Najnowsze

L. J. Shen: "Uwodziciel"- recenzja

Z autorką L.J. Shen spotykam się książkowo pierwszy raz i powiem Wam, że ten czas spędzony przy czytaniu jej powieści uważam za udany. Odbyło się to za sprawą Edipresse Książki oraz tytułu „Uwodziciel”.

Kilka słów o fabule:

Célian Laurent należy do manhattańskiej elity. Jest producentem programów informacyjnych w rodzinnej firmie. W środowisku ma status playboya, ale jest też dziedzice bardzo znanej w mediach marki. Pewnego wieczora spotyka na swojej drodze Judith „Jude” Humphry, ale ich znajomość rozpoczyna się od nocy w hotelu i… kradzieży. Nagle jednak okazuje się, że mężczyzna jest szefem Jude. Te niespodziewane spotkanie szybko przeradza się w liczne konflikty na gruncie zawodowym oraz prywatnym. Zostają kochankami, ale temu związkowi daleko jest do pięknej, romantycznej miłości. Codziennie bowiem rozgrywa się między mini wojna. Czy ta relacja ma szansę przetrwać i przerodzić się w prawdziwe uczucie? Sprawdźcie sami.

W tej powieści jest dosłownie wszystko: cierpienie, ból, pożądanie i smutek. Czuje się to z każdym wypowiedzianym słowem. Bohaterowie działają na siebie nawzajem w taki sposób, że chce się poznać finał całej tej historii jak najszybciej. Oni dosłownie wciągają nas w swoją grę.

Ten z pozoru zimny drań, jakim daje się poznać na początku powieści, potem odkrywa swoją drugą twarz jako człowieka pełnego współczucia, który w tajemnicy przed Jude stara się ją i jej chorego ojca wesprzeć finansowo.

Nie wiedzieć czemu dziewczyna ulega urokowi Céliana i to jest moim zdaniem słabszym punktem tej historii, podobnie zresztą jak wątek romansu w pracy. Watek humorystyczny w postaci trampek, przewijający się niemal w każdej scenie również mnie nie przekonuje. Wiele z tych fragmentów fabuły można znaleźć również w innych książkach. Jednak ogromną wartością „Uwodziciela” są emocje, których tutaj nie brakuje. Spotkania tych dwojga to prawie zawsze bitwa. Jest tutaj wszystko: arogancki typ oraz dziewczyna z ubogiej dzielnicy, która działa na niego jak magnez. Opisana została bowiem jako silna i pewna siebie kobieta.

Autorka porusza też niezwykle ważny wątek ubogich oraz ich leczenia w Stanach Zjednoczonych. Shen jasno pokazuje, jak wygląda sytuacja tamtejszej służby zdrowia i ile trzeba płacić za zdrowie. Gdy cię na to nie stać, umierasz. Ojca Jude zwyczajnie na to nie stać. Zmartwiony tym faktem Célian przychodzi mu z pomocą.

Napięcie emocjonalne buduje się tutaj jednak stopniowo i, mimo że przeczuwamy, jaki będzie finał, to jednak z ciekawością odkrywamy kolejne tajemnice z życia pary za sprawą narracji, która relacjonuje wszystko z perspektywy samych bohaterów.

Bardzo polecam ten tytuł, jeśli lubicie romanse z dreszczykiem.

Brak komentarzy