Najnowsze

Jaka jest cena za marzenia? Rozmowa o książce „Most Ikara” Pawła Nowaka

Paweł Nowak – z wykształcenia socjolog i dziennikarz. Internautom dał się poznać bliżej jako instagramowy @zwyczajnychlopak z niewielkiego miasta. W wieku zaledwie osiemnastu lat wyprowadza się z domu. Od kilku lat mieszka na stałe w stolicy, z którą chce związać resztę swojego życia, i która staje się jedną z bohaterek jego powieści. To tu znalazł swoje miejsce na ziemi oraz inspirację do napisania książki pt. „Most Ikara. Z autorem rozmawiamy o sytuacji środowiska LGBT w Polsce, o akceptacji, miłości oraz marzeniach. Zapraszam na tę niezwykle gorącą dyskusję.


Znamy tylko Twoją instagramową odsłonę, ale niebawem polscy czytelnicy będą mogli poznać Cię też jako debiutującego autora „Mostu Ikara”. Kim naprawdę jesteś, a kim chcesz, by widzieli Cię inni?

Paweł Nowak: To fenomen, że zaczynamy wywiad od takiego pytania, ponieważ pewnie większość ludzi czytając pewnie Naszą rozmowę uzna, że kolejny jakiś „randamowy” typ, który napisał książkę, próbuje się wybić. Problem polega na tym, że ja nigdy nie chciałem „być znanym z bycia znanym”. Poszukiwałem tylko kierunku, który pozwoliłby mi zaistnieć czymś wartościowym a co jednocześnie łączyłoby moje pasje. Swoich sił próbowałem przez długi czas jako instagramer. Jednak nigdy nie chciałem być kojarzonym z kolejnym profilem, którego jedyną wartością są „ładne” fotki. Zakładając zatem konto @zwyczajnychlopak, od razu chciałem iść bardziej w kierunku blogera, który porusza istotne dla niego kwestie. Początkowo były to tylko krótsze lub dłuższe posty, ale z czasem przerodziły się w blog www.zwyczajnychlopak.pl, gdzie zainteresowania ubiorem łączyłem z pasją do filmów i książek. Prawdą jest to, że na obu polach realizowałem swoje hobby i zainteresowania. Jestem absolwentem socjologii i dziennikarstwa na UW. Jednak moje życie potoczyło się nieco inaczej, a dziennikarstwo nie stało się moim sposobem na życie, lecz pasją. Co ważne piszę na tematy, które interesują mnie. Tak naprawdę sam pomysł na napisanie książki siedział w moje głowie od dawna. Jednak potrzebowałem dojrzeć emocjonalnie, aby podjąć się tematu, z którym najpierw sam musiałem się zmierzyć. Pisząc trochę powieść dla siebie… z myślą tak naprawę …, że może kiedyś byłby z tego film (śmiech)… w miarę powstawania kolejnych rozdziałów i coraz większego wsparcia ze strony najbliższych, zacząłem wierzyć, że może z tego powstać prawdziwa książka. Gdybym dziś miał powiedzieć, co chcę robić dalej… to chciałbym pisać… i piszę. Tak naprawdę druga książka jest już napisana. Powiedziałem jednak, że wydam ją tylko wówczas, kiedy znajdą się ludzie, którzy będą chcieli mnie czytać.

Dlaczego postanowiłeś napisać tę książkę i dlaczego nie jest to typowa autobiografia? Skąd pomysł na taką właśnie fabularną wersję Twojego życia, w której nie wszystko jest Twoim udziałem?

Zakładam, że większość debiutantów, pisząc swoją pierwszą książkę w mniejszym lub większym procencie czerpie doświadczenie z własnego życia. Nie chciałem napisać autobiografii. Zakładam, że jestem na to za młody, a w moim życiu może wydarzyć się jeszcze dużo rzeczy, więc to nie jest czas na taką książkę. Od początku chciałem, aby moja powieść, trafiała do ludzi. Dlatego wykorzystałem prawdziwe emocje, prawdziwe wspomnienia czy też doświadczenia. I o ile wiele z siebie dałem Antkowi, o tyle informacje, w których momentach jest tam więcej mnie i w ilu procentach, może zostawię na razie dla siebie. Natomiast (jakkolwiek to zabrzmi) w którymś momencie moje życie stało się najzwyczajniej w świecie bardzo… nudne. Stałem się samodzielny, samowystarczalny i niezależny. Wiele relacji ze swojego życia skierowałem na właściwe tory a przede wszystkim dorosłem.

