Najnowsze

Krzysztof Napiórkowski wydał album z „Sonetami krymskimi” Adama Mickiewicza

Adam Mickiewicz – wieszcz, poeta i autor niezwykle ważnych dla Polski utworów. Wielu z nas znany jest tylko z lekcji języka polskiego, a po zakończeniu edukacji nie wracamy już do tych utworów. Jedno jest pewne, stworzył dzieła ponadczasowe, wielopokoleniowe. W związku z tym nie jest trudno zrozumieć, dlaczego Krzysztof Napiórkowski polski wokalista, kompozytor oraz multiinstrumentalista postanowił pochylić się nad twórczością tego właśnie poety. W wyniku tego „spotkania” powstał niezwykle ważny album „Sonety krymskie”. Autora pytam więc o początki pracy nad projektem, o rolę artysty oraz o status piosenki poetyckiej już nieco zapomnianej przez współczesne pokolenia.

Fot. Sisi Cecylia
Po co w ogóle sięga się po poezję w muzyce?

Krzysztof Napiórkowski: Sięgam po poezję, ponieważ odpowiada mi język i rytm, który mogę odwzorować w muzyce. Fraza poetycka jest bardzo inspirująca i nośna, szczególnie język polski – ze względu na wysoki stopień komplikacji – daje świetne rezultaty.

Kto powinien lub nie powinien śpiewać poezję? Czy pomaga w tym dusza romantyka, czy wręcz przeszkadza?

Powinien śpiewać ten, kto czuje taką potrzebę. Dusza romantyczna nie jest niezbędna, ale wrażliwość na słowo już tak.

Ten gatunek nie jest raczej z rodzaju tych medialnych, na których robi się karierę. O co więc twórcom, artystom chodzi?

Nie jest, a szkoda. W przestrzeni piosenki radiowej rzeczywiście poezji jest mało, a przecież piosenka jest formą literacką i tekst jest podstawowym nośnikiem treści.

Skąd więc bierze się niszowość poezji śpiewanej?

Wisława Szymborska pisała, że “niektórzy lubią poezję”. Mnie akurat język poetycki odpowiada, ale rozumiem, że dla wielu osób może on być nieinteresujący, być może za trudny, ponieważ wymaga skupienia.

Jak słuchacze reagują na taką twórczość i kto najczęściej jest jej odbiorcą?

Rzeczywiście wiele osób reaguje w ten sposób: są zdumieni i zastanawiają się, po co się tym zajmować, przecież piosenka powinna być lekka i przyjemna i w ogóle poezja kojarzy im ze szkołą i z narzuconą interpretacją. Jednak dla mnie praca z tekstem poetyckim jest absolutnie niezbędna, ponieważ daje ogromna możliwości wyrazu.

Czy w obecnych czasach możemy jeszcze mówić o modzie lub jej braku na poezję śpiewaną?

Myślę, że w pewnych kręgach jest ona wciąż modna, ale na pewno nie jest to takie zainteresowanie jak kilkadziesiąt lat temu, gdy piosenka poetycka była częścią kultury studenckiej.

Czego oczekuje od artystów współczesny człowiek?

Na pewno nie wszyscy oczekują tego samego. Obecnie jest teraz więcej muzyki typu “easy listening”, która nie wymaga od słuchacza skupienia, ale daje przyjemne odprężenie. Jest też grupa słuchaczy, którzy potrzebują właśnie tej głębi poetyckiego przekazu.

A jaka jest lub powinna być rola artysty w obecnym świecie?

Wg mnie artysta powinien dobrze rezonować z własną duszą i wyrażać to poprzez sztukę.

Dla mnie poezja śpiewana to sposób na uspokojenie myśli, na głębszą refleksję na słowami, których nie zagłusza minimalizm wokalny i muzyczny. A co Pan odnajduje w tym gatunku dla siebie? Czego szukają Pana słuchacze?

Właśnie tego kontaktu ze słowem, ale podanym w formie atrakcyjnej muzycznie. Najlepiej, jeśli muzyka i tekst dobrze się ze sobą łączą i obie warstwy mają wysoki poziom.

Fot. Anna Zamoyska
Obecnie muzyka idzie w stronę komercji, zysku, masowej produkcji. Czy to znaczy, że nie warto już poszukiwać wiersza w piosence?

Moim zdaniem warto, ale rzeczywiście na playlistach radiowych z roku na rok jest więcej mechanicznego pop-u. Jednak wolność artystyczna pozwala mi robić to, co daje mi satysfakcję i staram być w zgodzie ze sobą, stąd takie, a nie inne wybory.

