Najnowsze

Małgorzata Bloch-Łuczak: Pisanie to misja, pasja i rozrywka w jednym

Małgorzata Bloch-Łuczak – autorka powieści erotycznej i tegoroczna debiutantka. Swoją przygodę ze słowem pisanym rozpoczęła od wierszy, gdy była jeszcze dzieckiem. Miały one przynieść ukojenie jej duszy w trudnych czasach. W życiu nie przypuszczała, że kiedyś zyskają one uznanie wśród czytelników. Podbudowana tym sukcesem postanowiła sięgnąć po dłuższą formę, czyli powieść „On”. Historię nieoczywistą i pełną emocji, po którą powinna sięgnąć każda kobieta. Zapraszam na rozmowę o miłości oraz relacjach damsko-męskich w nietypowym jak na obecne czasy wydaniu. 

Kim jest autorka debiutanckiej powieści „On” prywatnie i zawodowo? Czym się zajmujesz? Co czytasz? 

Małgorzata Bloch-Łuczak: Jestem całkiem zwyczajną kobietą o niezwyczajnej wyobraźni. Najpierw pisałam opowiadania. Długie, ale nikt nie narzekał, że nudne. Potem zajęłam się pisaniem wierszy, które odgrywały w moim życiu funkcję terapeutyczną. I dopiero kiedy szersze grono zaczęło je czytać, uwierzyłam w to, że jednak mam talent. Tak rozpoczęłam swoją przygodę z powieścią. 

Prywatnie żona i matka. Zawodowo: mam nadzieję, że pasja pisania stanie się stałym zajęciem. Zajmuję się domem, ale tak szczerze mówiąc, to trzeba mi o tym przypominać. Pisanie pochłania mnie bez reszty. Nawet kiedy nie piszę, to moja głowa i tak jest w innym świecie. 

Czytam najchętniej fantastykę i horrory, ale ostatnio w ręce wpadła mi „Żałobnica” Roberta Małeckiego i jestem mile zaskoczona fabułą. 

Co lubisz robić w czasie wolnym? 

Wolny czas? A co to takiego? Staram się mieć wciąż jakieś zajęcie. Najciekawsze z moich pasji to malowanie na szkle. Nakładanie reliefu i wypełnianie farbą wzoru pozwala mi swobodnie błądzić myślami w świecie, który dla mnie jest bardzo rzeczywisty, a czytelnicy mogą do niego zajrzeć poprzez moją twórczość. Zapraszam do obejrzenia moich prac

Skąd pomysł na fabułę? Co sprawiło, że zaczęłaś pisać właśnie „Onego”? 

Książka „On” była historią noszoną w sercu od bardzo dawna. Wręcz prosiła mnie, bym do niej usiadła. Józefina to pierwsza postać, którą zobaczyłam bardzo wyraźnie w mojej wyobraźni. Młoda, atrakcyjna, poukładana kobieta o planach na przyszłość. W głowie miałam zarys historii. Wiedziałam, jak chcę skończyć powieść, ale nie miałam pewności, jaką drogą doprowadzić bohaterów do zaplanowanego zakończenia. Każdy rozdział opowiadał o czymś nowym i sama byłam ciekawa, co tym razem spotka Józefinę. Jej emocje i niepewność mieszały się we mnie, prowokując do dalszego pisania. 

Czy przypadkiem nie brakowało Ci czegoś w czytanej przez Ciebie literaturze dla kobiet, że postanowiłaś ten deficyt uzupełnić o własną historię? 

Jeśli chodzi o dostępną literaturę to uważam, że jest w czym wybierać. Chciałam stać się częścią świata pisarzy. Dołożyć swoją cegiełkę. Zmierzyć się ze swoim talentem i zobaczyć, na co mnie stać. Czytanie jest dla mnie najwspanialszą rzeczą, jaką mogła wymyślić ludzkość. A skoro są czytelnicy, to muszą być również pisarze. Inne światy, przygody i dramaty są dla mnie jak chleb powszedni. 

