[recenzja książki] Anna Solska: Czy to dzieje się naprawdę? Niezwyczajne historie zwyczajnych ludzi
Książka Anny Solskiej "Czy to dzieje się naprawdę? Niezwyczajne historie zwyczajnych ludzi" jest pozycją nietypową zarówno pod względem tematyki, jak i formy. Trudno jednoznacznie przypisać ją do konkretnego gatunku literackiego. Nie jest ani powieścią, ani klasycznym reportażem, ani publikacją religijną w ścisłym znaczeniu tego słowa. Najbliżej jej do dokumentu osobistego, zbioru świadectw i wspomnień połączonych wspólnym motywem – doświadczeniem rzeczywistości wykraczającej poza granice codziennego, racjonalnego poznania. Już sam tytuł wskazuje na podstawowe pytanie, które prowadzi autorkę przez całą książkę: czy istnieje coś więcej niż świat dostępny naszym zmysłom, a jeśli tak, to w jaki sposób objawia się zwykłym ludziom?
Autorka nie występuje w roli nauczycielki ani osoby posiadającej gotowe odpowiedzi. Wręcz przeciwnie – od pierwszych stron przedstawia siebie jako człowieka poszukującego, próbującego zrozumieć zarówno własne doświadczenia, jak i przeżycia osób spotkanych na swojej drodze. We wstępie podkreśla, że opisywane historie są relacjami ludzi różnych zawodów, środowisk i pokoleń, których łączy przekonanie, że w ich życiu wydarzyło się coś, czego nie potrafią wyjaśnić wyłącznie za pomocą logiki czy nauki. Dzięki temu książka nie sprawia wrażenia manifestu światopoglądowego. Jest raczej zapisem ludzkiego zdziwienia wobec tajemnicy.
Największą wartością publikacji okazuje się właśnie autentyczność. Solska nie tworzy efektownych fabuł ani sensacyjnych narracji. Opisywane wydarzenia mają charakter bardzo osobisty i często rozgrywają się w zwyczajnych okolicznościach codziennego życia. Bohaterowie jej opowieści nie są wizjonerami ani osobami poszukującymi nadzwyczajnych doznań. To rolnicy, nauczyciele, urzędnicy, członkowie rodziny oraz znajomi autorki. Właśnie ta zwyczajność sprawia, że ich relacje wywierają tak silne wrażenie. Czytelnik ma poczucie obcowania nie z literacką kreacją, lecz z autentycznym doświadczeniem człowieka próbującego nadać sens temu, co go spotkało.
Szczególnie interesujący jest sposób, w jaki autorka splata historię rodzinną z refleksją duchową. Wiele opowieści osadzonych zostało w realiach Kresów Wschodnich, II wojny światowej oraz powojennych przesiedleń. Dzięki temu książka nabiera dodatkowego wymiaru. Nie jest wyłącznie zbiorem historii o cudach, znakach czy niezwykłych snach, lecz także kroniką pamięci rodzinnej. Losy przodków autorki, wspomnienia związane z Podkamieniem, doświadczenia wojny i utraty rodzinnej ziemi tworzą istotne tło dla rozważań o wierze, przeznaczeniu i opiece Opatrzności. Najbardziej przejmujące fragmenty dotyczą właśnie sytuacji granicznych – zagrożenia życia, śmierci bliskich, wojennego chaosu czy dramatycznych wyborów podejmowanych w okolicznościach pozbawionych dobrych rozwiązań.
Jednym z najważniejszych motywów książki są sny. Powracają one w wielu rozdziałach jako przestrzeń kontaktu z czymś niewidzialnym – czasem przybierają formę ostrzeżenia, czasem pocieszenia, a niekiedy zapowiedzi przyszłych wydarzeń. Autorka przytacza liczne relacje osób, które po latach nadal pamiętają konkretne sny i są przekonane, że miały one znaczenie wykraczające poza zwykłą aktywność ludzkiej wyobraźni. Niezależnie od tego, czy czytelnik podziela takie przekonanie, trudno odmówić tym historiom emocjonalnej siły. Są one bowiem opowieściami o ludzkiej potrzebie sensu, nadziei oraz przekonaniu, że życie nie kończy się wraz ze śmiercią.
