Najnowsze

Patrzeć nie znaczy widzieć. Rozmowa z Ewą Domańską o jej literackim i wokalnym debiucie „Kolory życia”

Kolorowe życie, nawet w szarej rzeczywistości, wydaje się czymś tak oczywistym, że można przejść obok niego obojętnie i w ogóle nie zauważyć, nie zwrócić najmniejszej uwagi. Nie powinno być jednak obojętne, gdy opowiada o nim, a właściwie przedstawia je, odkrywając dla innych (czytelników, widzów, słuchaczy), osoba niewidoma od urodzenia, a mimo to samodzielna w życiu i pracy, co więcej – odnosząca sukcesy i najwyraźniej spełniona, mimo że jak Syzyf wciąż miała pod górkę. Zapraszam na niezwykle ciekawą rozmowę z nutką optymizmu z autorką „Kolorów życia”.


W obecnych czasach książki z cyklu „prawdziwe historie” powstają jak grzyby po deszczu i właściwie każdy pretekst jest dobry, aby napisać autobiografię. Dlaczego Ty ją wydałaś? Do czego jest Ci ona potrzebna?

Ewa Domańska: Wiele rzeczy powstaje i powstawać będzie. Oznacza to, że jest dla nich miejsce i mają one swój cel. „Kolory życia” to nietypowa publikacja, której nie postrzegam jako książki z gatunku „True story.” Historia zawarta w moich opowiadaniach i piosenkach jest czymś więcej niż tylko odróżnieniem się od fikcji. Prawda to dla mnie wartość duchowa. Poza tym konstrukcja mojej autobiografii jest oryginalna. Rzadko spotykane są publikacje łączące słowo i muzykę, zwłaszcza biografie wydawane przez zupełnie nieznane osoby. Postanowiłam spróbować swoich sił na rynku. Mój projekt jest bardzo różnorodny. Znajdą w nim coś dla siebie zarówno czytelnicy czekający na dawkę dobrej energii z humorem, jak również ci, którzy lubią teksty z przesłaniem.

Kim jest Ewa Domańska? Jaki ma charakter, usposobienie? Co lubi, a czego woli unikać?

Nie wiem, czy potrafię trafniej się scharakteryzować niż zrobiłam to w jednej z moich piosenek pt. „Taka jestem”. Mówi ona o mnie bardzo wiele. W skrócie mogę rzec, że jestem osobą radosną, otwartą na ludzi. Nie lubię chamstwa i kłamstwa.

Jak długo zbierałaś się do napisania książki? Co jest celem, wartością tej publikacji?

Najpierw powstała płyta z piosenkami. Książkę tak naprawdę napisałam w miesiąc i po części czas pandemii zainspirował mnie do jej napisania. Nie mogłam sprzedawać płyty, ponieważ trudno było organizować koncerty. W kontekście tej historii świetnie sprawdza się przysłowie „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.” Liczne przemyślenia przelałam na papier i powstała książka. Idąc tropem pisarskim nagrałam również audiobooka. To mój debiut na kolejnej płaszczyźnie a mianowicie jako lektorka.

Twoja książka jest zatytułowana „Kolory życia”. To dość intrygujące zważywszy na fakt, że osoba niewidoma, którą jesteś nie widziała nigdy kolorów. Co oznacza dla Ciebie te sformułowanie?

Kolory postrzegam intuicyjnie. Nie potrafię opisać, który w jaki sposób. Na pewno jedne są dla mnie ciepłe, inne chłodne, a jeszcze inne obojętne. Tak mówimy o życiu. Często używamy określeń szara codzienność, nadzieja ma kolor zielony, czarno to widzę, zdejmij różowe okulary. Skoro życie ma tyle barw, to dlaczego tak nie zatytułować książki.

Jak wspomniałaś, do książki dołączona jest płyta z Twoimi piosenkami. Co na niej usłyszymy? O czym śpiewasz?

Album zawiera 12 autorskich piosenek. Trudno jednoznacznie go zaklasyfikować, ponieważ śpiewam i gram w różnych stylach. Słuchacze znajdą tu akcenty kabaretowe, poetyckie, jazzowe, a nawet rokowe. Śpiewam o szczęściu, miłości, poszukiwaniu siebie, radości, pustce i wdzięczności do świata. Po prostu o życiu.


„Kolory życia” to nie jest kolejna ckliwa historia osoby z niepełnosprawnością, która apeluje o współczucie innych. O czym więc właściwie opowiada z Twojej perspektywy?

Oczywiście, że nie. Nie o to w niej chodzi. Celem tej książki jest pokazanie osoby niewidomej jako zwykłego człowieka. Wbrew pozorom niepełnosprawność to ciągle drażliwy temat. Ludzie boją się inności. Myślą, że osoba z dysfunkcją wzroku będzie im przysparzać wiele problemów. Nie wiedzą, jak podejść. Brakuje prawdziwego wizerunku osób niewidomych np. w mediach, instytucjach uczelniach. Często osoby niewidome w życiu społecznym są zwyczajnie dyskryminowane. W najlepszym wypadku pokazywani jesteśmy jako osoby wyjątkowe, ale z czyjejś perspektywy.