Wspomniałaś, że na początku pisałaś „do szuflady”. Co więc sprawiło, że jednak postanowiłaś ją wydać? 

Trudne dzieciństwo zasiało we mnie mnóstwo wątpliwości. Brak pewności siebie sprawił, że przeszłam długą drogę od opowiadań poprzez wiersze do książki, która niebawem ukaże się w księgarniach internetowych. Powieść „On” była pisana „do szuflady”, gdyż nie wierzyłam w swoje możliwości pisarskie, ale pierwsze recenzje były tak dobre, że zachciałam więcej. Przyjaciółki gorąco mnie namawiały i wspierały w wysłaniu tej historii do wydawcy. Odważyłam się i zrobiłam to. Otrzymałam odpowiedź pozytywną. Radość mieszała się we mnie z szokiem. Długo nie mogłam uwierzyć, że książka będzie czytana przez szersze grono tym bardziej, że pierwotnie nie była przeznaczona do druku. A jednak jestem tutaj i udzielam wywiadu, ciesząc się każdym napisanym słowem oraz mówiąc do Was poprzez książkę. 


Kim w oczach Małgorzaty Bloch-Łuczak jest Józefina? 

Józefina to kobieta, jaką ja chciałabym być. Odważna atrakcyjna i spełniona zawodowo. Układająca sobie życie u boku spokojnego budującego swoją karierę Mateusza. Została wychowana dość surowo tak jak ja, ale doskonale odnajduje się w świecie kobiet wyzwolonych. W pewnym momencie daje się ponieść pożądaniu i – chociaż nie wie, do czego ono może ją doprowadzić – rzuca się w wir wydarzeń z odwagą. Podczas pisania książki były momenty, w których zazdrościłam jej łatwości, z jaką buduje relacje. 

Czytając powieść, miałam wrażenie, że Józefina sama nie wiedziała, czego chce? Skąd u niej tyle niepewności? 

Spotykając na swojej drodze namiętność i pożądanie, Józefina nie spodziewała się tak silnych emocji, jakie wzbudza w niej Andrzej. To dla niej całkiem nowa sytuacja. Jej znany i poukładany świat został postawiony na głowie. Wszystkie wydarzenia, jakie spadają na główną bohaterkę świadczą o tym, że są to osobiste porachunki. 

Józefina w moich oczach miała być tą kruchą kobietą szukającą ratunku u mężczyzny. Tylko że szukała ratunku u kogoś innego niż chciał prześladowca. Fabuła prowadziła nas przez drogę, jaką przeszła Józefina, ale po zakończeniu książki sama doszłam do wniosku, że jestem pełna niepewności i zakładam, że przeniosłam to na papier jako cechę głównej bohaterki. 

Dużo w tej książce emocji przeżywanych przez Józefinę. Które z nich najłatwiej było Ci napisać? 

Najłatwiej było mi pisać o miłości, gdyż nie wyobrażam sobie życia bez niej. Uczucie, które jest pomiędzy Józefiną a jej matką wskazuje na silną więź, jaka łączy obie kobiety. Poufałe rozmowy między kobietami wskazują na wielkie zaufanie, jakim się darzą. 

Warto jeszcze wspomnieć o przyjaciółce Józefiny – Julii. Jula jest szaloną duszą, a jednak sprawia, że Józefina czuje się przy niej bezpieczna. Ufa jej i otrzymuje wsparcie za każdym razem, kiedy go potrzebuje. 

Przyjaźń jest dla mnie osobiście mieszanką emocji. Wyzwaniem, z którym sama mierzę się każdego dnia. 

I oczywiście jeszcze pożądanie. Emocje, jakie wzbudzał Andrzej: ciekawość i zachwyt, były tak silne, że sama nie mogłam przez to spać. Ciężko mi było oderwać się od scen erotycznych. Pisałam je dosłownie jednym tchem. Widząc w wyobraźni, co działo się między parą kochanków, nie nadążałam spisywać ich doznań. 