Dla Antka (głównego bohatera) ta wędrówka okazała się znacznie bardziej kręta i trudna. Chciałem, aby moja powieść zmuszała do refleksji… a najbardziej – mam nadzieję, że zmusi wielu ludzi do zastanowienia się nad tym, czy podejmują słuszne decyzje i nie krzywdzą tych, których najbardziej kochają.

Sceny erotyczne w książce są niezwykle emocjonalne, a miejscami także perwersyjne. Po co to wszystko? Jaki masz cel? Jaką rolę pełnią te sytuacje? Czy musiałeś być aż tak dosadny?

Zgodzę się z określeniem, że są bardzo emocjonalne, bo na tym mi zależało. Nie chciałem jednak napisać typowego erotyka. Seks w mojej książce zawsze miał iść w parze z emocjami i to jak one oddziałują na bohaterów. Nie zgodzę się z tym, że seks jest ukazany perwersyjnie. W książce są mocne sceny, ale żaden z bohaterów w relacjach, jakie tworzy nie posługuje się praktykami, które byłby uznane za perwersje (co jest uważane za zaburzenia seksualne). Owszem w książce jeden z bohaterów ma dominująca osobowość, ale on właśnie taki jest. Co nie znaczy, że, pisząc te fragmenty, nie miałam wątpliwości. Pamiętam, jak w czasie redakcji książki spytałem mojego redaktora:

- Emil, czy to nie jest za mocne, nie powinniśmy tego złagodzić?
Odpowiedział mi: Uważam, że nie, seks i zachowania twoich bohaterów jasno współgrają z ich charakterem.
Dobrze więc na tej podstawie to podkreślić, a tym samym zostawić czytelnikowi własną ocenę tego, z kim ma styczność.


Jak opisałbyś usposobienie gejów? Jakimi są ludźmi w Twojej ocenie?

Powiem coś, czym być może narażę się ogromnej liczbie gejów w Polsce i na świecie. Uważam, że wszyscy (lub większość gejów, żeby nie generalizować) są egoistami. Problem polega tylko na tym, że to społeczeństwo zmusza ich, aby tymi egoistami byli. To kraj, w którym żyjemy zmusza nas, abyśmy byli skoncentrowani na sobie. Spójrz na proste schematy.

Większość gejów mierzy się z szykanowaniem w szkołach. Powoduje to, że ciągle muszą walczyć o siebie, próbować przetrwać wśród stada hien, które chcą ich zniszczyć. Ogromna liczba młodych chłopaków nie jest tolerowana przez najbliższych, a to znów powoduje, że muszą nauczyć się przetrwać, więc muszą walczyć. Wielu gejów, aby się przed tym obronić, ucieka do dużych miast. Licząc, że będą tu anonimowi, zazwyczaj nie mają poparcia, zaczynają wszystko od nowa, bez pleców, wsparcia, znajomych, a zatem znów muszą być skoncentrowani tylko na sobie… Wszystko po to, aby przetrwać.

Wreszcie próbują zakładać związki. W kraju, który im nie tylko w tym nie pomagam, ale wręcz przeszkadza i utrudnia. Nie mogą założyć normalnej rodziny…, a zatem znów muszą walczyć o siebie. Tak naprawdę to społeczeństwo zmusza nas do egoizmu. I ratunkiem na to jest tylko świadomość, że tak właśnie jest. Im bardziej zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy narażeni na egoizm, tym łatwej jest nam z tym walczyć. Też nie uważam się za idealną osobę. Całe życie byłem nastawiony na walkę o siebie i o przetrwanie. Natomiast mam właśnie tą świadomość, więc staram się z tym walczyć, aby nie być tym egoistą.

Trochę już o tym wspomniałeś, ale doprecyzujmy. Czy Polacy są wobec społeczności LGBT tolerancyjni? Co najczęściej słyszy o sobie tzw. gorszy sort od urodzenia, czyli osoba LGBT mieszkająca w naszym kraju?