Równie istotnym tematem jest obecność zmarłych. W wielu historiach pojawiają się oni jako osoby przynoszące pocieszenie, ostrzeżenie lub potwierdzenie, że więź między ludźmi nie kończy się wraz z odejściem jednej ze stron. Motyw ten został przedstawiony z dużą delikatnością i bez taniej sensacyjności. Solska nie próbuje przekonywać czytelnika, że opisane wydarzenia stanowią niepodważalny dowód na istnienie życia po śmierci. Pokazuje raczej, jak głęboko podobne doświadczenia wpływają na osoby, które twierdzą, że ich doświadczyły.
Na uwagę zasługuje również sposób przedstawiania religii. Książka jest głęboko zakorzeniona w chrześcijańskiej wizji świata, jednak nie ma charakteru kaznodziejskiego. Autorka nie moralizuje i nie prowadzi polemiki z niewierzącymi. Religijność ukazana w książce ma przede wszystkim wymiar osobisty, związany z przeżywaniem cierpienia, choroby, śmierci oraz codziennych trudności. Wiara jawi się tu nie jako zbiór dogmatów, lecz jako próba odnalezienia sensu w wydarzeniach wymykających się racjonalnemu wyjaśnieniu.
Nie oznacza to jednak, że książka pozbawiona jest słabszych stron. Najbardziej odczuwalna okazuje się pewna powtarzalność konstrukcji poszczególnych rozdziałów. Wiele historii opiera się na podobnym schemacie: pojawia się niezwykłe zdarzenie, bohater doświadcza zaskoczenia, a następnie interpretuje je w kategoriach duchowych. Przy tak dużej liczbie relacji niektóre z nich tracą przez to indywidualny charakter. Można również odnieść wrażenie, że autorka zbyt rzadko podejmuje próbę krytycznej analizy przedstawianych wydarzeń. Choć wspomina o możliwości złudzeń czy błędnych interpretacji, ostatecznie niemal zawsze skłania się ku nadprzyrodzonemu wyjaśnieniu.
Mimo tych zastrzeżeń "Czy to dzieje się naprawdę?" pozostaje książką wartościową i skłaniającą do refleksji. Jej siła nie tkwi w próbie udowodnienia istnienia zjawisk nadprzyrodzonych, lecz w uczciwym pokazaniu ludzkiej potrzeby zadawania pytań o sens życia, cierpienia i śmierci. To książka o granicach poznania, o tajemnicy obecnej w codzienności oraz o ludziach, którzy – niezależnie od wieku, wykształcenia czy wykonywanego zawodu – doświadczyli czegoś, co na zawsze zmieniło ich sposób postrzegania świata.
Anna Solska stworzyła dzieło, które można czytać zarówno jako zbiór niezwykłych historii, jak i zapis duchowej biografii pewnego pokolenia. To książka pełna szczerości, pokory i autentycznej fascynacji tym, co pozostaje niewidzialne. Nawet jeśli czytelnik nie podziela przekonań autorki, trudno odmówić jej jednego – umiejętności opowiadania o tajemnicy w sposób, który skłania do zatrzymania się i zadania sobie pytania: a jeśli rzeczywiście istnieje coś więcej?
Przede wszystkim warto szerzej omówić konstrukcję narratora i rolę autorki w tekście. Solska występuje jednocześnie jako świadek, uczestniczka wydarzeń, badaczka, kronikarka rodzinnej pamięci i interpretatorka opisywanych zjawisk. To niezwykle interesująca pozycja narracyjna. Nie jest bezstronną reporterką, ale też nie pozostaje wyłącznie bohaterką własnej opowieści. Jej głos pełni funkcję spoiwa łączącego kilkadziesiąt rozproszonych historii w jedną większą narrację o ludzkim doświadczeniu tajemnicy. Można wręcz powiedzieć, że autorka tworzy swoistą mapę duchowych doświadczeń obejmującą ponad sto lat historii – od czasów I wojny światowej aż po współczesność.
Interesującym zagadnieniem jest również stosunek książki do prawdy. Już sam podtytuł sugeruje, że mamy do czynienia z historiami zwyczajnych ludzi, a nie próbą tworzenia sensacyjnej literatury paranormalnej. Solska wielokrotnie podkreśla, że opisuje wydarzenia zgodnie z relacjami świadków. Nie twierdzi, że potrafi je definitywnie wyjaśnić. Dzięki temu książka funkcjonuje na granicy dwóch porządków – dokumentu i interpretacji. Dla jednego czytelnika opowieści będą świadectwem działania rzeczywistości duchowej, dla innego interesującym materiałem psychologicznym lub socjologicznym. Ta wieloznaczność stanowi jedną z największych wartości publikacji.
