[rozmowa o książce] Tanya Valko: W kryminale nie kładzie się kawy na ławę
Tanya Valko: Kto naprawdę zasługuje na sprawiedliwość? "Zbrodnia w hidżabie"
Co się dzieje, gdy pozory mylą, rodzinne więzi komplikują śledztwo, a sprawiedliwość okazuje się pojęciem zależnym od kultury i tradycji? W powieści "Zbrodnia w hidżabie. Na książęcej farmie" Tanyi Valko zabiera czytelników do Arabii Saudyjskiej, gdzie wśród bezkresnych piasków pustyni, luksusowych posiadłości i niezwykłych stadnin koni dochodzi do tajemniczej śmierci Joanny. Porucznik Faris musi rozwikłać zagadkę zbrodni, mierząc się nie tylko z kolejnymi tropami i gronem podejrzanych, lecz także z własnymi emocjami, lojalnością wobec bliskich oraz zasadami świata, w którym dorastał.
W rozmowie autorka opowiada o kulisach powstawania kryminału, inspiracjach zaczerpniętych z własnych doświadczeń, niejednoznacznych bohaterach i świadomym przełamywaniu stereotypów dotyczących arabskiej kultury. Zdradza również, dlaczego nie wszystko jest w tej historii takie, jakim wydaje się na pierwszy rzut oka oraz jaką rolę w odkrywaniu prawdy odgrywają pozornie zwyczajne przedmioty. To także opowieść o granicach sprawiedliwości, sile tradycji i pytaniach, na które każdy czytelnik musi odpowiedzieć sam.

Książkę otwierasz bardzo mocnym prologiem, w którym czytelnik od razu trafia w sam środek dramatycznej akcji. Dlaczego zdecydowałaś się rozpocząć historię właśnie w ten sposób?
Tanya Valko: Przed przystąpieniem do pisania powieści "Zbrodnia w hidżabie. Na książęcej farmie" przeczytałam wiele kryminałów, gdyż z pisarza obyczajówek musiałam się przestawić na pisarza kryminałów. Moja redaktor prowadząca, kiedy dostała pierwszy szkic książki, zadała mi kluczowe pytanie: "A gdzie jest trup?" (śmiech). Kryminał zazwyczaj rozpoczyna się zbrodnią, a akcja toczy się w kierunku jej rozwiązania.
Śmierć Joanny zostaje przedstawiona jako zagadka. Czy od początku planowałaś, że czytelnik będzie przez większość książki próbował ustalić, kto naprawdę ją zabił?
W dobrym kryminale nigdy nic nie jest oczywiste. Występujące w nim postaci w mniejszym lub w większym stopniu powiązane są z popełnionym przestępstwem. Nikt nie pojawia się bez powodu. I przeważnie wszyscy są podejrzani. Zazwyczaj odpowiedzialną za morderstwo okazuje się najbardziej z pozoru niewinna osoba. W krajach muzułmańskich bardzo trudne jest jednoznaczne ustalenie winy. Prawo szariatu różni się od prawa zachodniego, bo często rządzi tam tradycja i zwyczaje, które na przykład dopuszczają honorowe zbrodnie.
Farma Rahmanija jest nie tylko miejscem wydarzeń, ale właściwie jednym z ważnych elementów całej historii. Dlaczego właśnie farma i prywatne zoo stały się przestrzenią zbrodni?
Doskonale znam to miejsce, które w mojej książce oczywiście nosi inną nazwę. Bywałam na farmie wielokrotnie, bo rzeczywiście pracowali tam polscy weterynarze, moi bliscy znajomi. Opisałam ją dość dokładnie, bo robi niesamowite wrażenie i trudno komuś, kto tam nie był, sobie to wyobrazić. Farmę zewsząd otaczają niekończące się piaski pustyni, a na środku niczego i bezludzia znajduje się ogromna oaza. Książę spełnił swoje marzenia i uprawia tam warzywa i hoduje przepiórki. W jego firmowych sklepach "Nasza farma" zaopatrywałam się nie tylko ja i liczna Polonia, ale też biedniejsi mieszkańcy Rijadu. Oprócz tego posiada profesjonalną stadninę koni czystej krwi arabskiej. Uczestniczyłam w Międzynarodowym Festiwalu Koni Arabskich i wtedy właśnie po raz pierwszy i ostatni zobaczyłam książęce, niezwykłe i "ekologiczne" zoo. Bałam się okrutnie, gdyż nie było tam tradycyjnych zabezpieczeń, a zwierzęta przecież nadal pozostawały drapieżnikami.