Krótko – nie są. A nawet ci, którym wydaje się, że są, wolą o pewnych rzeczach nie słyszeć. Nie zgodzę się jednak, z tym, że w Polsce nic się nie zmieniło, ponieważ – biorąc pod uwagę czasy, kiedy chodziłem do gimnazjum i teraźniejszość uważam, że wiele zmieniło się na dobre. Niestety ostatnie 6 lat to cofanie się Polski i Polaków w zakresie tolerancji. Przyczyną jest bardzo prosta… wystarczy policzyć lata. Prawdą jest to, że gejów chyba trudno jest już obrazić. W swoim życiu słyszałem tyle epitetów z różnych stronę, że dziś sam ich używam w ramach żartu. Natomiast kiedy odbiera mi się człowieczeństwo… to to boli najbardziej.

Co poczułeś, gdy usłyszałeś o tęczowej zarazie z ust abp. Jędraszewskiego?

Rozpłakałem się, kiedy to usłyszałem, a potem poczułem strach. Po pierwsze jestem osobą wierzącą i praktykującą, toteż usłyszenie takich słów od osoby, która powinna być utożsamiana raczej z głoszeniem miłosierdzia (przypomnę, że na tym opiera się chrześcijaństwo), po prostu zabolało. A potem poczułem strach, którego nie czułem już od wielu lat. Praktycznie od czasów, kiedy zwalniałem się 5 minut przed dzwonnikiem z lekcji, żeby nie wracać tym samym busem do domu z rówieśnikami, którzy mogliby mi zrobić krzywdę. Bałem się tego, że te słowa uruchomią lawinę nienawiści i przyzwolenia na nią i… tak właśnie się stało.

Czy biorąc pod uwagę to, co powiedziałeś wcześniej, mogę jasno stwierdzić, że jesteś za legalizacją związków jednopłciowych w Polsce oraz za równością małżeńską? Co by wam – środowisku LGBT to dało?

Jestem za legalizacją ustawy o związkach partnerskich. Po pierwsze to kroki, które powodują, że z czasem coś przestaje być szokiem, a staje się codziennością. Po drugie związki gejowskie są narażone na wiele trudności. Mówią, że małżeństwo to tylko papier, ale jednak papier, który dodaje kolejną nitkę do utrzymania relacji z drugą osobą. To też kolejna trudność, aby się rozejść. Budowanie związków powinno się ułatwiać a nie utrudniać, bez względu na płeć obojga. Nam nawet nie daje się szans ich spajania.

A co z prawem do adopcji? Wiele osób poza środowiskiem uważa, że jest to wbrew naturze, że takie dziecko nie będzie miało prawidłowych wzorców wychowawczych i też ostatecznie stanie się homoseksualne.

Być może cię zaskoczę, ale jestem przeciwny takiej adopcji. I wcale nie chodzi tutaj o złe wzorce. Uważam, że ludzi dostarczają takie wzorce, jakich sami są nauczeni i orientacja nie ma tu nic do rzeczy. Jestem jednak przeciwny, ponieważ uważam, że nasz kraj i nasze społeczeństwo nie jest na to gotowe. Natomiast dziecko mające dwie matki lub dwóch ojców, byłoby narażone na zbyt duże obciążanie psychiczne ze strony społeczeństwa czy rówieśników i to było by dla niego katastrofalne.


Wspomniałeś o sytuacji gejów w szkole i ich problemach. Może wynika to z faktu, że tych młodych ludzi się nie edukuje? Dlaczego tak trudno o wprowadzenie edukacji o mniejszościach seksualnych w szkołach?

To wcale nie jest trudne. To wszystko kwestia chęci, których w obecnej sytuacji politycznej nie ma. Nie ma, ponieważ nie chodzi tu o człowieka, a jedynie o utrzymanie władzy elektoratu, który można by stracić. LGBT staje się przysłowiowym „chłopcem do bicia”, którym posługują się rządzący w manipulacji. To jest największa tragedia współczesnej Polski. Mniejszości seksualne nie znikną. Wręcz przeciwnie. Będą dalej się rodzic, uczyć i wstępować w relacje. Nie chciałbym być za parę lat młodym gejem wychowanym na tej polityce.

Co sądzisz o nieustających manifestacjach społeczności LGBT, o których co jakiś czas jest głośno w mediach? Jakie jest Twoje stanowisko wobec ich zachowania, kiedy symbole chrześcijańskie są jawnie bezczeszczone a msze w ich wykonaniu to mistyfikacja?