Na osobne omówienie zasługuje również obraz religijności przedstawiony w książce. Nie jest to religijność instytucjonalna ani teologiczna. Bohaterowie nie rozważają skomplikowanych kwestii dogmatycznych. Ich wiara przejawia się przede wszystkim w codziennym doświadczeniu: modlitwie, ufności, przekonaniu o opiece świętych, znaczeniu snów czy obecności zmarłych. Jest to religijność bardzo charakterystyczna dla środowisk kresowych oraz powojennych społeczności przesiedleńczych. W tym sensie książka stanowi interesujący dokument kulturowy, ukazujący sposób przeżywania wiary przez pokolenia ludzi wychowanych na pograniczu tradycji ludowej, katolicyzmu i doświadczeń wojennych.
Warto również rozwinąć wątek pamięci zbiorowej i traumy historycznej. Wiele opisanych wydarzeń rozgrywa się bowiem w cieniu największych katastrof XX wieku: dwóch wojen światowych, rzezi wołyńskiej, deportacji, przesiedleń oraz represji komunistycznych. Niezwykłe doświadczenia pojawiają się często właśnie w sytuacjach granicznych, kiedy człowiek staje wobec śmierci, utraty domu lub bezpośredniego zagrożenia życia. Można odnieść wrażenie, że nadprzyrodzoność pełni tutaj funkcję zarówno psychologiczną, jak i egzystencjalną – pozwala nadać sens wydarzeniom, które w przeciwnym razie pozostawiłyby jedynie cierpienie i poczucie bezradności.
Na szczególną uwagę zasługuje również symbolika snów, stanowiąca jeden z najważniejszych elementów całej książki. Sny nie są przedstawiane jako przypadkowe obrazy rodzące się w ludzkiej psychice, lecz jako forma komunikacji. To właśnie za ich pośrednictwem bohaterowie otrzymują ostrzeżenia, wskazówki lub pocieszenie. W wielu kulturach sny pełniły funkcję pomostu między światem widzialnym a niewidzialnym i można odnieść wrażenie, że Solska świadomie wpisuje się w tę tradycję. W pewnym sensie książka tworzy swoistą „fenomenologię snu”, ukazując różnorodne sposoby interpretowania doświadczeń sennych i ich wpływu na ludzkie życie.
Warto także poświęcić uwagę językowi, którym posługuje się autorka. Styl Solskiej jest prosty, pozbawiony literackiego efekciarstwa, a miejscami wręcz kronikarski. Dla części czytelników może to stanowić pewną wadę, jednak właśnie dzięki tej prostocie opisywane wydarzenia zyskują na wiarygodności. Autorka nie próbuje imponować erudycją ani budować wyszukanych metafor. Oddaje głos bohaterom swoich historii, pozwalając im opowiadać własnym językiem. W efekcie książkę czyta się jak zapis rodzinnych opowieści przekazywanych przy stole lub podczas spotkań z bliskimi. Taka forma buduje poczucie autentyczności i wzmacnia zaufanie czytelnika do przedstawianych relacji.
W końcowej ocenie warto podkreślić, że książka nie jest publikacją naukową i nie udziela jednoznacznej odpowiedzi na pytanie postawione w tytule. Nie taki jest jednak jej cel. Solska nie próbuje rozstrzygać sporu między wiarą a sceptycyzmem ani dowodzić istnienia rzeczywistości nadprzyrodzonej. Prawdziwa wartość tej publikacji polega na czymś innym – na zachowaniu pamięci o doświadczeniach ludzi, którzy przez całe życie nosili w sobie przekonanie, że choćby przez krótką chwilę zetknęli się z czymś przekraczającym granice codziennego świata. To właśnie dlatego "Czy to dzieje się naprawdę?" można czytać nie tylko jako zbiór niezwykłych historii, ale również jako opowieść o ludzkiej potrzebie sensu, nadziei i transcendencji.
