[recenzja książki] Iwona Gajda: Hologramowy Świat III. Mądrość

Są książki, które opowiadają historię, i są takie, które wykorzystują historię, aby zapytać o coś znacznie bardziej niepokojącego. "Hologramowy Świat III. Mądrość" Iwony Gajdy należy właśnie do tej drugiej kategorii. Nie jest w istocie opowieścią o Salomonie, choć jego postać znajduje się w centrum narracji. Najważniejszym bohaterem okazuje się tutaj proces tworzenia prawdy – a właściwie tego, co kolejne pokolenia zaczynają uważać za prawdę.


Autorka bierze postać obciążoną ogromnym dziedzictwem kulturowym i religijnym, rozbiera ją na kolejne warstwy pamięci, legendy, wiary, polityki i ludzkich potrzeb, a następnie stawia pytanie znacznie trudniejsze niż "kim był Salomon?". Pyta: kim staje się człowiek, kiedy inni przez tysiące lat opowiadają o nim własne historie?

Punktem wyjścia jest prośba o wskazówki, które pomogłyby odróżnić dobro od zła i podejmować właściwe decyzje. Zamiast gotowych odpowiedzi bohaterka zostaje wysłana w podróż przez czas. Staje się Ruachem – "oddechem Boga" – istotą mogącą przenikać czas, ludzkie myśli i intencje.

Dzięki temu historia nie jest jedynie ciągiem faktów. Ruach może zajrzeć pod powierzchnię oficjalnych opowieści i zobaczyć to, czego nie pokazują pomniki, kroniki i legendy.

I właśnie dlatego obraz Salomona szybko zaczyna pękać. Z jednej strony widzimy młodego władcę, budowę Świątyni, wielkie przedsięwzięcia i potęgę państwa. Z drugiej – robotników, przymusowe prace, podatki, głód i ludzi płacących własnym życiem za królewską wizję.

Autorka konsekwentnie zestawia perspektywę monumentalną z perspektywą jednostkową. Historia patrzy na świątynię. Ruach spogląda na człowieka przygniecionego pniem cedru. Historia pamięta budowniczego. Ruach słyszy głos tych, którzy dla jego budowli pracowali.

Świątynia staje się więc czymś więcej niż budowlą. Jest metaforą cywilizacji, która potrafi być olśniewająca na powierzchni i brutalna w swoich fundamentach.

Najciekawszym pomysłem książki jest jednak Egregor. Nie jest on po prostu duchem Salomona. Jest siłą powstałą z pamięci, wiary, wyobrażeń i podziwu ludzi. Innymi słowy: ludzie tworzą mit, a następnie mit zaczyna oddziaływać na ludzi.

Najpierw jest człowiek. Potem pojawia się opowieść o nim. Ktoś ją zapisuje, ktoś inny tłumaczy, kolejni komentują i dopisują własne znaczenia. Z czasem coraz trudniej oddzielić pierwotną postać od tego, co zostało o niej napisane.

W ten sposób Salomon zaczyna znikać pod własną legendą. Raz staje się mędrcem, innym razem sędzią, budowniczym, prorokiem, magiem czy symbolem władzy. Każda epoka zabiera coś z poprzedniego obrazu i dodaje coś od siebie.

Powstaje paradoks: Salomon przetrwał, ponieważ został zapamiętany, ale właśnie pamięć sprawiła, że coraz trudniej zobaczyć go takim, jakim był. Człowiek przegrywa z własnym wizerunkiem.

I może właśnie dlatego najważniejszym "dziełem" Salomona nie okazuje się Świątynia. Budowla może runąć, państwo może przestać istnieć, a kamienie mogą zostać rozrzucone przez kolejne wojny. Znacznie trwalsza okazuje się opowieść.