Pewnie znów się zaskoczę, ale mam do tego stosunek bardzo krytyczny. To nie są i nie będą moje sposoby walki. Jak już wspomniałem jestem wierzący, a zatem jeśli coś dla mnie w sferze duchowej jest ważne, będę tego chronić. I będę mocno krytykować takie działania, ponieważ agresja rodzi agresję. Oczywiście ktoś zaraz mi powie, ale kto zaczął? Pytanie kto skończy… Jeśli my oczekujemy szacunku dla naszych symboli, poglądów czy też zachowania, powinniśmy darzyć tym samym szacunkiem te symbole, które dla innych mają duchową wartość. Prawdą jest to, że ciągle żyjemy w myśl zasady jedni przeciw drugim. Gdyby każdy przysłowiowo zajął się sobą, nie byłoby problemu. Niestety jest to dość utopijna wizja, gdyż kościół zawsze będzie ingerować i szukać w nas wrogów, jednocześnie zmuszając środowisko LGBT do obrony. Najgorsze jest jednak to, że obroną również staje się atak…. I mamy błędne koło.

Powieść nosi tytuł „Most Ikara”. Co symbolizuje most?

Tutaj trzeba wrócić do tego, jakim symbolem jest Most Świętokrzyski. Zawsze jest ukazywany jako symbol Warszawy – miasta możliwości i sukcesu. W książce ma on symbolizować bramę do szczęścia, bramę do realizacji marzeń. W mediach, filmach czy serialach Warszawa ukazywana jest jako miasto ludzi młodych, pięknych i bogatych. Tak właśnie widzi ją Antek, dlatego to na moście – najbardziej charakterystycznym symbolu miasta – zaczyna nowe życie, które ma być lepsze.

Antek i Paweł dwóch gejów – czym się różnicie od siebie, a co macie ze sobą wspólnego oprócz orientacji seksualnej? Jaki jest Antek? Co jest dla niego ważne? Czy to Twoje alter ego? Czy jednak w 100% odrębna jednostka, którą stworzyłeś na potrzeby fikcji literackiej?

Jak już powiedziałem Antek ma w sobie bardzo dużo ze mnie z różnych okresów mojego życia. Ma w sobie moje marzenia, moje pragnienia, ale też mój upór i niewyparzony język. Dostał ode mnie pewną chęć walki, która zawsze mnie definiowała oraz ideały, którymi się kieruję, ale też silną potrzebę miłości.

Czy to moje alter ego? Nie wiem. Chciałem, aby ta postać była prawdziwa, dlatego nie bałem się pokazać go jako naiwnego młodego chłopaka. Też nim byłem. Książka jest o tym, jak ciężko uczyć się na własnych błędach. Też musiałem wiele doświadczyć, żeby stać się tym, kim jestem dziś.

Nieopatrznie rodzice Antka dowiadują się o jego orientacji seksualnej, co spotkało się z głębokim ostracyzmem. Skąd wynika ten brak zrozumienia w postawie rodziców, którzy mają dzieci nieheteroseksualne?

W książce bardzo wyraźnie podkreśliłem, że poglądy rodziców Antka mają podłoże w ich własnym dzieciństwie. Choć można by to powiedzieć prościej… ze strachu i egoizmu, patrząc na Dorotę (matkę Antka). Ona boi się tego, co ludzie powiedzą? Dla ojca świadomość, że nie mógłby kochać Antka, gdyby pogodził się z tym, że jest gejem. Myślę, że strach połączony z egoizmem to główne przyczyny tego problemu.

Może jednak podejście rodziców Antka wynika z tego, że mają w sobie mnóstwo obaw i ogarnia ich lęk, o to czy zrozumieją jego świat?

Problemem jest jednak to, że oni nie próbują go zrozumieć, ponieważ wcale tego nie chcą. Oni z góry zakładają, że tak nie może być i że ich syn musi być „normalny”. Tak naprawdę trochę to rodzice pchają go w kierunku zagrożenia, do którego legnie. Pod koniec książki dość precyzyjnie to wyjaśniam. Zawarłem tam odpowiedź, skąd Antek wybierał takich, a nie innych partnerów. Prawdą jest także, że gdyby Antek miał oparcie w rodzicach, prawdopodobnie uniknął by wielu błędów, które popełnił. Jednak rodzice nie chcą być w jego życiu, a przynajmniej nie w takim życiu.