Jak konstruowałaś postać Farisa, żeby połączyć w nim policjanta prowadzącego śledztwo, człowieka uwikłanego w rodzinne zobowiązania oraz przyjaciela Rahmana?
Każdy z nas ma swoje zobowiązania, niekiedy kolidujące z wykonywaną pracą. Porucznik Faris nie jest wyjątkiem. Jednak uwarunkowania orientalne są dość specyficzne i dla nas niezrozumiałe, bo na pierwszym miejscu w hierarchii wartości stoi rodzina, potem przyjaciele, a na końcu obowiązki służbowe. Trzeba dobrze znać kulturę i zwyczaje, żeby umiejętnie przedstawić walkę wewnętrzną postępowego arabskiego mężczyzny, ale mam nadzieję, że sprostałam temu zadaniu.
Faris prowadzi śledztwo, ale jednocześnie sam jest emocjonalnie związany z częścią osób, które mogą mieć związek ze zbrodnią. Czy właśnie ten konflikt był dla Ciebie najciekawszym elementem jego postaci?
Policjant Faris ma przed sobą trudne zadanie. Musi oddzielić emocje i uczucia, które nim targają, i dobrze wykonać swoją pracę. Nie jest to łatwe. Często uczucia go zaślepiają, a przyjaźń nie pozwala być obiektywnym. Zobowiązania wobec bliskich osób wiążą mu ręce. Wydaje mi się to ciekawe i chciałam pokazać, że każdy, kto wykonuje swoją pracę z powołaniem, potrafi być rzetelny. Choć czasami kończy się to jedynie połowicznym powodzeniem.
Rahman przez dużą część książki pozostaje bohaterem niejednoznacznym. Czy od początku wiedziałaś, jak ostatecznie się zachowa?
Faris jest dobrym gliną, nawet jak na warunki zachodnie. Dociekliwym i energicznym. Chciałam pokazać, że nie brakuje takich na Półwyspie Arabskim. Że nie wszyscy są leniwi i gnuśni, ale są też tacy, którzy traktują obowiązki bardzo poważnie, choć ograniczają ich tradycja i zwyczaje.

Bilal jest typem nieszczęśliwego kochanka, człowiekiem coraz bardziej pogrążającym się w cierpieniu, ale też ważnym uczestnikiem wydarzeń. Co skłoniło cię do wykreowania takiej postaci?
Jak zawsze staram się obalać stereotypy. Arabscy mężczyźni też są wykorzystywani i zdradzani przez żony, i też cierpią. Nie tylko są ciemiężcami kobiet, ale bywają ich ofiarami. Tak przecież jest na całym świecie. To wrażliwe kobiety częściej są pokrzywdzone, porzucane, żyją w przemocowych związkach. Mężczyznom przytrafia się to sporadycznie, ale jednak.
Paula początkowo pojawia się jako jedna z osób podejrzanych. Dlaczego zdecydowałaś się tak długo utrzymywać wokół niej aurę tajemniczości?
Interesujące jest poznanie czyjegoś drugiego oblicza. Im dłużej trzymamy je w tajemnicy, tym jest ciekawiej, a poznanie prawdy często powoduje szok. Mam nadzieję, że czytelnik też będzie zaskoczony i powie: "Wow, nie spodziewałem się!".
W końcowych rozdziałach poznajemy dzieciństwo i rodzinę Joanny, kluczowej bohaterki i ofiary, oraz jej drogę prowadzącą do Arabii Saudyjskiej. Dlaczego uznałaś, że czytelnik powinien poznać jej przeszłość dopiero na tym etapie?
Jakbym na samym początku przedstawiła jej losy, to nie byłoby ani tajemnicy, ani sensacji. W kryminale nie kładzie się kawy na ławę, a niepewność i niedopowiedzenie zwolennicy takiej literatury cenią najbardziej. Kiedy akcja już nabiera tempa, trzeba ukazać motywację bohaterów, ich psychikę, co było imperatywem ich działania i postępowania. Co ukształtowało ich życie. Tak też czynię w kreowaniu postaci.