Autorka nie przedstawia też Salomona jako jednoznacznego geniusza ani jednowymiarowego tyrana. Raz widzimy człowieka potężnego, który buduje i organizuje państwo. Innym razem człowieka kierowanego pychą, bogactwem i żądzą własnej wielkości. Właśnie to rozszczepienie jest ważniejsze niż próba odpowiedzi na pytanie, "jaki naprawdę był Salomon".

Ciekawym dopełnieniem tej konstrukcji jest Baal. Jeśli Egregor mówi: "patrz na wielkość", Baal pyta: "kto za tę wielkość zapłacił?". Jeśli Egregor przywołuje legendę, Baal pyta o fakt. Jeśli jeden pokazuje pomnik, drugi pokazuje człowieka pod pomnikiem.

Żaden z nich nie jest jednak ostatecznym głosem prawdy. Ruach musi nauczyć się poruszać pomiędzy sprzecznymi narracjami.

I właśnie tutaj książka zaczyna mówić nie tylko o Salomonie, ale o nas. Każdy człowiek funkcjonuje przecież wśród gotowych opowieści – o historii, bohaterach, religii, rodzinie, a nawet o samym sobie. Zanim zaczniemy samodzielnie poznawać świat, otrzymujemy jego interpretację. Problem pojawia się wtedy, gdy przestajemy odróżniać rzeczywistość od opowieści o rzeczywistości.

Ważnym elementem tej podróży staje się Serce. Ruach musi przestać wyłącznie obserwować świat i spojrzeć w siebie – w swoje emocje, lęki, tęsknoty i przekonania. Dopiero wtedy może naprawdę zacząć rozumieć innych.

Najpierw chce wiedzieć, potem zaczyna rozumieć, a ostatecznie musi nauczyć się czuć. Dzięki temu może spojrzeć na Salomona inaczej. Nie musi już wybierać między "mądrym królem" a "bezwzględnym władcą". Może zobaczyć człowieka uwikłanego w swoją epokę, władzę, ambicję, samotność i konsekwencje własnych decyzji. Serce nie unieważnia faktów, ale pozwala zobaczyć człowieka stojącego za faktami.

Książka pokazuje również, jak jedna postać może zostać przepisana przez różne kultury i religie. Żydowski Salomon, chrześcijański Salomon czy islamski Sulajman wyrastają z tego samego imienia, ale funkcjonują w odmiennych narracjach.

Kultura nie tylko przechowuje pamięć o człowieku. Kultura nieustannie go przepisuje. Ruach staje więc wobec pytania, którego nie da się rozwiązać prostym podziałem na prawdę i fałsz. Który Salomon jest prawdziwy? Ten zapisany w pamięci Izraelitów? Ten, którego chrześcijaństwo uczyniło figurą Chrystusa? A może Sulajman – prorok islamu?

Być może nie istnieje już jeden „prawdziwy” Salomon. Istnieje natomiast pytanie, dlaczego każda wspólnota potrzebowała właśnie takiego Salomona, jakiego stworzyła.

Podróż Ruach prowadzi ją od oczekiwania na odpowiedź do konieczności samodzielnego wyboru. Na początku chce, aby Mądrość powiedziała jej, co robić. Chce jasnego "tak" i "nie", dobra i zła, właściwej i niewłaściwej drogi.

Tymczasem Mądrość nie daje jej prostych rozwiązań. Każe jej patrzeć. Słuchać. Wątpić. Doświadczać. Wracać do pytań. Dlatego tytułowa "Mądrość" okazuje się przewrotna. Nie daje Ruach pewności – daje jej doświadczenie niepewności.

Im więcej bohaterka poznaje, tym mniej może być pewna prostych odpowiedzi. Zaczyna rozumieć, że poznanie nie polega na znalezieniu jednej wersji rzeczywistości, lecz na świadomym rozpoznawaniu, kto mówi, z jakiej perspektywy i czego potrzebuje, aby jego wersja została uznana za prawdę.