Gdybyś miał opisać rodziców Antka, co byś jeszcze o nich powiedział? Co jest dla nich ważne? Czy można ich jakoś wybronić?

Po pierwsze jasno trzeba podkreślić, że oni go bardzo kochają i naprawdę chcą jego dobra. Tylko, że to „dobro” jasno zostało przez nich zdefiniowane i nie podlegało dyskusji. Nie biorą pod uwagę uczuć tego chłopaka ani jego pragnień. To takie zamiatanie tematu pod dywan. Dla nich jest ważne, aby tylko był heteroseksualny tak jakby mógł to zmienić. I w ich mniemaniu wszystkie problemy powinny się skończyć, gdy tak się stanie. Dlatego za wszelkie sposoby starają się go „nawrócić i uleczyć”. Tak naprawdę według nich sprawa jest prosta, ale ta stabilna sytuacja, jaką sobie stworzyli została naruszona. Dlatego robią wszystko, aby szybko ją naprawić, bo inaczej runie wszystko, co zbudowali także między sobą… i tak trochę się dzieje.


Już wcześniej o tym wspomniałeś z racji tego, że jesteś wierzący, ale dopytam. W powieści dość mocno zarysowany został wątek religijny, który miał być ratunkiem dla „choroby” Antka. Jaka jest Twoja postawa wobec wiary i odmienność seksualnej? Czy kościół w Twojej ocenie zdaje egzamin z akceptacji i tolerancji wobec osób LGBT?

Tak jak wiesz, jestem wierzący. Natomiast do samego kościoła mam stosunek jako instytucji, w której zatrudnieni są ludzi, którzy powinni „uczyć” wiary. Problem polega na tym, że kościół w Polsce ma wyjątkowo niekompetentnych pracowników. Oczywiście nie wszystkich, gdyż osobiście znam wielu księży, którzy są bardzo ciekawymi, wartościowymi ludźmi. Natomiast mówimy o ogólnej retoryce, która jest bardzo zła i totalnie oblewa egzamin. Sam mam czasem wrażenie, że Chrystus staje się kartą przetargową, tak jak zresztą i Jego nauki. Gdyby się zastanowić nad jego przesłaniem miłosierdzia i dobra, to współcześnie kościół ma coraz mniej z nim wspólnego. Oczywiście nie generalizujmy. Mówię tu o wcześniej przytaczanych wypowiedziach biskupów.

Być może mam z tym mniejszy problem, ponieważ nigdy nie uważałem księży za osoby lepsze od innych. Nigdy nie uważałem księdza za kogoś świętszego od innych ludzi. To trochę jak nauczyciel w szkole, tyle że powinien głosić nauki, które głosił Chrystus… Niestety dziś różnie z tym bywa.

Czy „Most Ikara” to książka tylko dla młodych czy jednak bardziej dla rodziców, dla których obecność geja w domu stanowi problem?

Dla kogo? Dla wszystkich! Nie napisałem jej na pewno dla gejów czy społeczności LGBT. Oni wszystko to, co tu napisałem, wiedzą (choć będzie mi miło, jeśli będą ją czytać). Dziś dostaję recenzje, w których czytam, słyszę, „jakbym czytał o sobie z młodych lat”. Inni mówią mi, że „każdy powinien to przeczytać, żeby wiedzieć, że życie nie jest łatwe”.

Tak naprawdę ta książka ma bardzo uniwersalne przesłanie. Jedni widzą siebie, inni swoich przyjaciół. Kobiety utożsamiają się z Kaśką (której życie też nie jest proste). Starsi z Grzegorzem, a młodsi z Antkiem. Jeszcze inni zadają sobie pytanie, co ja bym wówczas zrobił. Uważam, że powinno tę książkę przeczytać jak najwięcej młodych czy też rodziców dorastających dzieci, aby wiedzieli, jak z nimi rozmawiać w chwili, kiedy będą musieli się zmierzyć z problemami, na które nie są przygotowani. Przytoczę Ci też wypowiedź, jednej z matek, czytelniczki mojej książki:

Paweł uważam się za osobę wyjątkowo tolerancyjną… a też nie wiem, co bym zrobiła na miejscu rodziców Antka”.

To mówią dorośli, a co mówią jej nastoletni czytelnicy?

