[recenzja książki] Agata Czykierda-Grabowska: Przez milion burz

Lubicie historie, w których miłość nie potrafi się wydarzyć w odpowiednim czasie a pamięć staje się ciężarem, natomiast samotność odczuwana jest mimo obecności drugiego człowieka? Taka właśnie jest najnowsza książka "Przez milion burz" Agaty Czykierdy-Grabowskiej. To powieść o emocjach przechowywanych zbyt długo oraz o relacjach, które dojrzewają dopiero wtedy, gdy życie zdążyło już wszystko skomplikować.

Agata Czykierda-Grabowska Przez milion burz recenzja książki

Autorka opowiada czytelnikom historię Martyny i Huberta – dwojga ludzi, których połączyło kiedyś coś intensywnego, lecz niedokończonego. Po latach muszą oni zmierzyć się z pytaniem: czy można wrócić do uczuć, które – wydawać by się mogło – nigdy nie miały szansy w pełni zaistnieć?

Ta książka jest zatem opowieścią o relacjach, które nie rodzą się w spektakularnych przebłyskach, lecz w milczeniu, pamięci i emocjonalnym niedopasowaniu. To historia o dojrzewaniu do miłości, wiarygodności oraz decyzji, które zawsze mają swoją cenę. Autorka napisała historię, która nie opowiada o uczuciu jako spełnieniu, lecz jako procesie — bolesnym, nieoczywistym i głęboko ludzkim.

Powrót do przeszłości, spotkanie po latach, niewypowiedziane uczucia, minione więzi, które nie wygasły – to motywy powszechnie stosowane w literaturze. Jednak Agata Czykierda-Grabowska nie zatrzymuje się na poziomie romantycznej treści. Konstruuje historię o wiele bardziej złożoną — psychologicznie, emocjonalnie i egzystencjalnie.

To nie jest opowieść o wielkiej miłości rozumianej jako spełnienie. To narracja o miłości jako napięciu, albo raczej jej braku, która rodzi przestrzeń, w której spotykają się ludzie niegotowi, okaleczeni, niepewni, ale głęboko głodni sensu tego, co powinno nastąpić już dawno.

Autorka konsekwentnie rezygnuje z dramaturgii opartej na zewnętrznych wydarzeniach na rzecz przeżyć wewnętrznych, czyli opartej na psychice bohaterów. Najważniejsze konflikty nie mają bowiem charakteru fabularnego, lecz egzystencjalny. Wynikają z potrzeby bliskości a lęku przed utratą kontroli, ale też z pragnienia zmiany a strachu przed konsekwencjami wyboru.

Martyna jest bohaterką o przeciwstawnej naturze. Z jedne strony romantyczna heroina, z drugiej zaś postacią jednoznacznie tragiczną. Widać w niej portret współczesnej kobiety uczuciowo rozdartej między potrzebą stabilizacji a działaniem.

Jej funkcjonowanie opiera się na mechanizmie unikania odpowiedzialności za decyzję. Martyna nie potrafi dokonywać wyborów ostatecznych — woli trwać w stanie zawieszenia dającym złudzenie bezpieczeństwa. To realny mechanizm obronny: brak decyzji stanowi formę kontroli. Jednocześnie jako kobieta jest niezwykle emocjonalna, wrażliwa na więź, nieustannie wymagająca potwierdzenia własnej wartości poprzez relację. Im bardziej łaknie bliskości, tym bardziej boi się jej konsekwencji.

Hubert z kolei reprezentuje typ psychologiczny odrębny od Martyny. Jego usposobienie zostało ukształtowane przez chorobę, izolację i poczucie egzystencjalnej delikatności. To mężczyzna, który nauczył się funkcjonować w świecie bez emocjonalnych zabezpieczeń. Nie wymusza uczuć, nie manipuluje, nie szantażuje emocjonalnie. Jego dojrzałość jest jednak podyktowana przezornością – strachem przed następną stratą. Hubert kocha w sposób cichy, uważny, przez co czasem przegrywa w świecie relacji opartych na spektakularności i piorunującej intensywności.