Jednym z najważniejszych tematów obecnych w książce Anny Solskiej jest śmierć, ukazana jednak nie jako ostateczny kres ludzkiego istnienia, lecz jako przejście do innego wymiaru rzeczywistości. Niemal wszystkie opowiedziane historie sugerują istnienie pewnej ciągłości pomiędzy światem żywych i zmarłych. Bohaterowie nieustannie przekraczają granicę oddzielającą oba porządki – spotykają swoich bliskich we śnie, odbierają od nich ostrzeżenia, znaki lub słowa pocieszenia. Zmarli nie są tutaj nieobecni. Nadal uczestniczą w życiu rodzin, troszczą się o pozostawionych na ziemi krewnych i zdają się funkcjonować w rzeczywistości, która pozostaje dla człowieka niedostępna, ale nie całkowicie od niego oddzielona.
Szczególnie interesujące jest to, że autorka nie przedstawia śmierci w sposób dramatyczny czy katastroficzny. Dominuje raczej atmosfera zadumy i nadziei. Wielokrotnie powraca przekonanie, że śmierć stanowi przejście do innej formy istnienia. Można odnieść wrażenie, że właśnie ten motyw spaja znaczną część książki. Niezależnie od tego, czy mamy do czynienia ze snem, wizją, przeczuciem czy cudownym ocaleniem, wszystkie te doświadczenia prowadzą do jednego pytania: czy życie człowieka kończy się wraz ze śmiercią biologiczną?
Solska nie odpowiada na to pytanie wprost, ale konsekwentnie pokazuje ludzi, którzy są przekonani, że odpowiedź brzmi przecząco. Co więcej, zdaje się sugerować, że najważniejszą funkcją opisywanych doświadczeń nie jest dostarczanie dowodów na istnienie zaświatów, lecz budowanie nadziei. Dzięki temu książka nabiera wymiaru egzystencjalnego i staje się refleksją nad jednym z najstarszych ludzkich lęków.
Interesującym aspektem książki jest również sposób przedstawienia kobiecej duchowości. Większość narracji prowadzona jest przez kobiety lub dotyczy doświadczeń kobiet reprezentujących różne pokolenia. Są to matki, córki, babcie, żony i wdowy, które przeżywają swoją religijność przede wszystkim poprzez relacje z innymi ludźmi. Duchowość ukazana przez Solską nie ma charakteru intelektualnego ani teoretycznego. Rodzi się z codziennych doświadczeń, troski o rodzinę, cierpienia, choroby i pamięci o bliskich.
Bohaterki książki nie poszukują nadzwyczajnych przeżyć. Najczęściej przyjmują je z pokorą, a niekiedy nawet z pewnym zakłopotaniem. Właśnie ta naturalność sprawia, że przedstawione historie wydają się autentyczne. Kobiety obecne w książce nie pełnią roli mistyczek czy wizjonerek. Są raczej strażniczkami rodzinnej pamięci i depozytariuszkami doświadczeń przekazywanych z pokolenia na pokolenie.
Warto zauważyć, że kobieca perspektywa wpływa również na sposób opowiadania. Najważniejsze okazują się emocje, więzi rodzinne i konkretne ludzkie losy. Nadprzyrodzoność nie jest celem samym w sobie, lecz elementem wpisanym w codzienność. Dzięki temu książka unika patosu i zachowuje bliskość wobec zwykłego człowieka. Można wręcz odnieść wrażenie, że autorka opisuje świat widziany oczami kobiet, dla których wiara stanowi przede wszystkim źródło nadziei i poczucia sensu.
Opisane przez Annę Solską wydarzenia często noszą znamiona cudowności, jednak autorka wykorzystuje je w sposób odmienny od literatury sensacyjnej czy popularnych publikacji poświęconych zjawiskom paranormalnym. Cud nie jest tutaj spektakularnym wydarzeniem mającym zachwycić czytelnika. Najczęściej przyjmuje formę drobnego znaku, intuicji, snu lub niewytłumaczalnego zbiegu okoliczności.
Taka konstrukcja narracji sprawia, że cudowność pełni przede wszystkim funkcję interpretacyjną. Nie zmienia rzeczywistości w sposób gwałtowny, lecz pozwala bohaterom spojrzeć na własne życie z innej perspektywy. Niezwykłe doświadczenie staje się impulsem do refleksji nad sensem cierpienia, przypadkiem, przeznaczeniem czy obecnością Boga w świecie.
