Najnowsze

Sztuka w czasach pandemii, czyli rozmowa o „Diary of Earth” Indii Czajkowskiej

Jak zrodził się pomysł na ten projekt? 

Pomysł na ten projekt zrodził się w czasie szczególnym – w dobie kwarantanny, która dotknęła wiele gałęzi gospodarki, w tym również na branżę artystyczną. W tej społecznej izolacji chwilami było naprawdę ciężko. Na szczęście miałam pod ręką pianino, co powodowało że poczucie zamknięcia nie było aż tak dotkliwe. I mój kontakt z Naturą, który zawsze był istotny teraz stał się prawdziwym cudem – uwolnieniem od 4 ścian, w których większość z nas była „uwieziona” mniej lub bardziej. Najpierw bardzo spontanicznie powstał Prolog wraz z tytułem „Diary Of Earth”. Zagrałam go najpierw dla siebie – bardzo szczerze i zaraz poczułam, że chce się nim natychmiast podzielić. Sądząc po reakcji słuchaczy, muzyka spodobała się mojej publiczności. 

Pomyślałam więc, że zrobię taki cykl, którego istotą będzie emocjonalna specyfika „czasu korony”, czyli subiektywna muzyczna opowieść z obrazami powiązanymi szczególnie z przyrodą, ale też z ludzkim ciałem, tańcem, dotykiem. 


Otrzymałaś z Ministerstwa wsparcie finansowe na te przedsięwzięcie. Opowiedz o tym coś więcej. 

Nieco później „Diary Of Earth”, które i tak już zaczęłam tworzyć otrzymało wsparcie w konkursie stypendialnym „Kultura w sieci” (Ministerstwo MKiDN), co było o tyle wspaniałe, że mogłam spokojnie usiąść nad komponowaniem i montażem nie bojąc się o jutro. Nie ukrywam, że czas bez koncertów i z odwołanymi projektami budził niepokój z wiadomych przyczyn. 

W ten sposób 3 miesiące temu zaczęłam przedstawiać kolejne odcinki. Każdy z nich jest oddzielnym snem i zarazem kartką z kalendarza. Diary Of Earth z jednej strony to wyraz przebywania w bliskości, w harmonii z Naturą, z drugiej strony zawarłam w nim też emocje dalekie od harmonii – niepokój, smutek, samotność. Kojąca cisza przyrody splata się w tych opowieściach z muzyką wewnętrznego „kosmosu”. Dlatego też w dźwięki nagrane w domowym studiu połączyłam z głosami natury. Nie wiem, na ile inni odnajdą w tym swoje uczucia czy doświadczenia, ale sądzę, że przynajmniej niektóre części coś w Was obudzą, otworzą. 

Skąd pomysł na fortepian? 

Głównym instrumentem w cyklu jest fortepian. W sumie to moje muzyczne korzenie i oprócz głosu i elektroniki, które są tu właściwie dodatkiem to właśnie fortepian opowiada, czy nawet przekazuje te wszystkie emocjonalne pejzaże. 

Dużo tu mówisz o bliskości z naturą i związaną z nią wolnością. Czym jest wolność dla artysty? 

Wolność w moim odczuciu to wartość dość podstawowa dla ludzi sztuki...W zasadzie warunek tego, by wypowiedź (w każdym rodzaju sztuki) była autentyczna. Wolność jest wewnętrznym poczuciem swobody wyrażania się czy działania. Oczywiście ważne jest, czy zewnętrznie nikt nam nie zatyka ust i nie dyskryminuje tego, co tworzymy, ale w zasadzie najważniejsze jest być wewnętrznie wolnym, czyli wiernym sobie, swoim wartościom i emocjom. 

Tak krótko bym to określiła, choć temat rozległy... Najważniejsza jest wolność świadomości w procesie tworzenia, również od mody czy naśladownictwa. Potem, jeśli dzieło jest szczere zostaje jeszcze pytanie, czy nikt nie zabroni nam pokazać tego światu, co i tak się zdarzało. Ja osobiście cenię w sztuce wolność jako spontaniczność wiernego mówienia tego, co naprawdę czujemy, myślimy, wyobrażamy... 

Dlaczego tematem Twojego dzieła jest ziemia? 

Może tytuł „Diary Of Earth” jest trochę przewrotny, ponieważ jednak koncentruję się tu na subiektywnych emocjach, wizjach, odczuciach, a nie na Ziemi jako planecie w sensie obiektywnym. Wszyscy jednak jesteśmy, chcąc nie chcąc, cząstką Ziemi w pewnym sensie. To na niej się wszystko rozgrywa, choć każdy ma swoje indywidualne „przeźrocza”, swoje tu i teraz. 

Muzyczna warstwa „Diary” jest bliżej osobistych ludzkich emocji, ale Natura jako Ziemia, jest faktycznie głównym bohaterem w warstwie ilustracji video, punktem odniesienia i paralelą dla osobistego „kosmosu”. Ponieważ Dziennik Ziemi zaczęłam komponować i filmować w czasie kwarantanny, mocno czułam, że przynajmniej tymczasowo sytuacja globalnie nas do siebie zbliżyła poprzez dziwną, wyjątkową sytuację izolacji, pandemii, niepewności, może nawet odniesienia do śmierci... itd. 

Jedno jest pewne – nikt z nas wcześniej tego nie doświadczał w takim wymiarze. I właśnie w tym “wyjątkowym” czasie powstał pomysł na ten cykl utworów. Jeśli o mnie chodzi, czułam także, że ten stan, czas pandemiczny, mocniej odnosi nas do Ziemi, tego co z nią robimy jako gatunek i tego, jak na co dzień jesteśmy oddzieleni od Natury w cywilizacyjnym biegu. Jak bardzo ją ignorujemy i jak bardzo jej „nie zauważamy” w codzienności. 

Uznałam, że wyrażenie w muzyce (i dodanym do niej obrazie) tych odczuć jest cenne i że chcę kontynuować to, co zaczęłam w Prologu. Ludzkie emocje, skojarzone z nimi stany w przyrodzie, ciało, natura tworzą tu – przynajmniej tak ja to odbieram – pewien dialog. Na ile będzie to tak przez Was odebrane tego nie wiem... 


Czego możemy nauczyć się w czasie kwarantanny? 

W moim odczuciu chyba przede wszystkim cierpliwości i elastyczności... Była to duża próba, zwłaszcza w czasie ścisłego odosobnienia. Artyści utracili możliwość normalnego koncertowania, występowania i nadal nie funkcjonuje to tak, jak powinno. Ta sytuacja na wielu z nas wymusiła, by wymyśleć coś zupełnie nowego, znaleźć inny sposób działania, co też jest wyrazem kreatywności. Poza tym chyba w izolacji można bardziej skonfrontować się ze sobą, zajrzeć w miejsca umysłu, które na co dzień w biegu są pochowane. Może to być spore wyzwanie dla każdego z nas.

Tutaj możesz posłuchać. 

Rozmawiała

Brak komentarzy