[recenzja książki] Małgorzata Micior: Powrozy

"Powrozy" Małgorzaty Micior to powieść, która wymyka się prostym klasyfikacjom gatunkowym. Choć formalnie wpisuje się w nurt kryminału psychologicznego, szybko okazuje się, że warstwa śledcza nie jest celem samym w sobie, lecz narzędziem służącym do opowiedzenia historii o znacznie większym ciężarze emocjonalnym i społecznym. To książka o przemocy – tej jawnej, ale przede wszystkim tej ukrytej, normalizowanej, sankcjonowanej przez relacje, instytucje i milczenie. Micior nie koncentruje się na samej zbrodni, lecz na procesach, które do niej prowadzą, oraz na konsekwencjach, jakie ponoszą ofiary długo po tym, gdy wydarzenia zostają oficjalnie zamknięte.

Już tytuł powieści stanowi jedno z najważniejszych narzędzi interpretacyjnych. "Powrozy" nie oznaczają wyłącznie fizycznego narzędzia zniewolenia. To metafora relacji opartych na dominacji, kontroli i zależności – relacji, które często nie są rozpoznawane jako przemocowe, ponieważ funkcjonują pod pozorem troski, wychowania, religijnego porządku czy społecznej normy. Powróz w ujęciu Micior nie musi ranić od razu. Może być miękki, niemal niewyczuwalny, zaciśnięty stopniowo, aż w końcu staje się częścią codzienności. Autorka bardzo precyzyjnie pokazuje, że to właśnie takie więzy – długotrwałe, oswojone i niewidzialne – są najbardziej destrukcyjne.

Konstrukcja fabularna "Powrozów" opiera się na przenikaniu się planów czasowych oraz stopniowym odsłanianiu faktów. Narracja nie jest linearna, a czytelnik wielokrotnie zmuszony zostaje do rewizji wcześniejszych sądów. Ten zabieg ma głębokie uzasadnienie psychologiczne – odpowiada bowiem sposobowi funkcjonowania pamięci traumatycznej, która nie układa się w logiczną całość, lecz powraca fragmentami, obrazami, emocjami oderwanymi od chronologii. Micior nie prowadzi czytelnika za rękę; przeciwnie – wymaga uważności, cierpliwości i gotowości na dyskomfort poznawczy. To strategia narracyjna, która wzmacnia autentyczność opowieści i czyni ją szczególnie przejmującą.

Narracja w "Powrozach" pozostaje subiektywna, ograniczona i fragmentaryczna, co doskonale oddaje doświadczenie osoby po traumie. Perspektywa Anastazji pozwala czytelnikowi wejść w jej psychikę – poczuć dezorientację, lęk i niepewność. Brak wszechwiedzącego narratora zmusza do samodzielnej interpretacji wydarzeń, wielokrotnego kwestionowania własnych sądów i zestawiania fragmentarycznych informacji w całość. W niektórych momentach pojawiają się również perspektywy innych postaci, ukazujące ich milczenie, strach lub racjonalizację przemocy, co kontrastuje z doświadczeniem Anastazji i uwypukla zbiorowy wymiar winy. Subiektywizm narracyjny nie tylko zwiększa napięcie psychologiczne, ale też sprawia, że odbiór powieści staje się doświadczeniem emocjonalnym i intelektualnym równocześnie.

Anastazja – bohaterka, której doświadczenie traumy zostało zapisane nie tylko w emocjach, lecz także w ciele i pamięci. Amnezja, z którą się zmaga, nie pełni funkcji sensacyjnego chwytu fabularnego. Jest realistycznie przedstawionym mechanizmem obronnym, próbą ochrony psychiki przed rozpadem. Micior bardzo świadomie pokazuje, że niepamięć bywa formą przetrwania, a jej utrata nie oznacza automatycznego uzdrowienia. Powrót wspomnień w "Powrozach" nie jest wyzwoleniem – jest kolejnym etapem cierpienia, konfrontacją z prawdą, która nie daje ukojenia. Anastazja nie jest bohaterką heroiczną ani idealizowaną. Jej siła polega na gotowości do zmierzenia się z tym, co niewygodne i bolesne, nawet jeśli cena tej konfrontacji okazuje się wysoka.

Autorka mistrzowsko operuje detalem, który ukazuje psychologiczne konsekwencje traumy. Powrót wspomnień Anastazji odbywa się fragmentarycznie – obrazy z dzieciństwa pojawiają się jako krótkie przebłyski: spojrzenia, gesty, dźwięki. Te drobne elementy nadają wydarzeniom realistyczny, emocjonalny wymiar i pozwalają czytelnikowi odczuć chaos pamięci traumatycznej. Równie sugestywne są sceny w przestrzeni domu rodzinnego, gdzie zwyczajne przedmioty – pokój, kuchnia, ulubiona zabawka – stają się nośnikami ograniczenia i winy, pokazując, że przemoc może kryć się w codzienności. Klasztor, który teoretycznie powinien być miejscem bezpieczeństwa, ukazuje mechanizmy władzy i manipulacji – nawet w przestrzeni sakralnej obecne są napięcie, lęk i ciche formy kontroli. Dzięki takim scenom autorka nie tylko buduje atmosferę, lecz także pozwala czytelnikowi przeżyć traumę bohaterki w sposób zmysłowy i psychologicznie wiarygodny.