Co istotne, autorka nie narzuca czytelnikowi jednej interpretacji. W wielu przypadkach pozostawia możliwość racjonalnego wyjaśnienia wydarzeń. Dzięki temu książka zachowuje równowagę między wiarą a otwartością na odmienne sposoby rozumienia rzeczywistości. Czytelnik może traktować opisane historie jako świadectwa działania sił nadprzyrodzonych, ale może również odczytywać je jako przejaw ludzkiej potrzeby odnajdywania sensu w wydarzeniach trudnych do zaakceptowania.
Właśnie dlatego cudowność obecna w książce Solskiej nie prowadzi do eskapizmu ani oderwania od rzeczywistości. Przeciwnie – pomaga bohaterom lepiej odnaleźć się w codziennym życiu i zmierzyć z jego ograniczeniami.
Warto zwrócić uwagę, że Solska świadomie rezygnuje z naukowego języka oraz metodologicznej precyzji. Nie analizuje psychologicznych mechanizmów powstawania wizji czy snów, nie odwołuje się również do współczesnych badań nad świadomością, religijnością czy funkcjonowaniem ludzkiej psychiki. Zamiast tego oddaje głos bohaterom swoich historii. Dzięki temu czytelnik otrzymuje materiał surowy, nieprzefiltrowany przez aparat naukowy ani ideologiczny.
Takie rozwiązanie ma zarówno zalety, jak i wady. Z jednej strony zwiększa autentyczność przekazu i pozwala zachować emocjonalną prawdę opowieści. Z drugiej może budzić niedosyt u odbiorców oczekujących bardziej krytycznego spojrzenia lub próby naukowej interpretacji przedstawionych wydarzeń. To właśnie ta niejednoznaczność sprawia jednak, że książka wymyka się prostym klasyfikacjom i pozostawia przestrzeń dla indywidualnej refleksji.
Można powiedzieć, że Solska tworzy własną odmianę reportażu duchowego – gatunku sytuującego się na pograniczu dokumentu, wspomnienia, świadectwa religijnego i rodzinnej kroniki. Jest to forma szczególnie interesująca, ponieważ pozwala uchwycić doświadczenia, które z natury rzeczy trudno poddać obiektywnej analizie. W efekcie czytelnik nie otrzymuje gotowych odpowiedzi, lecz zostaje zaproszony do samodzielnego namysłu nad granicami ludzkiego poznania.
Właśnie w tym miejscu ujawnia się największa siła książki. Nie polega ona na rozstrzyganiu, czy opisywane wydarzenia rzeczywiście miały charakter nadprzyrodzony. Jej wartość tkwi w pokazaniu, że dla ludzi, którzy ich doświadczyli, były one absolutnie realne i głęboko wpływały na sposób postrzegania świata. Dzięki temu "Czy to dzieje się naprawdę?" staje się nie tylko zbiorem niezwykłych historii, ale również interesującym studium ludzkiej potrzeby nadawania sensu własnemu życiu.
Najgłębszym wymiarem książki Anny Solskiej wydaje się nie tyle opisywanie niezwykłych wydarzeń, ile nieustanne stawianie pytań o naturę rzeczywistości. Już sam tytuł – "Czy to dzieje się naprawdę?" – wskazuje, że autorkę interesuje przede wszystkim problem poznania. Czy człowiek może ufać własnym doświadczeniom? Czy wszystko, czego nie potrafimy wyjaśnić, jest jedynie złudzeniem, przypadkiem lub błędem percepcji? A może istnieją obszary rzeczywistości, które wymykają się naukowym opisom, choć pozostają realnym elementem ludzkiego życia?
Wokół tych pytań zbudowana została cała książka. Solska nie występuje w roli osoby, która zna odpowiedzi. Wręcz przeciwnie – wielokrotnie podkreśla własne wątpliwości. W wielu miejscach dopuszcza możliwość pomyłki, błędnej interpretacji czy przypadkowego zbiegu okoliczności. Jednocześnie nie potrafi zignorować licznych doświadczeń własnych oraz swoich rozmówców. Powstaje w ten sposób przestrzeń napięcia między sceptycyzmem a wiarą, która stanowi jeden z najciekawszych intelektualnie aspektów publikacji.
Współczesna kultura Zachodu przyzwyczaiła nas do przekonania, że prawdziwe jest wyłącznie to, co można zmierzyć, zważyć i powtórzyć w kontrolowanych warunkach. Wszystko, co wymyka się takim procedurom, bywa traktowane z nieufnością. Tymczasem bohaterowie książki nieustannie stykają się z doświadczeniami, które mają charakter głęboko osobisty i niepowtarzalny. Nie można ich poddać laboratoryjnej analizie, a mimo to pozostają dla nich czymś absolutnie rzeczywistym.
