświadczeń, natomiast nie wiadomo, jakim kosztem psychicznym i jaką drogą dojdzie do miejsca, w którym znajduje się w prologu.
To dobre rozwiązanie z punktu widzenia opowieści o traumie, ponieważ zmienia pytanie, jakie czytelnik zadaje podczas lektury. Nie brzmi ono wyłącznie "co się wydarzy?", lecz również "co to wydarzenie zrobi z Kate?". Takie przesunięcie akcentu jest szczególnie istotne w książce, która chce pokazywać reakcje człowieka na trudne sytuacje, co sama autorka wskazuje jako jeden z podstawowych celów historii.
Jednocześnie narracja jest bardzo komunikatywna i mocno osadzona w codzienności. Autorka chętnie wykorzystuje konkretne szczegóły dotyczące ubioru, jedzenia, samochodów, miejsc czy codziennych czynności, dzięki czemu historia otrzymuje charakter niemal kroniki kolejnych etapów życia Kate. Ten sposób pisania sprawia, że bohaterka nie istnieje jedynie w przestrzeni wielkich dramatów, ale również w zwyczajności, a właśnie ta zwyczajność pozwala zauważyć, jak trauma przenika codzienne funkcjonowanie.
Największą siłą "Życia Kate" jest konsekwentne pokazanie, że człowiek nie zostawia trudnych doświadczeń za sobą tylko dlatego, że minęło kilka miesięcy czy kilka lat. Kate zmienia się wraz z kolejnymi wydarzeniami, ale jej wcześniejsze doświadczenia pozostają obecne w sposobie, w jaki interpretuje następne sytuacje. Jedno rozczarowanie nie jest więc tylko jednym rozczarowaniem, ponieważ uruchamia pamięć wcześniejszych strat. Jedno odrzucenie może przypominać poprzednie odrzucenie, a jedna sytuacja zagrożenia może przywoływać wcześniejsze doświadczenia bezradności.
Mocno wypada również relacja Kate z Elizabeth, ponieważ nie została oparta na prostym podziale na "dobrą córkę" i "złą matkę". Jest w niej miłość, ale jest też gniew; potrzeba bliskości, ale także potrzeba ucieczki; wdzięczność i przywiązanie, lecz również narastające poczucie krzywdy. Dzięki temu konflikt ma emocjonalną wagę.
Warto także docenić to, że Kate nie jest bohaterką idealną. Potrafi być impulsywna, czasami podejmuje decyzje pod wpływem emocji, zdarza jej się błędnie interpretować sytuacje, bywa przesadnie ostrożna, a w innych momentach wykonuje gwałtowne ruchy w kierunku niezależności. Ta niespójność nie musi być wadą — przeciwnie, można ją odczytać jako konsekwencję tego, że bohaterka dopiero uczy się samodzielnie kierować własnym życiem.
"Życie Kate" nie jest powieścią, którą należy czytać przede wszystkim jako subtelną analizę psychologiczną w stylu literatury stricte psychologicznej. Autorka często bardzo bezpośrednio nazywa emocje i motywacje bohaterów, zamiast pozostawiać je całkowicie między wierszami. Dla części czytelników będzie to zaletą, ponieważ emocjonalny sens scen pozostaje czytelny, ale osoby oczekujące bardziej powściągliwej, niedopowiedzianej psychologii mogą momentami odczuwać, że tekst zbyt dokładnie objaśnia reakcje bohaterów.
Podobnie część dialogów i sytuacji ma bardzo mocno zaznaczony charakter obyczajowy, chwilami wręcz filmowy. Historia nie zawsze stawia na subtelność; częściej wybiera wyrazistość i emocjonalny konkret. Wydaje się to świadomą cechą stylu, który ma przede wszystkim opowiadać historię Kate w sposób przystępny i dynamiczny, a nie tworzyć hermetyczną analizę psychologiczną.