Moim zdaniem to już nie działa. Stosuje się przestarzały mechanizm, a ludzie potrzebują autentyzmu. Pewnych spraw już nie da się załatwić za kogoś. Nie można kogoś przekonywać na siłę do czegoś. Do dialogu potrzebna jest wola obu stron. Dlatego pokazuję, jak żyję.

Jakie cele i nadzieje wiążesz z wydaniem „Kolorów życia”?

To zależy, jak przyjmie się ten projekt. Niczego z góry nie zakładam. Chciałabym napisać następne książki i piosenki, ale zobaczymy, czy znajdzie się grono odbiorców na tę pierwszą.

Co znaczy żyć według Ewy Domańskiej?

Chwytać każdą chwilę, próbować wszystkiego, czego mogę w miarę rozsądku.

Czy uważasz się za nauczycielkę życia dla innych? Jeśli nie, to jak chcesz, aby Cię postrzegano?

Nie uważam się za mentorkę. Nie narzucam niczego nikomu. Postrzeganie zarówno mojej książki, jak i mojej osoby pozostawiam odbiorcom.

Czego uczy nas Twoja historia?

Trudno powiedzieć. Każdy może z tych historii czerpać coś zupełnie innego. Pisząc, nie byłam świadoma tego, że ludzie będą chcieli mnie traktować jako nauczyciela. Zaczynają już dochodzić do mnie informacje zwrotne, z których wynika, że ta książka uczy innego patrzenia na świat, dodaje nadziei, skłania do refleksji. To niezwykle budujące. Jednak nie spodziewałam się takiego zainteresowania tematem.

3 rzeczy, które chciałabyś zmienić w swoim życiu to?

Posiadać mieszkanie, założyć rodzinę i pozwiedzać trochę świata.

Twoje życie nie było łatwe. Starałaś się zawsze żyć jak inni i robić to, co inni mimo ograniczeń. Skąd czerpiesz siłę i co daje Ci poczucie bycia taką jak wszyscy?

Pod górkę miało wielu artystów. Wcale nie wynikało to z ich braku wzroku. Podejmowana przez nich ciężka praca, pokora i miłość do tego, czym się zajmowali doprowadzała ich do sukcesu. W wielu przypadkach nie otrzymali uznania takiego, na jakie zasługiwali. To od właśnie nich czerpię swoją siłę.

Żyjemy w świecie, gdzie niestety najważniejszy jest obraz, a dźwięk jest na dalszym planie. Nie masz poczucia, że coś tracisz? A może jest wręcz odwrotnie?

Z mojej perspektywy nie tracę niczego, pomimo że borykam się z utrudnieniami wynikającymi z braku dostępności wielu rzeczy. Żebym mogła mówić o stracie, to najpierw musiałyby się pojawić jakieś zyski. Niewidzenie jest dla mnie naturalnym stanem.

Jakie są zalety bycia niewidomą osobą?

Nie muszę oglądać tych, których pod żadnym pozorem nie chciałabym oglądać. Mogę się łatwo koncentrować na tym, na czym chcę się koncentrować, ponieważ nie mam bodźców, które mogłyby mnie rozpraszać.

Mówi się, że osoby pozbawione zmysłu wzroku w naturalny sposób rekompensują ten brak rozbudowaną wyobraźnią. Panuje przekonanie, że osoby niewidzące mają wyostrzone pozostałe zmysły, dotyk, węch, słuch. Prawda to czy fałsz? Jak to naprawdę wygląda?

O stereotypie rozwiniętej wyobraźni słyszę po raz pierwszy. Nie mogę ani potwierdzić, ani zaprzeczyć. Przypuszczam, że mocno rozwiniętą wyobraźnię mogą mieć te osoby niewidome, które dużo czytają. Odnosząc się do kwestii rozwinięcia innych zmysłów, to w wielu wypadkach jest to prawda. Warto jednak dodać, że dotyczy to osób, które nie widzą lub mają zaburzenia wzroku od urodzenia.


Dlaczego w ogóle ktoś powinien przeczytać „Kolory życia”?

Myślę, że może ona pomóc wielu osobom zmienić podejście do życia. Już docierają do mnie głosy, że dzięki tej książce i płycie czytelnicy inaczej postrzegają świat. Zaczynają doceniać rzeczy, których wcześniej nie zauważali. Mówią, że czerpią z książki wiele dobra i energii i napawa optymizmem.

Jakie są Twojej najbliższe plany? Co jeszcze chciałabyś zrealizować?

Chciałabym wydać jeszcze kilka płyt i książek. Oczywiście pragnę również koncertować i pozyskiwać grono odbiorców. Mam kilka pomysłów na kolejne projekty, ale potrzebuję sponsorów, by je zrealizować.

Życzę Ci ich z całego serca i dziękuję za Twój czas.

Brak komentarzy