Najnowsze

Aneta Figiel: Fenomen Starszych Panów polega na niebywałej spójności tekstu z muzyką

Kabaret Starszych Panów, którego twórcami byli Jeremi Przybora i Jerzy Wasowski swoją popularność zyskali za sprawą emitowanych w TVP cyklu programów w latach 1958-66. Występowały u nich osobowości świata kultury popularne w tamtym okresie, więc szybko uznano ich za twórców rozrywki telewizyjnej. Dziś już mało kto pamięta ich piosenki, ale w ostatnich latach wiele mówi się o muzyce dawnych lat. Teraz zaś, za sprawą Anety Figiel znanej m. in. z popularnego programu „Jaka to melodia” możemy sobie przypomnieć kilka najważniejszych piosenek, ponieważ jakiś czas temu powstał pomysł nagrania płyty pt. „Aneta Figiel i Starsi Panowie… zupełnie inna historia”. O ten właśnie projekt podpytuję artystkę, która zdradza mi również, co urzekło ją w Starszych Panach oraz co sądzi o współczesnym podejściu do muzyki. Zapraszam na rozmowę.


Kabaret Starszych Panów czasy swojej świetności już dawno ma za sobą, skąd więc zrodził się u Ciebie pomysł na nagranie ich piosenek?

Aneta Figiel: Moja miłość do Starszych Panów trwa od wielu lat. Rozpoczęła się w liceum, kiedy to dzięki mojej cudownej wychowawczyni Magdalenie Kwiatkowskiej poznałam ich twórczość. Pomysł wzięcia na warsztat tych piosenek kiełkował od jakiegoś czasu. Miałam natomiast świadomość, że zabranie się za ten repertuar wymaga czasu i ogromnego szacunku do oryginału. Usiedliśmy kiedyś z Marcinem Murawskim przy lampce wina i od piosenki do piosenki, już bez wina (śmiech) i tak powstał album „Aneta Figiel i Starsi Panowie… zupełnie inna historia”.

Jak Starsi Panowie interpretowali świat, rzeczywistość i ludzi w swoich utworach?

Przede wszystkim był to język pełen metafor, lotny i absolutnie przepiękny. W repertuarze Kabaretu Starszych Panów są 144 piosenki, ogrom emocji i przeróżna tematyka. Piosenki pisane były dla konkretnego Artysty, dlatego też rzeczywistość, która była przedstawiana w poszczególnych utworach, przefiltrowana jest przez pryzmat określonego wokalisty lub aktora, który daną piosenkę wykonywał. Stąd wziął się ten niezastąpiony koloryt.

Ile trwała realizacja przedsięwzięcia i z kim współpracowałaś przy albumie?

Płyta powstawała niepośpiesznie. Punktem wyjścia był materiał, który chcieliśmy grać na koncertach. Z każdą kolejną piosenką pojawiała się coraz większa ochota na zarejestrowanie i wydanie go. Z pomocą przyszła pandemia, która zamknęła całkowicie rynek koncertowy, więc mieliśmy wolną przestrzeń na pracę w studio. Piszę w liczbie mnogiej, ponieważ za produkcję tego krążka odpowiedzialny jest Marcin Murawski, który spędził długie godziny nad aranżami i mixami. Brzmienie tej płyty to głównie jego zasługa. Do każdej z piosenek zaprosiliśmy innych muzyków. Zależało nam, żeby ich charakterystyka grania był spójna z aranżem.

W jaki sposób dobierałaś repertuar na płytę i czym się kierowałaś przy układaniu kolejności kolejnych utworów?

Miałam swoje typy, bez których nie wyobrażałam sobie tej płyty, m.in. „W słowach ślad”, „Sos”, „Herbatka” czy „Stacyjka zdrój”. Kolejne pomysły pojawiały się dość naturalnie. Głównym spoiwem całości były teksty Jeremiego Przybory i to one prowadzą nas do kolejnego wyzwania, które właśnie realizujemy, mianowicie stworzenia spektaklu z piosenkami Kabaretu zarejestrowanymi na płycie.

Która z piosenek najbardziej przypadła Ci do gustu? Która definiuje Ciebie? Jak odbierasz tę muzykę, słowa?

W trakcie pracy nad płytą każda kolejna piosenka brana na warsztat stawała się ulubioną, ale jest faktycznie jeden utwór, który rezonuje ze mną bardzo głęboko. Jest to utwór „W słowach ślad”. Tekst mówiący o tęsknocie kobiety do mężczyzny dojrzałego, o powrocie do pięknego słowa, w którym wszystko ma początek. Muzyka idealnie współgra z każdym wyrazem. Zresztą według mnie fenomen Starszych Panów polega na niebywałej spójności tekstu z muzyką.