Nie zmienia to jednak faktu, że pod warstwą kolejnych wydarzeń znajduje się całkiem interesujące pytanie: czy można nauczyć człowieka niezależności, jednocześnie odbierając mu poczucie bezpieczeństwa? W przypadku Kate odpowiedź jest szczególnie skomplikowana, ponieważ jej dorastanie odbywa się w cieniu dwóch przeciwstawnych potrzeb — pragnienia, by ktoś się nią zaopiekował, oraz potrzeby, by wreszcie nikt nie decydował za nią.
"Życie Kate" jest więc przede wszystkim opowieścią o procesie odzyskiwania sprawczości. Kate nie może zmienić tego, co już się wydarzyło, nie może cofnąć decyzji innych ludzi i nie jest w stanie sprawić, by jej przeszłość nagle przestała istnieć. Może jednak stopniowo zdecydować, czy pozwoli, aby te wydarzenia definiowały ją do końca.
I właśnie tutaj tytuł książki nabiera dodatkowego znaczenia. To nie jest wyłącznie opowieść o tym, co przydarzyło się Kate. To opowieść o tym, jak kobieta próbuje odpowiedzieć sobie na pytanie, co zrobić z życiem, które pozostało po tym wszystkim.
Autorka sama dedykuje książkę osobom, które utraciły niemal całą nadzieję, podkreślając znaczenie tego pozornie niewielkiego "niemal". I właśnie ten motyw można uznać za jeden z kluczy interpretacyjnych całej powieści. Nadzieja w "Życiu Kate" nie jest prostym optymizmem ani przekonaniem, że wszystko będzie dobrze. Jest raczej możliwością rozpoczęcia kolejnego etapu, mimo świadomości, że przeszłości nie da się wymazać.
Dlatego najważniejszą przemianą Kate nie jest wcale przemiana z osoby słabej w silną, ponieważ ona od początku wykazuje ogromną odporność. Znacznie ważniejsze jest to, że stopniowo zaczyna rozumieć, iż siła nie musi oznaczać samotności. Nie musi polegać na tłumieniu emocji, unikaniu ludzi i ciągłym udowadnianiu sobie oraz światu, że ze wszystkim można poradzić sobie samemu. Prawdziwa niezależność może oznaczać również świadome wybranie ludzi, którym można zaufać, oraz odwagę, by powiedzieć "nie" tym, którzy przekraczają nasze granice.
I dlatego, mimo ciężaru wydarzeń, książka pozostaje bardziej obietnicą niż rozpaczą. Kate wychodzi z dotychczasowego życia nie jako osoba "naprawiona", lecz jako ktoś, kto po raz pierwszy naprawdę zaczyna być autorką własnej historii. Ostatnie słowa powieści bardzo wyraźnie podkreślają właśnie ten aspekt — poczucie, że – mimo wszystkich bolesnych doświadczeń – bohaterka w końcu staje się panią własnego losu.
"Życie Kate" warto więc czytać nie jako katalog nieszczęść spotykających jedną bohaterkę, ale jako zapis powolnego oddzielania tego, co jej się przydarzyło, od tego, kim jest. Najbardziej poruszająca pozostaje przy tym relacja z Elizabeth, ponieważ pokazuje, że czasami najtrudniejszym człowiekiem, od którego trzeba się uwolnić, nie jest wróg, lecz ktoś, kogo jednocześnie kochamy i kto nas rani. To właśnie napięcie między miłością a krzywdą, potrzebą bliskości a potrzebą ucieczki, zależnością a samostanowieniem sprawia, że historia Kate ma potencjał wykraczający poza zwykłą opowieść obyczajową.
A ponieważ książka kończy się wyraźnym "c.d.n.", pozostawia również czytelnika z naturalnym pytaniem nie tyle o to, co jeszcze wydarzy się Kate, lecz o to, jaką osobą stanie się, kiedy wreszcie zacznie żyć bez konieczności dopasowywania się do cudzych oczekiwań.
Recenzowała

Komentarze
Prześlij komentarz