Co Was łączy? 

Józefina jako postać to moje marzenie. Atrakcyjna, pewna siebie i swoich potrzeb. Otwarta na nowe znajomości. Łączy nas ta krucha niepewność, o której wspomniałaś. A jednak jest kimś ode mnie całkowicie innym. Może lepszym… sama nie wiem. Walcząc przez wiele lat z depresją, nie mogłam poznać wielu aspektów życia. Józefina zrobiła to za mnie i myślę, że z dobrym skutkiem. Mogłam dzięki niej poznać smak pewności siebie i spełnienia zawodowego. Wir namiętności, o której można tylko marzyć. Józefina jest tą częścią mnie, której jeszcze nie znam. Powoli ją poznaję i cieszę się każdą chwilą. 


Czy Józefina może uchodzić za wzór kobiety XXI wieku? Wyzwolonej i otwarcie wyrażającej swoje emocje i pragnienia? 

Taka miała być od początku. Pewna siebie, a jednocześnie bardzo kobieca z tęsknotą małej dziewczynki za dorosłym spojrzeniem matki. I myślę, że taką udało mi się ją stworzyć. W obecnych czasach kobiety pędzą do przodu. Dążą za wszelką cenę do sukcesu. Ja zadałam sobie pytanie: „a co, jeśli to nie sukces zawodowy jest najważniejszy?” Próbowałam odnaleźć odpowiedź, pisząc losy bohaterki. 

Poznajemy Józefinę, kiedy jest spełniona zawodowo i seksualnie, a jednak Andrzejowi udaje się wbić klin między zakochanych. Powstaje kolejne pytanie: czy to znaczy, że miłości nie było? A może to było tylko dla sporadycznego seksu? Andrzej wbija się w świat Józefiny, zwalając ją z nóg swoją namiętnością. W pewnym momencie Józefina ucieka od niego do rodziców, ponieważ boi się uczuć, które w niej wyzwala, a jednocześnie kusi ją kontakt z nim. Józefina próbuje się konfrontować ze swoimi emocjami i myślę, że z korzyścią dla niej. 

Czego ta kobieta szuka u Andrzeja? 

Przede wszystkim dobrego seksu. Męski, przystojny, wykształcony czego chcieć więcej? Niczym trujący kwiat piękny, ale śmiertelnie niebezpieczny. 

A jakie miejsce w jej życiu zajmuje Mateusz? 

Mateusz miał być ostoją. Uosobieniem miłości i łagodności. Kiedy Józefina szuka u niego pomocy, to on pomimo swoich rozterek nie odmawia. To taki trochę przyjaciel, pełen empatii, ale przez co mało ekscytujący, a nawet można powiedzieć zwyczajny. Kiedy zrywa z Józefiną sprawia, że ona mu nie dowierza. 

Jaka relacja łączy kobietę z tym mężczyznami? 

Mateusz, choć kochany i wierny, jest jednak tym bardziej trzymającym na dystans. Andrzej zaprasza Józefinę do czegoś nowego, ale też bardziej ekscytującego. Z Mateuszem łączy ją związek przyjemny, chociaż monotonny, natomiast Andrzej budzi pożądanie, z którym nigdy nie miała do czynienia. 

Dlaczego w obecnych czasach erotyka jest aż tak popularna Twoim zdaniem? Dlaczego tak chętnie czytają ją kobiety? 

Erotyka dość długo była tematem tabu. Myślę, że jest chętnie czytana, ponieważ kobietom wciąż jej brakuje w codziennym życiu. Dla mnie jest czymś naturalnym i bardzo potrzebnym. Skoro więc jest ona naturalna, to dlaczego o niej nie pisać? To nie tak, że zainteresowałam się tym tematem nagle pod wpływem mody. Erotyka była mi bliska od początku mojej przygody pisarskiej. Moje pierwsze dorosłe opowiadania były jej pełne. Wydawało mi się naturalne, że i w następnych książkach będzie ona elementem treści. 