Joanna jest postacią, której charakter odsłaniasz stopniowo. Czy zależało Ci na tym, żeby czytelnik najpierw wyrobił sobie o niej swoją opinię, a później ją zweryfikował?
Na początku powieści czytelnik współczuje młodej kobiecie, bezbronnej ofierze, staje za nią murem, uważa ją za nieszczęsnego pokrzywdzonego aniołka. Dopiero stopniowo dowiaduje się, kim tak naprawdę była. Często dzieje się tak w codziennym życiu – zupełnie inaczej kogoś oceniamy, bezgranicznie mu ufamy, bo gra pozorów nas zaślepia. Wielokrotnie sparzyłam się na ludziach, niejednokrotnie na przyjaciołach. To bolesna nauczka.
W powieści pojawia się wiele tropów: relacje rodzinne, zdrady, dawne wydarzenia w Polsce, tajemnice bohaterów i ślady kryminalne. Jak pilnowałaś, żeby wszystkie te elementy prowadziły do jednej historii?
Można powiedzieć, że mam wprawę (śmiech) "Arabska saga" liczyła sobie 18 tomów, każdy z nich miał co najmniej 600 stron, był wielowątkowy i występowało tam mnóstwo postaci. Jeśli w tym wszystkim potrafiłam się połapać, to z jednym, zwartym i króciutkim kryminałem nie miałam problemu. Starałam się też nie komplikować tak bardzo, jak w sadze. Kryminał ma być prosty, przyjemny i prowadzić w jednym kierunku: do rozwiązania tajemnicy zbrodni.
"Zbrodnia w hidżabie" Tanyi Valko – tajemnice Arabii Saudyjskiej i gra pozorów
Jaką funkcję pełni w powieści motyw koni? Czy konie są tylko tłem dla wydarzeń, czy mają również znaczenie symboliczne?
Konie są symbolem wolności i niezależności. Kocha je Rahman, który jako nastolatek razem z Farisem przemierzał na swoim arabie połacie pustyni. Na odludziu w towarzystwie swoich wierzchowców młodzieńcy czują się nieskrępowani i wyemancypowani, bardziej wyluzowani niż pod okiem swoich surowych, konserwatywnych ojców. Bilalowi jazda konna daje chwilę swobody i wytchnienia od toksycznej sytuacji rodzinnej. Kontakt z końmi jest ucieczką od despotycznego ojca imama. Natomiast dla Ahmeda, syna Bilala, jazda konna to zabawa i brawura. Chłopiec jeszcze nie rozumie, że zwierzę to może stać się zagrożeniem, a jazda na nim źle się skończyć. Natomiast dwie moje ulubione bohaterki, Joanna i Paula, od młodzieńczych lat mają kontakt z końmi. Pierwsza jazdę konną uważa za szpan, a druga jest zawołaną koniarą.

Bardzo ważnym przedmiotem staje się szabla. W którym momencie wiedziałaś, że właśnie ona będzie miała znaczenie dla finału?
Saudyjska szabla jest piękna, a z insygniami królewskimi na rękojeści nabiera symbolicznej wartości. Jak pisałam w książce, mnóstwo turystów lub nawet mieszkańców Królestwa, kupuje takie ozdoby w sklepach z pamiątkami i wiesza na ścianie jako element dekoracji. Jest tępa i zupełnie niegroźna. Sama taką posiadam (śmiech). Z drugiej strony tę oryginalną, ostrą jak brzytwa broń białą używają kaci na palcach ścięć w Arabii Saudyjskiej, by wymierzyć sprawiedliwość. Może też stać się narzędziem przestępstwa. Szabla ta stanowi lejtmotyw mojej powieści. Znajduje się w wielu miejscach, ale nigdzie nie jest tą, którą popełniono zbrodnię. Czasami sobie z tego nawet żartuję.
W książce pojawia się motyw abai oraz konkretnego modelu, który później powraca w epilogu. Dlaczego zdecydowałaś się wykorzystać właśnie ten przedmiot jako jeden z elementów łączących wydarzenia?