Jednym z najmocniejszych aspektów powieści jest sposób, w jaki autorka pracuje z przestrzenią. Klasztor, wieś, dom rodzinny – miejsca kulturowo kojarzone z bezpieczeństwem, moralnością i stabilnością – zostają w "Powrozach" odarte z niewinności. Micior nie prowadzi publicystycznej polemiki z religią, lecz pokazuje, jak instytucjonalna władza i autorytet mogą stać się narzędziami przemocy, jeśli zostaną pozbawione kontroli i odpowiedzialności. Przestrzeń sakralna nie chroni automatycznie przed złem; przeciwnie – bywa miejscem, w którym zło zostaje ukryte, usprawiedliwione lub przemilczane. Równie niepokojąco przedstawione są domy – zamiast azylu często stają się one szczelnym więzieniem, w którym cierpienie pozostaje niewidoczne dla świata zewnętrznego.

Ważnym elementem powieści jest także zbiorowy wymiar winy. Autorka konsekwentnie unika prostego podziału na katów i ofiary. W "Powrozach" pojawia się cała galeria postaw pośrednich: obojętność, wyparcie, racjonalizacja, strach przed naruszeniem porządku. Micior pokazuje, że przemoc rzadko bywa dziełem jednej osoby – znacznie częściej jest efektem systemu, w którym wiele osób „nic nie robi”, a właśnie to „nic” okazuje się najbardziej brzemienne w skutki. Zło w tej powieści nie krzyczy. Jest ciche, codzienne, oswojone i przez to wyjątkowo trwałe.

Istotną rolę odgrywa również wątek numerologii i symboliki, który można odczytywać jako próbę nadania sensu rzeczywistości, w której zawiodły tradycyjne autorytety i narracje. Numerologia nie jest tu egzotycznym dodatkiem ani prowokacją – stanowi alternatywny język opisu świata, narzędzie porządkowania chaosu. Bohaterowie sięgają po nią nie z naiwności, lecz z potrzeby zrozumienia i odzyskania kontroli nad własnym życiem. Micior nie ocenia tych poszukiwań, lecz pokazuje je jako ludzki odruch w obliczu bezsilności.

Język powieści jest oszczędny, podporządkowany treści i emocjonalnej prawdzie. Autorka rezygnuje z literackiego efekciarstwa, nie estetyzuje przemocy ani nie manipuluje emocjami czytelnika. Styl narracji pozostaje klarowny, momentami surowy, co tylko wzmacnia przekaz. Tam, gdzie pojawia się brutalność, ma ona charakter funkcjonalny – służy opowieści, a nie szokowaniu. To świadomy wybór, który buduje wiarygodność świata przedstawionego.

"Powrozy" pokazują przemoc nie jako indywidualny akt, lecz zjawisko systemowe, osadzone w strukturach społecznych i instytucjonalnych. Szkoła, kościół, rodzina – zamiast chronić – czasami wzmacniają przemoc, gdy brak kontroli i odpowiedzialności pozwala nadużyciom pozostawać ukrytym. Przykładem jest klasztor, gdzie milczenie wobec krzywd formalnie chroni instytucję, a faktycznie utrwala cierpienie ofiar. Autorka pokazuje również ludzi, którzy „nic nie robią” z powodu strachu, wygody lub przywiązania do porządku – to „nic” okazuje się równie niszczące jak jawne akty przemocy. Normalizacja przemocy w codziennym życiu, pozornie błahe gesty i reakcje, staje się narzędziem kontroli, ukazując, że społeczna obojętność i milczenie mogą być równie brzemienne w skutki co sama zbrodnia.

"Powrozy" Małgorzaty Micior to kryminał psychologiczny, który w istocie jest powieścią o traumie, odpowiedzialności i milczeniu. To książka niewygodna, pozbawiona łatwych odpowiedzi i jednoznacznych rozstrzygnięć. Nie oferuje prostego katharsis ani pocieszenia. Zamiast tego zostawia czytelnika z pytaniami o granice odpowiedzialności, o cenę społecznego spokoju i o to, jak łatwo normalność może stać się narzędziem zniewolenia. To literatura, która nie uspokaja, lecz zmusza do myślenia – i właśnie dlatego zasługuje na uważną lekturę oraz miejsce wśród współczesnych powieści podejmujących najtrudniejsze tematy psychologiczne i społeczne.

Recenzowała


Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat do rozmowy albo żebym przeczytała i zrecenzowała Twoją książkę? Skontaktuj się ze mną, pisząc maila na adres: sylwia.cegiela@gmail.com.

Dziękuję, że przeczytałaś/eś ten artykuł do końca. Jeśli chcesz być na bieżąco z kolejnymi nowościami wydawniczymi lub ciekawymi historiami, zapraszam do mojego serwisu ponownie!

Publikacja objęta jest prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie tylko i wyłącznie za zgodą Autorki niniejszego portalu.

Komentarze


Wyróżnione recenzje