Po co w ogóle sięgać po dawne utwory? Czy współczesny odbiorca jest gotowy, aby odkryć, a co najważniejsze zrozumieć piosenki „z tamtych lat”?

Nie mam pojęcia, czy jest gotowy, natomiast wiem, że brakuje współczesnemu odbiorcy wrażliwości na muzykę i kulturę. Jesteśmy odgórnie „faszerowani” produktami muzycznymi, które często ze sztuką nie mają zbyt wiele wspólnego. Poza tym czuję, że należy celebrować i wspominać to, co dobre i wartościowe. Przesłanie tekstów Kabaretu jest absolutnie ponadczasowe.

Co Ciebie osobiście urzekło w piosenkach Kabaretu? Czy udało Ci się poznać na nowo albo jeszcze bardziej zrozumieć, o czym śpiewają? A może coś odkryłaś dla siebie w tych wersach?

Kilka tekstów, po wnikliwym przeczytaniu, zaskoczyło mnie. Jednym z nich była „Herbatka”. Pracując nad tym utworem, odkryłam w tekście zupełnie inny kontekst niż ten, który znałam przez lata. Fantastyczna w tych tekstach jest uniwersalność. Każdy czuje je inaczej. Układając kolejność na płytę, głównie kierowałam się treścią i stworzeniem spójnej historii. Bartek Szpak – autor scenariusza do wspomnianego przeze mnie spektaklu, poukładał te same kompozycje w kompletnie innej kolejności, wplatając je w dialogi, które nawet mnie zaskoczyły. Natomiast całość nadal tworzy idealnie spójną historię. To jest magia Starszych Panów.

Gatunek nie jest raczej z rodzaju tych medialnych, na których robi się karierę. O co więc twórcom, artystom chodzi, gdy zaczynają przygodę z przeszłością artystyczną?

Dla mnie ta płyta jest osobistym spełnieniem.

Wielu artystów, ku zaskoczeniu tych młodych, chętnie wraca wspomnieniami do dawnych utworów. Tworzy się nowe aranżacje, które uwspółcześniają dawno zapomniane utwory. Czy możemy zatem mówić o modzie na starą poezję śpiewaną czy w ogóle stare utwory? Z czego ona wynika? Czego Ci młodzi ludzie szukają w utworach, których właściwie nie powinni znać i rozumieć?

Aktualnie trudno młodemu lub nieznanemu Artyście byłoby przebić się przez medialne wrota z autorską twórczością w stylu chociażby Starszych Panów. Zaryzykuję wręcz, że jest to niemożliwe. Być może bardziej wrażliwi Artyści za pomocą dawnych utworów, próbują tę lukę załatać. Szczerze mówiąc ja obserwuję ostatnio odwrotny trend. W ostatnim 10-leciu na scenie muzycznej, nie tylko w głównym nurcie, ale również w pobocznych tj. chociażby w nauczaniu, nastąpiła kolosalna zmiana. Jeszcze kilka lat temu normą było, że ucząca się młodzież śpiewała piosenki Kofty, Osieckiej, Młynarskiego. Dziś jest to zanikający trend. Młodzi ludzie nie znają tych tekściarzy, więc przebrnięcie przez te utwory jest dla nich sporym wyzwaniem.

Czego słuchacze dopatrywali się w muzyce, piosenkach w dawnych czasach, a czego oczekują teraz?

Aktualnie produkujemy hity i przeboje. Powstał trend pisania piosenek „pod radio”. Wstęp ma określoną ilość sekund, refren powinien być powtarzalny i nośny. Do tego przyzwyczaiły nas mainstreamowe media. Takie czasy. Myślę, że nie jest to ani złe, ani dobre. Tak po prostu jest. Obecnie każdy może zostać kompozytorem i tekściarzem. Dawniej to były zawody (chociaż tu ciekawostka Pan Jerzy Wasowski z zawodu był inżynierem, a jego ogromną pasją była matematyka). Mimo wszystko, to fantastyczne, że młodzi, zdolni ludzie mogą w łatwy sposób dotrzeć do swojego słuchacza. Z drugiej strony pojawił się ogrom przeciętności w muzyce i sztuce. Jak to w życiu, każdy kij ma dwa końce. Mi osobiście brakuje we współczesnych tekstach historii, pointy, zabawy słowem.

Dziękuję za podzielenie się ze mną informacją o płycie i poświęcony mi czas.

Brak komentarzy