Najnowsze

Seria „Pink Book”: KNHaner „Wyższe sfery”

O serii „Pink Book” wydanej przez Edipresse Książki opowiadały Wam w wywiadzie już wcześniej dwie autorki, które wzięły udział w tym przedsięwzięciu: K.N.Haner oraz Edyta Folwarska (rozmowa jest dostępna tutaj – zapraszam do czytania). Z przyjemnością więc sięgnęłam po pierwsze książki z cyklu (KNHaner „Dziedziczka” – recenzja do przeczytania tutaj oraz „Pokusa” Folwarskiej – recenzję znajdziecie tutaj).


Czas teraz, abym przedstawiła Wam moją opinię dotyczącą kolejnej książki, do której czytania bardzo Was zachęcam.

„Wyższe sfery” K.N.Haner to kontynuacja opowieści historii rodu Donellów wydana w parze z książką pt. „Kochanka” Edyty Folwarskiej (recenzję znajdziecie tutaj), w której przeplatają się namiętność i pożądanie będące tak silnym uczuciem, że przesłania jasność umysłu. Spotykamy tutaj niezwykle medialną parę kochanków Megan i Ericka przeżywających kryzys na oczach nowojorskiej śmietanki towarzyskiej.

Sytuacji towarzyszy olbrzymia niepewność uczuć ze strony dziewczyny pogłębiająca się przez coraz bardziej piętrzące się problemy i głęboko skrywane przez ukochanego tajemnice. To sprawia, że Megan ma wątpliwości co do dalszego rozwoju w ich związku. Na domiar złego, jej bardzo bogaty chłopak – nagle, w niewyjaśnionych okolicznościach traci cały majątek, co powoduje u niego ogromną frustrację.

Gdy już wszystko zmierza ku lepszemu i w młodych odżywa dawne uczucie, zostają wyjawione kolejne sekrety z niejasnej przeszłości mężczyzny. Od teraz Megan nie ma już wątpliwości, że ktoś – ojciec albo Erick – próbuje ją oszukać oraz przeciągnąć na swoją stronę.

Co wyniknie z tej sieci intryg? Pewnie dowiemy się niebawem, z kolejnych części sagi. Ja już czekam aż dowiem się, co spotka parę w najbliższej przyszłości.

„Wyższe sfery” to niezwykle ciekawie zarysowana fabuła, w której autorka nie zdradza od razu wszystkich szczegółów. Czytelnik w kolejnych rozdziałach dowiaduje się, co tak naprawdę łączy oboje. Haner zawarła tu jednak sporą dawkę emocji zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Na szczęście jednak te pierwsze przeważają i budują klimat. Pokazane tu zostało uczucie w sposób niezwykle obrazowy, ponieważ autorka nie szczędzi czytelnikom opisów stanów emocjonalnych. Nie Brakuje tu jednak mrocznej strony życia, niedopowiedzeń i wydarzeń z przeszłości mających w wielkim stopniu wpływ na to, co wydarzy się za chwilę. Jednak wszystko do ostatniej kartki zostaje jedną wielką niewiadomą.

Powieść czyta się przyjemnie, podobnie zresztą jak jej pierwszą część, co sprawia, że nie mam poczucia przesytu, przeładowania, wręcz przeciwnie – czuję niedosyt i ten dreszczyk emocji, który pozwolił mi wciągnąć się w fabułę bez reszty.

Brak komentarzy