W powieści niezwykle precyzyjnie odnosisz się do relacji intymnych Józefiny z Mateuszem, a potem Andrzejem. Skąd czerpałaś wzorce do napisania tych scen, aby były wiarygodne? 

Udane pożycie małżeńskie i bogata wyobraźnia. Jestem kobietą, która czerpie z życia wszystkimi zmysłami. Odkąd pamiętam zawsze miałam bujną wyobraźnię. Bielizna, dotyk i zmysły były dla mnie czymś pięknym i naturalnym. 

Każda kobieta ma jakieś wyobrażenie o relacjach intymnych, ale nasze codzienne życie nie zawsze pozwala nam przeżywać je z pełną intensywnością. Chciałam, by Józefina mogła się nimi cieszyć w pełni. 


Nie jesteś perwersyjna ani infantylna podczas opisywania relacji erotycznych między bohaterami. Jak Ci się udało zachować klasę oraz emocje związane z namiętnością nie używając tak popularnego w powieściach erotycznych wulgarnego języka? 

Może dlatego, że ja nie jestem wulgarna. Seks dla mnie jest czymś pięknym i zmysłowym. Nie chciałam niszczyć fabuły opisując porno. Taki seks dla mnie nie jest piękny tylko poniżający. Pisałam o intymnych zbliżeniach kierując się smakiem i rozwagą. Przeżywałam wszystkie emocje Józefiny i czułam dotyk Andrzeja. Chciałam, by czytelnicy również poczuli ich zatracenie w każdej scenie intymnej. 

Jakie kryteria według Ciebie jako debiutującej autorki erotyku, ten gatunek powinien spełniać kryteria? 

Powinien poruszać zmysły. Naprowadzać myśli na spełnienie. Pobudzać wyobraźnię. 

Pisanie to dla Ciebie rozrywka czy jednak misja? Po co w ogóle pisać książki, kiedy tak szumnie mówi się o kryzysie czytelnictwa? Żeby nie było niedomówień, osobiście nie zgadzam się z tą opinią. 

Pisanie to misja, pasja i rozrywka w jednym. Tworzenie świata od podstaw, kreowanie bohaterów to coś tak ekscytującego, że trudno mi wrócić do rzeczywistości, kiedy kończę pisanie. 

Pisanie jest sztuką zarówno dla czytelników, jak i dla samego autora. Sama pochłaniam książki i wcale nie uważam, żeby moli książkowych było mało. Większość moich znajomych to zapaleni czytelnicy. Sama mam bogatą biblioteczkę swoich ulubionych książek. 

Co było najtrudniejsze podczas tworzenia tej historii? 

Najtrudniej było pożegnać bohaterów po zakończeniu pisania. Było to jak pożegnanie z przyjaciółmi. Ciężko mi było opuścić świat stworzony przeze mnie. Po napisaniu słowa: „Koniec” jeszcze długo przeżywałam emocje towarzyszące mi podczas pisania książki. Chociaż dobrze było w końcu przespać całą noc bez rozważań o fabule. 

Jedyne, czego mi zabrakło, to informacji o samym Andrzeju. Fabuła niewiele mówi o jego przeszłości, która chyba nie była zbyt szczęśliwa. Dlaczego postanowiłaś zbagatelizować tak ważny wątek i skupiłaś się jedynie na teraźniejszości, a nie na przyczynach zachowania mężczyzny? 

Andrzej nie był głównym bohaterem książki. Nie przewidziałam w fabule ujawnienia jego przeszłości. Chciałam, by pozostał tajemniczy do samego końca. Wiedziałam o jego przeszłości tylko tyle, że była traumatyczna i że odbiło się na nim wychowanie matki. 