Największą siłą książki jest właśnie ta niejednoznaczność. Autorka nie prowadzi czytelnika do prostego wniosku: "Salomon był zły". Pokazuje raczej, że człowiek może stworzyć coś wielkiego i jednocześnie niszczyć innych. Może być symbolem mądrości i podejmować decyzje wynikające z pychy.

Książka nie tyle odbiera Salomonowi mądrość, ile odbiera nam komfort wiary w jednowymiarowe autorytety.

Najbardziej przewrotne jest jednak to, że autorka nie pozostawia Ruach poza mechanizmem tworzenia mitów. Bohaterka zaczyna rozumieć, że również jej obraz Salomona może być tylko jedną z wersji. Kiedy próbuje stworzyć własny obraz mądrego króla, sama uczestniczy w procesie, który wcześniej obserwowała z dystansu.

Zaczyna tworzyć własnego Salomona. To moment, w którym "Hologramowy Świat III. Mądrość" staje się czymś więcej niż opowieścią o pamięci. Staje się opowieścią o granicach poznania.

Ruach może przenikać czas, słyszeć myśli i obserwować wydarzenia, a mimo to nie otrzymuje dostępu do absolutnej prawdy. Widzi fakty, ale musi je interpretować. Słyszy różne głosy, ale musi zdecydować, którym zaufać.

Największym odkryciem Ruach nie jest więc to, że Salomon został zmitologizowany. Największym odkryciem jest świadomość, że nikt nie stoi całkowicie poza procesem tworzenia mitów – nawet ten, kto próbuje je demaskować.

Właśnie dlatego książka Iwony Gajdy pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Nie uczy, jak znaleźć mądrość. Uczy, jak podejrzliwie patrzeć na to, co zostaje nam przedstawione jako mądrość.


Nie odbiera znaczenia tradycji, ale pyta o cenę bezkrytycznej wiary w tradycję. Nie mówi, że pamięć jest kłamstwem, ale pokazuje, że pamięć zawsze coś wybiera, coś zachowuje i coś pomija.

Ostatecznie najważniejszą przemianą nie jest więc przemiana Salomona, lecz przemiana Ruach. Z kobiety, która chce dostać instrukcję obsługi życia, staje się kimś, kto rozumie, że żadna instrukcja nie wystarczy. Musi sama słuchać, obserwować i wybierać.

I właśnie dlatego "Hologramowy Świat III. Mądrość" jest przede wszystkim książką o odpowiedzialności za własne poznanie. O tym, że nie wystarczy wiedzieć, co mówią inni. Trzeba jeszcze zapytać, skąd to wiedzą, dlaczego tak mówią, co zyskują dzięki tej narracji i co zostało pominięte.

Być może dlatego mądrość nie jest tym, co Ruach znajduje na końcu swojej podróży. Mądrością okazuje się sama zdolność do dalszego poszukiwania – mimo rozczarowania, sprzecznych głosów i świadomości, że każda odpowiedź może być tylko kolejną warstwą hologramu.

A Salomon? Być może nigdy nie był najważniejszy. Najważniejsze jest to, co ludzie zrobili z jego imieniem. I właśnie dlatego książka Iwony Gajdy zostawia czytelnika z pytaniem znacznie bardziej niewygodnym niż "kim naprawdę był Salomon?".

Ile z prawdy, w którą dziś wierzymy, jest rzeczywistością, a ile – Egregorem, którego sami przez lata karmiliśmy pamięcią, lękiem, nadzieją i potrzebą posiadania własnego mędrca?

Recenzowała



Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat do rozmowy albo żebym przeczytała i zrecenzowała Twoją książkę? Skontaktuj się ze mną, pisząc maila na adres: sylwia.cegiela@gmail.com.

Dziękuję, że przeczytałaś/eś ten artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z kolejnymi nowościami wydawniczymi lub ciekawymi historiami, zapraszam do mojego serwisu ponownie!

Publikacja objęta jest prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie tylko i wyłącznie za zgodą Autorki niniejszego portalu.

Komentarze


Wyróżnione recenzje