To chyba najpiękniejsze recenzje, jakie otrzymuję. Kiedy młode osoby, które ją czytają mówią mi, że dziękują za nią, ponieważ ta historia jest pewnego rodzaju ostrzeżeniem. Książka tłumaczy, że życie nie jest proste, a świat związków, nie zawsze bywa wesoły i usłany różami. Najbardziej cieszą mnie recenzje młodych kobiet, które ją czytają i mówią o przyjaźni, jaką tam widzą, o ważnych kwestiach, na które zwracam uwagę i o których powinno mówić się głośno. Natomiast zaznaczę też, że nie chcę, aby tę książkę czytały bardzo młode osoby. To raczej książka dla dorosłych.

Jak na wieść o napisaniu przez Ciebie książki reaguje Twoje społeczność na Instagramie?

Nigdy nie przestanę im dziękować i bez tych osób, nie ukończyłbym tej powieści. To także dzięki mojej społeczności ciągle utrzymuję się na Topie literatury obyczajowej Empiku. I dla nich walczyłem o jej publikację. Bardzo mnie to motywuje.

Kim chcesz być dla czytelników? „Wujkiem dobra rada” czy zwyczajnym kumplem, który rozumie potrzeby i obawy innych osób będących w podobnej sytuacji? Jaka jest Twoja rola w tych wszystkim?

Nie chcę być ani jednym, ani drugim. Piszę o ważnych rzeczach w prosty sposób. Chciałem zmusić ludzi do refleksji, zastanowienia się, czy nie krzywdzą najbliższych sobie ludzi pod płaszczykiem czynienia dobra. Pragnąłem, żeby ta książka poruszała i sprawiła, że po przeczytaniu jej zaczniesz się zastanawiać, czy wokół ciebie są osoby, które może potrzebują wsparcia, ponieważ są same ze swoimi problemami. Chciałem też ostrzegać młodych ludzi, aby nie byli naiwni i potrafili uczyć się na własnych błędach, a nie szukać tylko tych, którzy mówią im to, co pragną usłyszeć. Wreszcie chciałem dowieść, że pogoń za miłością nie zawsze jest grą wartą świeczki, a czasem należy docenić to, co jest blisko i na wyciągniecie ręki. Przestrzegam też, żeby nie bać się miłości, ponieważ strach to domena Grzegorza, który ostatecznie właśnie tego uczucia żałuje przez całą książkę.


Antek wręcz obsesyjnie próbuje wywalczyć sobie miejsce w środowisku oraz znaleźć drugą połówkę, ale z drugiej strony ma potężny deficyt samoakceptacji i tolerancji ze strony otoczenia. Na co tak naprawdę zwraca uwagę gej poszukujący miłości?

Myślę, że obie rzeczy się tutaj uzupełniają. Antek próbuje nauczyć się żyć i stać na własnych nogach, a zatem miejsce w społeczeństwie jest dla niego bardzo ważne. Jednocześnie, ktoś rozbudza w nim miłość, której mu brakuje, więc ciągle do niej dąży. Tak bardzo jej pragnie, że nie widzi zagrożenia czy też niebezpieczeństwa.

Jak należy odczytać tę historię?

Napisałem książkę dla ludzi, którym wydaje się, że są tolerancyjni. Którym wydaje się, że temat ich nie dotyczy. Jest wręcz odwrotnie – dotyczy, ponieważ być może mają znajomych, przyjaciół, a czasem mają w rodzinie takie osoby, które boją się ujawnić ze swoim problemem. Tak naprawdę ta książka jest bardzo uniwersalna i homoseksualizm jest jedynie tłem wydarzeń.

To książka o braku akceptacji dla decyzji najbliższych. Mało tego powiem Ci, że już kilka osób, głównie kobiet, wspominało: „Paweł, ja zupełnie zapominam, że ten chłopak jest osobą homoseksualną. To, co go spotyka mogłabym spokojnie odnieść do swojego życia, a jego uznać za samą siebie”.

Byłbym szczęśliwy, gdyby moją książkę czytali mężczyźni, ponieważ to oni mają duży problem z tolerancją. Jeszcze raz podkreślę bardzo wyraźnie. To, że chłopak jest osobą homoseksualną stanowi jedynie tło wydarzeń. To książka o relacjach, dziedzictwie wychowania i trudnej nauce na własnych błędach. Orientacja w tych aspektach nie ma nic do rzeczy.