Tu znów staram się obalić pewien stereotyp, który twierdzi, że nieszczęsne Saudyjki są okutane zwojami bezkształtnej czarnej materii i zniewolone. Mówią to osoby, które generalizują i nie znają mieszkanek Królestwa. Saudyjki to strojnisie i takie abaje, jakie tam widziałam, każda Europejka z chęcią by "przygarnęła". Chociażby na wyjście do teatru czy na koncert. Czasami wręcz zapierały dech w piersiach od ilości szlachetnych i półszlachetnych kamieni, pereł czy kryształów Swarovskiego. Abaja to tradycyjny muzułmański strój kobiecy, ale nie musi być zgrzebna. Sama mam całkiem ładną – zachowałam ją na pamiątkę.
W pewnym momencie śledztwo zaczyna obejmować coraz większą liczbę osób. Czy podczas pisania sama zmieniałaś zdanie co do tego, kto powinien być podejrzanym?
Na pewnym etapie pisania powieść zaczyna żyć własnym życiem. Muszę się przyznać, że na początku winną miała być księżniczka Amira, lecz w zasadzie nie byłoby to ani trochę oryginalne i zaskakujące: teściowa, Arabka, zabiła synową, niewierną, niemuzułmankę. To banał. Rozwiązanie zagadki jest inne i samo się napisało (śmiech).
Tanya Valko o arabskiej kulturze, stereotypach i zbrodni, która nie ma prostego rozwiązania
Finał nie kończy się klasycznym rozwiązaniem kryminalnej zagadki, ponieważ Faris poznaje prawdę, ale nie decyduje się jej ujawnić. Dlaczego właśnie takie rozwiązanie wybrałaś?
W tym wypadku przeważyły zwyczaje i tradycja muzułmańska. Okazuje się bowiem, że bardziej podłą i winną ludzkich krzywd była ofiara, niż jej zabójca, który wymierzył jej w swoisty sposób pojętą sprawiedliwość. Według saudyjskiego policjanta Farisa sprawiedliwości stało się zadość. Dopiero tu rzuca się w oczy odmienność kulturowa.
W epilogu wracają bohaterowie, których losy zostały wcześniej mocno naznaczone wydarzeniami związanymi ze śmiercią Joanny. Dlaczego zależało Ci na pokazaniu ich życia już po zakończeniu głównej historii?
W epilogu dowiadujemy się, jak dalej toczy się życie bohaterów i w jakim zmierza kierunku. Czy śmierć Joanny spowodowała czyjeś cierpienie, czy raczej wszystkim się ulżyło? Sami musimy rozstrzygnąć, czy Faris nie karząc sprawcy zachował się uczciwie. Może czytelnik się zastanowi, jak on sam by postąpił? Co jest słuszne, a co nie? Zawsze w moich książkach staram się pobudzić czytelnika do wyciągania wniosków, rozbudzić jego wyobraźnię. Mam nadzieję, że i tym razem mi się udało.
Gdybyś miała wskazać jeden element "Zbrodni w hidżabie", który jest kluczem do zrozumienia całej powieści – konkretną postać, wydarzenie, przedmiot albo relację – co byś wybrała i dlaczego?
Wszystkie elementy się zazębiają i łączą. Żaden nie jest ważniejszy od drugiego, każdy czyn i każda postać zajmują ważne miejsce i są kluczowe dla rozwiązania zagadki. Można jednego bohatera lubić bardziej a innego mniej, ale wszyscy są interesujący i istotni.
Dziękuję za poświęcony mi czas.
[SEOFRAME]
Tanya Valko w wywiadzie o powieści "Zbrodnia w hidżabie. Na książęcej farmie" opowiada o kulisach powstawania kryminału, tajemniczej śmierci Joanny i śledztwie porucznika Farisa w Arabii Saudyjskiej. Rozmawiamy o arabskiej kulturze, rodzinnych zobowiązaniach, stereotypach, symbolice koni i szabli oraz granicach sprawiedliwości. Autorka zdradza, jak budowała niejednoznacznych bohaterów i dlaczego finał powieści skłania do refleksji nad moralnością, tradycją i odpowiedzialnością za własne czyny.
[/SEOFRAME]
Komentarze
Prześlij komentarz