Relacja Martyny i Huberta nie jest równa, ponieważ opiera się na różnicy tempa uczuciowego, na odmiennym poziomie gotowości do bliskości i innym pojmowaniu pewności. Ta asymetria konstruuje główny konflikt powieści: nie zaś zdrady czy dramatyczne wydarzenia, lecz właśnie podstawowe niedopasowanie emocjonalne. Autorka słusznie wskazuje, że największe dramaty relacyjne nie wynikają z braku uczuć, lecz z braku jednoczesności.

Narracja w książce jest nielinearna, ponieważ opiera się na ruchu wahadłowym między "wtedy" a "teraz". Retrospekcje pełnią funkcję psychologiczną – pokazują, jak przeszłość implikuje teraźniejsze decyzje, reakcje i lęki. Pamięć nie jest tłem, lecz czynnym elementem psychiki bohaterów. To opowieść o ludziach, którzy bardziej żyją tym, co było, niż tym, co jest. Są tak bardzo zakorzenieni w przeszłości i swoich traumach, że nie umieją na nowo dać sobie szansy.

Burza w "Przez milion burz" to natomiast symbol intensywnych emocji i chaosu wewnętrznego, ale też oczyszczenia. Bohaterowie przechodzą swoje "burze": chorobę, stratę, rozczarowanie, niespełnienie. Natomiast tytułowe "milion burz" to nie tyle liczba doświadczeń, co miara odporności psychicznej. Każda nawałnica odsłania kolejną warstwę prawdy o nich samych.

Jednym z najmocniejszych wątków powieści jest samotność w relacji. Można być w związku i jednocześnie być głęboko samotnym. Bohaterowie właśnie tak próbują zagłuszyć pustkę, lecz dopiero spotkanie z kimś naprawdę ważnym obnaża skalę wcześniejszych kompromisów. To książka o emocjonalnej dojrzałości, która nie zawsze idzie w parze z gotowością do szczęścia.

Autorka pozwala scenom i dialogom na niedopowiedzenia. Tempo tej historii wymaga uważnego czytelnika, ponieważ emocje nie są powierzchowne i podane wprost. Rozwiązania pewnych wątków są subtelne, ale zapadają w pamięć na długo, a obserwacja staje się podstawą dramaturgii wewnętrznej.

Książkę Agaty Czykierdy-Grabowskiej można czytać jako opowieść o strachu przed wolnością. Bohaterowie mają wybór, ale nie są gotowi, by go udźwignąć. Wolność w ich przekonaniu nie jest darem, ale obciążeniem. Miłość nie ratuje świata, lecz zmusza do przeciwstawieniu się sobie. To lekcja o dorastaniu – nie drugiego człowieka, lecz każdego z osobna.

Styl powieści jest oszczędny oraz intymny. Autorka rezygnuje z podniosłości uczuć na rzecz subtelności. Każdy gest, cisza i niedomówienie niosą znaczenie, tworząc literacką atmosferę bardzo bliską rzeczywistym emocjom.

"Przez milion burz" to literatura emocjonalnie dojrzała, psychologicznie wysublimowana, ale jednocześnie nienarzucająca tez i niezakładająca prostych, schematycznych odpowiedzi. To książka o tym, że czasem największym dramatem nie jest utrata drugiego człowieka, lecz utrata odwagi, by za nim pójść. Miłość nie zawsze jest spełnieniem – czasem jest zwierciadłem, w którym widzimy swoje niedojrzałości.

To obyczajowa powieść z dość ważnym wątkiem psychologicznym traktującym o relacjach, samotności, miłości i odpowiedzialności za własne wybory. To książka o dorastaniu do decyzji, do bliskości i do siebie samego. Literatura dla czytelników, którzy szukają nie tylko historii, ale jej sensu. Nie tylko emocji, ale refleksji nad życiem. Nie ma tu romansu, ale prawda o relacjach we współczesnym świecie.

Recenzowała


Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat do rozmowy albo żebym przeczytała i zrecenzowała Twoją książkę? Skontaktuj się ze mną, pisząc maila na adres: sylwia.cegiela@gmail.com.

Dziękuję, że przeczytałaś/eś ten artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z kolejnymi nowościami wydawniczymi lub ciekawymi historiami, zapraszam do mojego serwisu ponownie!

Publikacja objęta jest prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie tylko i wyłącznie za zgodą Autorki niniejszego portalu.

Komentarze


Wyróżnione recenzje