Solska nie próbuje rozwiązywać tego konfliktu. Zamiast tego pokazuje jego ludzki wymiar. Interesuje ją człowiek stojący wobec tajemnicy, a nie sama tajemnica. Dzięki temu książka unika zarówno naiwnego entuzjazmu, jak i agresywnego racjonalizmu. Nie jest próbą dowodzenia istnienia zjawisk nadprzyrodzonych, ale również nie sprowadza wszystkich doświadczeń do psychologii czy biologii. Autorka pozostawia czytelnikowi wolność interpretacji.
W tym sensie książka wpisuje się w długą tradycję filozofii tajemnicy obecnej w kulturze europejskiej. Wielu myślicieli zwracało uwagę, że rzeczywistość nie daje się wyczerpać za pomocą pojęć i definicji. Człowiek nieustannie natrafia na granice własnego poznania. Spotyka zjawiska, których nie rozumie, doświadcza zdarzeń przekraczających jego oczekiwania i zadaje pytania, na które nie znajduje jednoznacznych odpowiedzi. Właśnie w takich momentach rodzi się doświadczenie tajemnicy.
Szczególnie interesujące jest to, że tajemnica w książce Solskiej nie ma charakteru abstrakcyjnego. Nie pojawia się w filozoficznych rozważaniach ani teologicznych traktatach. Objawia się w codziennym życiu zwykłych ludzi: w śnie zapamiętanym na całe życie, w nagłym przeczuciu ratującym przed niebezpieczeństwem, w spotkaniu ze śmiercią bliskiej osoby czy w niewytłumaczalnym zbiegu okoliczności. To właśnie zwyczajność opisywanych sytuacji sprawia, że stają się one tak przekonujące.
Jednocześnie autorka pokazuje, że doświadczenie tajemnicy nie prowadzi do zdobycia pełnej wiedzy. Paradoksalnie dzieje się coś odwrotnego – im więcej bohaterowie przeżywają, tym bardziej uświadamiają sobie własną niewiedzę. Nie otrzymują odpowiedzi na wszystkie pytania, nie poznają mechanizmów działania świata. Zyskują jedynie przekonanie, że rzeczywistość jest bogatsza i bardziej złożona, niż wcześniej przypuszczali.
Właśnie tutaj ujawnia się filozoficzna dojrzałość książki. Solska nie buduje świata podzielonego na ludzi "oświeconych" i "niewierzących". Nie przeciwstawia wiary rozumowi. Przeciwnie – pokazuje, że obie postawy mogą współistnieć. Człowiek może jednocześnie zadawać pytania, poszukiwać racjonalnych wyjaśnień i pozostawać otwarty na możliwość istnienia czegoś, czego jeszcze nie rozumie.
Ostatecznie "Czy to dzieje się naprawdę?" okazuje się książką nie tyle o cudach, wizjach czy zjawiskach paranormalnych, ile o ludzkiej pokorze wobec świata. Jej najważniejszym przesłaniem wydaje się przekonanie, że nie wszystko da się wyjaśnić, ale nie oznacza to, że należy przestać pytać. Tajemnica nie jest tutaj przeszkodą dla poznania, lecz jego początkiem. To ona skłania człowieka do refleksji nad własnym życiem, śmiercią, sensem cierpienia oraz możliwością istnienia rzeczywistości przekraczającej granice materialnego świata.
W tym właśnie tkwi największa siła książki Anny Solskiej. Nie daje ona czytelnikowi gotowych odpowiedzi. Pozostawia go z pytaniami – a są to pytania, które ludzkość zadaje sobie od początku swojego istnienia. Być może właśnie dlatego lektura tej książki pozostaje w pamięci jeszcze długo po przewróceniu ostatniej strony.
Recenzowała

Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat do rozmowy albo żebym przeczytała i zrecenzowała Twoją książkę? Skontaktuj się ze mną, pisząc maila na adres: sylwia.cegiela@gmail.com.
Dziękuję, że przeczytałaś/eś ten artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z kolejnymi nowościami wydawniczymi lub ciekawymi historiami, zapraszam do mojego serwisu ponownie!
Publikacja objęta jest prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie tylko i wyłącznie za zgodą Autorki niniejszego portalu.
Komentarze
Prześlij komentarz