Czy przypadkiem Ty jako osoba LGBT i autor książki, która wzbudzi pewnie jeszcze nieraz spore kontrowersje nie stawiasz się w roli obrońcy odmienności, wszelkiej inności i tolerancji?

Nie czuję się na siłach ani nie chcę być obrońcą inności. Mało tego, nie podkreślam inności. Uważam, że jeśli jest jakaś droga do tolerancji, to tylko w podkreśleniu ze osoby homoseksualne są takie jak wszyscy inni i niczym się nie różnią. Zobacz na moich bohaterów. To poważni przystojni faceci mający swoje firmy i codzienne obowiązki. To nie kolorowe ptaki, które lansuje telewizja publiczna, ale zupełnie nie rzucający się w oczy ludzie. Taki wizerunek chcę pootrzymywać. Nie uważam, aby był on kontrowersyjny, ale mam nadzieję, że będzie sprzyjać tolerancji.

Jesteś osobą bardzo młodą, ale z bagażem ogromnych i trudnych doświadczeń, więc może nie powinnam Cię o to pytać, ale zrobię to: jaka jest współczesna młodzież widziana Twoimi oczami? Czy coś się zmienia w niej na lepsze? A może młodzież jest zawsze taka sama?

Szczerze mówiąc, uważam, że współczesna młodzież jest w ogromnym niebezpieczeństwie. Źle wróży na przyszłość nie tylko jej roszczeniowa postawa, ale też napływ sprzecznych komunikatów z różnych stron. Współczesny młody człowiek jest poddany tylu bodźcom i nieświadomym decyzjom jakie musi podejmować, że w konsekwencji, bardzo trudno mu zbudować jasno sprecyzowane poglądy, ponieważ musi wydawać osąd na bardzo wczesnym etapie swojego życia. Myślę, że obecna sytuacja polityczna tylko pogłębia ten kryzys. Polityka szczucia ludzi sprzyja temu poczucia niebezpieczeństwa w jakim dziś żyją bardzo młodzi ludzie. Pogłębiamy podziały i kryzysy, jeden przeciw drugim.

Wiem też, że będzie kontynuacja tej historii. O czym zamierzasz opowiedzieć tym razem?

Tak naprawdę w chwili, kiedy kończy się "Most Ikara", wyjaśnia się tylko jeden watek tej książki. Historia się nie kończy, a gra toczy się dalej. Ci bohaterowie dalej przecież żyją i muszą się zmierzyć z konsekwencjami tego, co wydarzyło się w pierwszej części. Myślę, że wielu w nich ma sporo do przepracowania.

Ile kosztuje wolność i co warto dla niej poświęcić?

Wolności nie da się wycenić. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak łatwo się jej pozbywają. Sam się jej pozbywam choćby poprzez social media, z których nagminnie korzystam. Prawdą jest, że wolność i niezależność nie ma swojej ceny i nie można być szczęśliwym będąc zależy od kogoś lub czegoś. O tym też jest moja książka. Prawdą jest, że Antek do niej dąży, ale jednocześnie, ciągle pcha się w relacje, które tę wolność mu ograniczają. Ponieważ ciągnie się za nim wychowanie i przeszłość, w której został „zaprogramowany”. Prawdą jest też jednak fakt, że każdy człowiek powinien mieć pełną wolność w wyborach i decyzjach, dlatego warta jest ona każdej ceny. Ostatecznie to nasze wybory i to my musimy ponosić odpowiedzialność za swoje błędy.


Kim jest Ikar: pogonią za marzeniami czy jednak karą za nie?

Przede wszystkim jestem bardzo dumny z tego tytułu. Mityczny Ikar bardzo trafnie symbolizuje mojego bohatera. On też, tak jak mój bohater, nie słuchał się rad Dedala. Ma dużo dobrych duchów wokół siebie, ale ma też marzenia, które utożsamia ze swoja wolnością. Problem polega tylko na tym, czy to właściwe decyzje i wybory. To jest pytanie, które jako autor zadałem moim czytelnikom i nie chcę na nie odpowiadać. Pragnę, aby każdy czytelnik sam sobie odpowiedział, kim stał się Ikar. Chętnie na ten temat jeszcze porozmawiam.

Z pewnością będzie jeszcze okazja, a Twoja książka wywoła niejedną dyskusję.

Rozmawiała

Brak komentarzy