Spotykamy się, aby porozmawiać o dość ważnym dla polskiej poezji projekcie. Mianowicie na warsztat wziął Pan „Sonety krymskie” Adama Mickiewicza. Skąd pomysł na właśnie taki dobór repertuaru?

W pewnym momencie wpadły mi w ręce te utwory i ku mojemu zdumieniu okazało się, że bardzo mnie wciągnęły. Napisałem chyba dwie melodie, żeby w ogóle zobaczyć, czy mi uda jest udźwiękowić, a potem jakoś tak się stało, że powstały kolejne. To był jakiś impuls.

Sonetów jest 18, a Pan wybrał tylko 12. Dlaczego? Jakim kluczem się Pan kierował przy selekcji materiału literackiego na płytę?

Wybrałem te, na które miałem pomysł. Do pozostałych może jeszcze wrócę, ponieważ w planach jest opracowanie tych utworów na orkiestrę.

Z kim stworzył Pan ten projekt?

Na płycie zagrali muzycy z różnych kręgów: Artur Kasperek na fagocie i Tomasz Żymła na klarnecie basowym – to muzycy klasyczni. Michał Żak na flecie i klarnecie – artysta grający muzykę tradycyjną. Mateusz Pliniewicz, który jest skrzypkiem jazzowym, a także muzycy grający na moich innych płytach, czyli Maciej Magnuski na gitarze basowej, Kacper Stolarczyk na gitarze klasycznej oraz Daniel Kapustka na perkusji.

Czy czytając Mickiewicza, udało się Panu go poznać? Ma Pan poczucie, że wie o nim więcej niż przed rozpoczęciem pracy nad albumem?

Tak, zdecydowanie tak się stało. Wcześniej znałem Mickiewicza ze szkoły i niezbyt mnie interesował. Teraz udało mi się go poznać ponownie i wydaje się być bardzo interesujący, a jego poezja jest absolutnie mistrzowska.

Czemu ma służyć udźwiękowienie i nadanie głosu tym utworom. Czy to ukłon w stronę młodzieży ze szkół średnich, studentów filologii. A może kierowały Panem zupełnie inne ambicje?

Kierował mną mój artystyczny wewnętrzny głos, który nie wiedzieć czemu podsunął mi tę poezję i natchnął do napisania muzyki. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że to będzie niszowy projekt, gdyż nie są lekkie radiowe piosenki. Płyta jest skierowana do wszystkich, którzy chcą jej słuchać. Być może kogoś uwrażliwi na poezję, a może odniesie wręcz przeciwny skutek (śmiech).

Czy w ogóle młodzi ludzie sięgają po ten gatunek muzyczny?

Tak, jest wciąż bardzo dużo wrażliwej niesformatowanej przez komercyjne stacje radiowe młodzieży, co mnie bardzo cieszy.

Czego osobiście poszukiwał Pan w „Sonetach”?

Urzekło mnie piękno i bogactwo języka, a zarazem forma, która narzuca dyscyplinę kompozycyjną. Pierwszy raz udało mi się zrobić taki cykl poetycki i dostosować się do takiej właśnie ścisłej formy jak sonety.

Fot. Anna Powierża
Który z nich lubi Pan najbardziej i dlaczego?

Najbardziej lubię “Ałusztę w nocy” ponieważ niezwykle podoba mi się tekst tego utworu i lubię też melodię, którą ułożyłem, a która mnie przyjemnie wycisza.

Czytając Mickiewicza od razu wiedział Pan, w jakiej aranżacji wybrzmią poszczególne utwory? Czy tworzył Pan na bieżąco?

Najpierw nagrałem tylko fortepian i głos, a później dopisałem resztę aranżacji. Podczas tego pierwszego nagrania jeszcze nie wiedziałem, czy będzie z tego płyta. Po prostu chciałem zarejestrować swoje pomysły muzyczne, ale materiał był na tyle spójny, że zdecydowałem o rozszerzeniu projektu o dodatkowe instrumenty i tak powstała płyta.

Idealnie połączył Pan klasyczne instrumenty z nowoczesnym brzmieniem gitary basowej. Czy to według Pana jest klucz do sukcesu tego albumu lub sposób na dotarcie do słuchaczy XXI w.?

Myślę, że stylistyczne ta płyta nawiązuje do muzyki XIX-wiecznej, ale słuchając, szybko można się zorientować, że została napisana współcześnie z racji chociażby użytych instrumentów i połączeń harmonicznych oraz melodii. Dla mnie sukcesem jest to, że udało mi się ten projekt doprowadzić do końca i cieszę się bardzo, że mogłem nagrać taki album.

Z pewnością niejednego słuchacza wrażliwego na słowo też ucieszy ten fakt. Dziękuję za Pana czas.

Rozmawiała

Brak komentarzy