Mówiłaś, że pisanie wierszy, od czego zaczęłaś swoją przygodę, było lekiem na niedoskonały świat. Z czym borykała się lub wciąż boryka Małgorzata Łuczak? 

Od bardzo dawna borykam się z depresją, która zabrała mi radość życia. Wiersze pozwoliły mi uporać się z trudnymi emocjami. Dały mi wybaczenie, którego bardzo potrzebowałam, by zacząć normalnie funkcjonować. Jak widać udało się, ponieważ wkrótce wydam pierwszą książkę. Wiersze były początkiem mojej drogi pisarskiej. Pozwól, że zacytuję jeden z ważniejszych dla mnie liryków. 

Noc… 

W ponurym nastroju kłaniam się cieniom 
co w kątach przybierają swe pozy 
siadam na łożu by oddać się cierpieniom 
by zaznać tortury i snów wielkiej grozy. 

Czy dane mi będzie pogrążyć się we śnie? 
Czy tylko mnie zwiąże pościel bezduszna? 
I walczyć z nią będę do brzasku daremnie 
potrzebny mi teraz sen i myśl posłuszna. 

Późny już wieczór i ciemność się skrada 
strach mnie otula ciasno ramionami 
samotność mym wrogiem cień światło wykrada 
gardło groza ściska i wstrząsa dreszczami. 

Sen nie przychodzi w każdym kącie mary 
myśli niespokojne wytchnienia nie dają 
gonitwa obrazów mi zsyła koszmary 
chwytają pazurami ból mi zadają. 

Więc światło zapalam i cienie przeganiam 
po książkę sięgam przygoda mnie wciąga 
biegnę po literach bohaterów doganiam 
i tylko ciemność mnie wciąż dogląda 

Starczy odwagi by z cieniem się spotkać? 
Historię zapraszam w snu progi namawiam 
myśl ucieka by do marzenia się dostać 
więc książkę odkładam ale światło… 
zostawiam. 


Co się działo z Tobą wewnętrznie, gdy pisałaś książkę? 

Dla mnie wiersze pełnią funkcję terapeutyczną. Pisząc je musiałam zmierzyć się ze swoimi demonami. Musiałam zajrzeć w głąb serca i poznać emocje, które nim targają i nazwać je. To one wyzwalają we mnie najwięcej uczuć. 

Natomiast w powieści mogę czerpać ze swojego doświadczenia. Pisząc, chciałam pokazać swój punkt widzenia. Czytelnik poznaje główną bohaterkę z jej lękami i rozterkami. Sam decyduje, ile z tego weźmie dla siebie. Czy postać mu się podoba, czy nie? Ja mogę jedynie sprawić, że Józefina żyje na kartkach powieści, dzieląc się moim doświadczeniem. 

Dla kogo napisałaś „Onego”? Kto powinien przeczytać książkę i jak powinien ją odebrać? 

Nie myślałam o grupie docelowej, ponieważ pisałam „do szuflady”. Myślę, że powinny ją przeczytać kobiety czerpiące przyjemność z tego typu literatury. Mam nadzieję, że książka okaże się odskocznią od codzienności. Myślę, że czytelnik powinien po nią sięgnąć dla fabuły. Ta historia może porwać każdego. 

Dlaczego zdecydowałaś się na zebranie środków finansowych na wydanie książki poprzez zrzutkę? 

Wydawnictwo Psychoskok zaproponowało mi opcję, w której to ja finansuję wydanie książki. Nie jest łatwo zdobyć takie fundusze, ale nie poddaję się. Niestety nie dysponuję taką kwotą, dlatego postanowiłam poprosić o wsparcie ludzi, którzy zechcą mi w tym pomóc. Możecie to zrobić tutaj https://zrzutka.pl/t7tg8g

Dziękuje za rozmowę i życzę powodzenia w zebraniu funduszy na wydanie książki.

Rozmawiała

Brak komentarzy